fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o Zdrowiu

Prof. Andrzej Bochenek: Serce leczymy kompleksowo

Prof. Andrzej Bochenek, kardiochirurg, współzałożyciel AHP
PAP, Adam Warżawa
Chcieliśmy, by każdy Polak miał dostęp do nowoczesnego leczenia zawału – mówi prof. Andrzej Bochenek.
MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z AHP
Początki sukcesu polskiej kardiologii zbiegają się z powstaniem Polsko-Amerykańskich Klinik Serca (American Heart of Poland).

Rzeczywiście tak jest. 20 lat temu prof. Paweł Buszman, prof. Radosław Stefan Kiesz i dr Zbigniew Czyż zaproponowali, bym wraz z nimi stworzył nowoczesne kliniki leczenia chorób serca i naczyń. Prof. Kiesz, znany kardiolog w USA, nie mógł się pogodzić z tym, że Polacy z małych miejscowości nie mają dostępu do nowoczesnej medycyny i muszą jeździć do dużych ośrodków miejskich. Dlatego pierwsza siedziba AHP powstała w Ustroniu, dając dostęp do nowoczesnej medycyny mieszkańcom Podbeskidzia.

Wcześniej go nie mieli?

Osoby z Ustronia czy z Bielska-Białej musiały jechać do Katowic, podobnie jak np. mieszkańcy Sieradza udawali się do Łodzi czy Warszawy. A w leczeniu zawałów, ostrych zespołów wieńcowych (OZW) decyduje czas. Pacjent powinien trafić do pracowni hemodynamicznej w ciągu tzw. złotej godziny. Jeśli mieszka w odległych rejonach kraju, nie dotrze do kliniki przed jej upływem. Dlatego profesorowie uznali, że ośrodków takich jak w Ustroniu, gdzie powstała pierwsza pracownia hemodynamiczna poza oddziałem kardiologicznym w dużym publicznym szpitalu, powinno powstać więcej. Naszym celem było także, by AHP oferowało kompleksową pomoc, a nie tylko rozpoznawanie i leczenie zawału. Plany były dalekosiężne.

AHP zajmuje się też chirurgią naczyniową i kardiochirurgią.

Miażdżyca i choroby sercowo-naczyniowe dotyczą przecież nie tylko serca. To także zmiany w tętnicach szyjnych i kończynach dolnych. Dlatego powstającą sieć klinik chcieliśmy uzupełnić o chirurgię naczyniową. Z kolei kardiologia i chirurgia naczyniowa nie mogły istnieć bez kardiochirurgii, utworzonej w naszym ośrodku jako ostatnia, już po rozwinięciu sieci kardiologicznej, która stanowiła podstawę do organizowania pacjentów dla kardiochirurgii. Zaczęliśmy od Ustronia, ale korzystając z tego, że szpitale wojewódzkie i miejskie posiadały dosyć dużą, bardzo często niewykorzystaną, bazę, rozpoczęliśmy rozmowy, czy na ich terenie nie można by prowadzić działalności sercowo-naczyniowej. Oczywiście nigdy nie wchodziliśmy do szpitala, który miał już kardiologię. Staraliśmy się wykorzystać tzw. białe plamy. Taką białą plamą był przepiękny wojewódzki szpital w Bielsku, który posiadał wolne przestrzenie. Dogadaliśmy się z dyrekcją i władzami miejskimi i w szpitalu powstała kardiologia interwencyjna, a ze środków europejskich udało się także dobudować oddział kardiochirurgiczny. To w tej chwili nasze centrum, którym dowodzi prof. Milewski.

Ośrodki AHP znajdują się w najdalszych zakątkach kraju.

Grupę AHP tworzy wiele ośrodków, także zgromadzonych w naszych spółkach zależnych. To niemal 30 placówek rozrzuconych po całej Polsce. Uznaliśmy, że każdy Polak zasługuje na leczenie na najwyższym poziomie i że należy wcześnie zapobiegać chorobom sercowo-naczyniowym poprzez wczesną diagnostykę. W początkowym okresie skupiliśmy się na zawale, bo jego leczenie było najsłabszym ogniwem polskiej kardiologii. W momencie, gdy zaczynałem pracę, śmiertelność z powodu zawału wynosiła 30 proc. Dzięki rozwojowi kardiologii interwencyjnej, obniżono ją do 2–3 proc. Zmniejszono także tzw. kalectwo sercowe.

Na czym polega kalectwo sercowe?

Gdy mamy zawał, część mięśnia sercowego ulega obumarciu, a jego tzw. frakcja wyrzutowa, która u zdrowego człowieka mieści się w granicach 55–70 proc., może spaść nawet o połowę. To tak, jakby nagle zabrano nam połowę serca. Wydolność się zmniejsza, długość życia skraca, a chory nie może normalnie funkcjonować, przestaje pracować i ma trudności w codziennym życiu. Na szczęście kalectwu można zapobiegać wczesnymi interwencjami kardiologicznymi. Dzięki rozwojowi kardiologii interwencyjnej mamy wiele możliwości – możemy zakładać stenty, leczyć duże zwężenia zastawki u osób starszych. A gdy kardiologia nie daje możliwości naprawy, mamy kardiochirurgię. W najgorszych przypadkach pozostaje możliwość transplantacji, których wprawdzie nie robimy w AHP, ale zajmują się tym wyspecjalizowane ośrodki.

Jak często państwa pacjenci wymagają interwencji kardiochirurgicznej?

Dosyć często. Ścisła współpraca między kardiologią a kardiochirurgią jest bardzo ważna, bo pozwala leczyć pacjenta kompleksowo. A u podstaw koncepcji Polsko-Amerykańskich Klinik Serca leżało, by pacjent leczony był również po interwencji kardiologicznej lub kardiochirurgicznej. By nasza pomoc nie ograniczała się wyłącznie do wyleczenia z zawału czy usunięcia zwężenia tętnicy i wypisania do domu. Będąc wieloletnim kierownikiem Kliniki Kardiochirurgii w Katowicach-Ochojcu, gdzie mieliśmy dziesiątki tysięcy pacjentów, wiedziałem, że najważniejsze jest leczenie kompleksowe. Trzeba przyznać, że w AHP byliśmy pionierami kompleksowego leczenia kardiologiczno-kardiochirurgicznego.

Kolejnym etapem rozwoju był zakup uzdrowiska Ustroń i leczenie rehabilitacyjne.

I to szeroko pojęte, polegające nie tylko na fizycznym usprawnianiu pacjenta, ale także działaniu psychologicznym, rozmowach z dietetykami i psychologami. Bo wyleczenie pacjenta, które trwało 20 minut–pół godziny i pozwalało, by na drugi–trzeci dzień wyszedł do domu, nie było leczeniem. Na szczęście NFZ także zauważył ten problem i stworzył tzw. KOS-Zawał, czyli program koordynowanej opieki nad pacjentem po zawale serca. Należeliśmy do ośrodków najlepiej przygotowanych do tego programu. Nie rościmy sobie prawa do pierwszeństwa, ale gdy tylko przejęliśmy uzdrowisko Ustroń, nasi pacjenci byli poddawani rehabilitacji.

AHP prowadzi także działalność naukową.

Prof. Paweł Buszman rozwinął ośrodek badawczo--rozwojowy, który pracował nad nowymi stentami, nowoczesnymi metodami leczenia zawałów serca i nowymi zastawkami serca. To w istotny sposób przyciągało do nas młodych lekarzy, którzy zdecydowali się nie wyjeżdżać z Polski, bo mogli tu rozwijać się naukowo i robić doktoraty. Mamy już swoich profesorów, habilitantów i doktorów. To nie tylko rzemieślnicze leczenie, ale i koncepcja ośrodka na wyższym poziomie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA