fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Ustawa o jawności życia publicznego odłożona na półkę

Projekt był oczkiem w głowie Mariusza Kamińskiego i jego zastępcy Macieja Wąsika (na zdjęciu z prawej)
Rzeczpospolita
Projekt ustawy o jawności życia publicznego „wymaga dodatkowych ustaleń" i wciąż „jest w konsultacjach". Zdaniem opozycji i ekspertów może trafić do kosza.

– W czasie prac legislacyjnych pojawiła się konieczność dokonania dodatkowych ustaleń – informuje „Rzeczpospolitą" rzecznik ministra Stanisław Żaryn. Oznacza to kolejne kłopoty projektu, którego celem „jest większa transparentność państwa".

To cytat z konferencji z października ubiegłego roku, podczas której projekt przedstawił Mariusz Kamiński ze swoim zastępcą Maciejem Wąsikiem. Wśród zalet nowej regulacji wymienili to, że w jednym miejscu skupi przepisy z trzech ustaw: antykorupcyjnej, o lobbingu i o dostępie do informacji publicznej.

Podczas konsultacji międzyresortowych okazało się jednak, że entuzjastami nowych regulacji nie są inni ministrowie. Najczęściej zarzuty dotyczyły obowiązku składania oświadczeń majątkowych nie tylko przez kluczowych urzędników, ale nawet przez egzaminatorów na prawo jazdy i dyrektorów basenów. Według szacunków wymóg ten dotyczyłby 1,5 mln osób.

Oświadczenia miały być jawne, a MSWiA ostrzegało, że zamiast w walce z korupcją pomoże to szantażystom. Ministerstwo Zdrowia twierdziło, że dojdzie do „wypaczenia sensu oświadczeń o stanie majątkowym". W efekcie minister koordynator zdecydował się zawęzić listę osób, których majątek stanie się jawny.

Jednak na tym kontrowersje się nie kończą. Polska Rada Biznesu ostrzegała, że nawet marginalny udział Skarbu Państwa może przekształcić firmę w tzw. spółkę zobowiązaną, podlegającą restrykcyjnej kontroli. W „Rzeczpospolitej" pisaliśmy, że projekt przewiduje drastyczne kary za nieterminowe poinformowanie przez polityka o otrzymanym prezencie. Podobny wymóg jest obecnie, a terminów nie dotrzymuje nawet premier Mateusz Morawiecki, który zgodnie z nową regulacją poszedłby za to do więzienia.

Czy krytyka projektu spowoduje, że trafi on do kosza? Tak podejrzewa poseł PO Cezary Tomczyk. – Słowa rzecznika o „konieczności dodatkowych ustaleń" brzmi jak: „nie będziemy tego robić", tylko wypowiedziane bardziej dyplomatycznie – mówi. – Nawet po ograniczeniu listy osób zobowiązanych do składania oświadczeń wymóg ten dotyczy ogromnej rzeszy. A przecież problemy z jawnością mają przede wszystkim lokalni politycy PiS i ich rodziny, którzy dzięki pracy w państwowych spółkach zarabiają gigantyczne pieniądze – dodaje.

Z wypowiedzi rzecznika nie wynika, że projekt jest zagrożony. – Prace nad ustawą o jawności życia publicznego znajdują się na etapie rządowym. Obecnie trwa etap konsultacji projektu – twierdzi.

Problem w tym, że już sama lektura wpisów w rządowym procesie legislacyjnym pozwala sądzić, iż z projektem jest coś nie tak. Intensywne prace trwały na przełomie 2017 i 2018 roku, po czym stanęły. Ostatnim wpisem jest pismo Mariusza Kamińskiego z 29 stycznia. Z późniejszymi datami w wykazie są tylko pisma z konsultacji społecznych, które od ponad 250 organizacji spływały nawet w kwietniu.

– Autorzy projektu wysyłają ewidentne sygnały, że obecnie nie ma dobrego momentu politycznego na prace nad ustawą – mówi Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo. – Jeśli projekt wróci, to pod koniec roku, by nowe oświadczenia majątkowe, które składa się w kwietniu, mogły być sporządzane według nowych przepisów – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA