fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Talenty wciąż mogą mieć duże wymagania wobec pracodawców

Adobe Stock
Firmy muszą ostro konkurować o najlepszych specjalistów i menedżerów, którzy nie obniżają swoich oczekiwań. Niestety, nie wszyscy kandydaci mogą liczyć na tak pozytywne trendy na postpandemicznym rynku pracy.

– Ku zaskoczeniu wielu ekspertów pandemia koronawirusa nie tylko nie zakończyła rynku pracownika, ale wręcz poprzez silnie rosnące zapotrzebowanie na niektóre specjalizacje zaostrzyła walkę o talenty – ocenia Michał Młynarczyk, dyrektor zarządzający w firmie rekrutacyjnej Devire.

Takie wnioski płyną z II edycji raportu „Rynek zmiany pracy 2021", przygotowanego przez Devire, w którym przepytano ponad 3 tys. respondentów z 20 branż.

Bierność specjalisty

Jeszcze przed kilkoma miesiącami, w środku kryzysu pandemicznego, zmierzch tzw. rynku pracownika, czyli przewagi pracowników nad pracodawcami, wydawał się przesądzony. Wówczas popyt na nowe kadry gwałtownie zmalał, mało kto rekrutował, sporo firm zwalniało ludzi albo cięło wynagrodzenia. W efekcie szanse na znalezienie nowej pracy na preferowanych przez siebie warunkach mocno spadały. Jednak teraz, po roku kryzysu pandemii, wszystko wskazuje na to, że była to sytuacja raczej przejściowa.

Raport Devire potwierdza, że zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych pracowników dynamicznie rośnie. Aż 90 proc. specjalistów i menedżerów, którzy wzięli udział w badaniu, otrzymało w ciągu ostatniego roku przynajmniej jedno zaproszenie do udziału w procesie rekrutacyjnym.

Tylko mniej więcej połowa z nich (53 proc. badanych na stanowiskach menedżerskich i 42 proc. na stanowiskach specjalistycznych) przejawia jakąkolwiek aktywność w poszukiwaniu pracy (w tym np. otwartość na nowe oferty czy przeglądanie ogłoszeń). Chociaż specjaliści są najbardziej poszukiwani, to jednocześnie najmniej chętni do zmiany pracy. Dla porównania – wśród pracowników turystyki, gastronomii czy hotelarstwa prawie 80 proc. aktywnie rozgląda się za czymś nowym.

Znaki czasu

Zabieganie o najlepszych, wykwalifikowanych kandydatów wymaga więc od pracodawców jeszcze większego wysiłku. Chociaż wyższe wynagrodzenie oraz możliwości rozwoju zawodowego są nadal największymi zachętami do zmiany pracodawcy, to w badaniu Devire widać wzrost znaczenia elastycznego czasu pracy czy możliwości pracy zdalnej. Te dwie ostatnie pozycje to najbardziej charakterystyczny znak rynku pracy po pandemicznej transformacji.

Znakiem czasu może być też to, że wśród czynników przekonujących do nowego pracodawcy na znaczeniu zyskuje dogodna lokalizacja firmy. Jak zauważa Sebastian Bedekier, dyrektor regionalny w firmie Colliers, to widoczny wyraz tęsknoty pracowników za powrotem do normalności, czyli m.in. do pracy w biurze. Jednocześnie przy pracy zdalnej doceniliśmy oszczędności czasu na dojazdach, więc zależy nam, by biuro było jak najbliżej miejsca zamieszkania.

Kuszenie najlepszych

– W najbliższych miesiącach przyjdzie nam konkurować o kandydata na równie trudnym, o ile nie trudniejszym rynku, co przed pandemią – przewiduje Michał Młynarczyk. Jak wyróżnić się w oczach najbardziej pożądanych specjalistów?

Istotną zmienną może być postawienie w ofertach pracy na stabilność firmy i proponowanego zatrudnienia, a także elastyczność w podejściu do pracy. Te wartości, choć do tej pory mało eksponowane, ogromnie zyskały na znaczeniu w oczach potencjalnych pracowników.

Niestety, te pozytywne tendencje nie będą dotyczyć wszystkich pracowników. Jak wynika z badania Devire, firmy wyrażają teraz mniejsze zapotrzebowanie na kandydatów, którzy dopiero rozpoczynają swoją karierę zawodową. A to oznacza, że młodzi ludzi powinni raczej powściągać swoje oczekiwania.

Trudniej też może być na rynku osobom o niższych kwalifikacjach czy niewielkim doświadczeniu. Dobrze to widać po skłonności pracowników do przyjęcia nowej oferty pracy poniżej dotychczasowych warunków. Aż 43 proc. ankietowanych przez Devire w sytuacji przymusowej zmiany pracy (po zwolnieniu) jest w stanie zaakceptować niższe wynagrodzenie.

Obniżone oczekiwania

– W obliczu utraty pracy część z nas staje się bardziej elastyczna i gotowa na pewne ustępstwa – wyjaśnia Konrad Hrabia, menedżer w Devire. Dotyczy to przede wszystkim pracowników tych branż, które najbardziej odczuły skutki pandemii koronawirusa. Wśród nich są: HoReCa (hotele i gastronomia), branża spotkań, rekreacji i rozrywki, a także motoryzacja i lotnictwo oraz niektóre działy przetwórstwa przemysłowego.

Jak wynika z badania Devire, aż 39 proc. badanych, głównie z wyżej podanych branż, ale także z sektora TSL (transport, spedycja, logistyka), zgodziłoby się na pracę poniżej swoich kompetencji. Jeśli zaś chodzi o takie elementy jak redukcja benefitów, umowa na krótszy okres, gorsze narzędzia pracy, szerszy zakres obowiązków – większość z nas zgodziłaby się na to bez wahania.

Zachować prestiż

– Warto jednak zauważyć, że aż 42 proc. pracowników, nawet w kryzysowych okolicznościach, nie chciałoby pracy poniżej swoich kompetencji – zaznacza Hrabia. Prestiż, możliwość wykorzystania umiejętności zawodowych i szansa zdobywania nowych nie stają się mniej ważne nawet w kontekście utraty pracy.

– To pozytywne zjawisko, ponieważ świadczy o przywiązaniu do pracy, dojrzałości i dużej świadomości swoich osiągnięć – ocenia ekspert Devire. Zaznacza, że podjęcie nowego zatrudnienia na niższym stanowisku długofalowo może mieć negatywne skutki w zawodowym życiorysie i pracownicy są tego świadomi.

Brak zgody na pracę poniżej swoich możliwości deklarują najczęściej pracownicy z takich branż jak usługi dla biznesu, IT, consulting. W tych sektorach (a także w handlu detalicznym) najmniejsza jest też gotowość na obniżenie wynagrodzeń. To nie przypadek, bo akurat w tych branżach pracuje najwięcej specjalistów o wysokich kwalifikacjach, którzy wciąż są bardzo pożądani na rynku pracy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA