fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Kiedy tarcza dla bezrobotnych

Adobe Stock
Bezrobocie niestety wzrośnie – przyznał we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Państwo powinno już myśleć, jak pomóc rodzinom, którym koronawirus zabierze pracę i dochody, bo zasiłek dla bezrobotnych nie wystarczy na przeżycie.

– W marcu nie było lawinowego wzrostu osób bezrobotnych – mówi Urszula Murawska z Urzędu Pracy m.st. Warszawy.

– Zarejestrowaliśmy 380 nowych osób, to poziom podobny do poprzednich miesięcy – wylicza Katarzyna Ptak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Tychach.

Czytaj także: Sondaż: Firmy już czują kryzys, pracownicy się boją

Ale, jak przyznają urzędy pracy, w kwietniu może być już znacznie gorzej. W zasadzie nikt nie ma wątpliwości, że pandemia przyniesie wzrost bezrobocia. We wtorek przyznał to nawet premier Mateusz Morawiecki. Tymczasem tzw. tarcza antykryzysowa, czyli pakiet pomocowy dla gospodarki, w ogóle nie porusza tego tematu. Tarcza przewiduje zasiłki dla osób, które straciły źródło dochodów z tytułu umowy zlecenia, umowy o dzieło czy samozatrudnionych – w wysokości ok. 2000 zł brutto (choć tylko przez dwa miesiące).

Podstawowy zasiłek z tytułu bezrobocia to natomiast 861 zł brutto, czyli ok. 750 zł netto (w szczególnych przypadkach to 676 lub 1034 zł brutto). Kwoty te obowiązują do końca maja, potem zostaną podniesione o wskaźnik inflacji.

Czytaj także: 70 proc. firm odczuje negatywne efekty pandemii

– Nie oszukujmy się, to nie wystarczy na przeżycie – mówi ekonomista Tomasz Kaczor, założyciel Instytutu Prevision. Jak dodaje, nigdy nie wystarczało, ale w normalnych warunkach ludzie jakoś sobie radzili. Tym razem jednak mamy zupełnie inną sytuację, bo kryzys gospodarczy może być bardzo głęboki i pracy po prostu nie będzie. – Państwo powinno zacząć myśleć nad jakimiś rozwiązaniami osłonowymi także dla osób bezrobotnych. Szczególnie w przypadku rodzin, gdzie pracę stracą wszyscy dorośli, albo gdy bez dochodów pozostanie osoba utrzymująca całą rodzinę – mówi Tomasz Kaczor.

– Czeka nas debata na ten temat – przyznaje też Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Obecny zasiłek z tytułu bezrobocia nie starczy na pokrycie podstawowych kosztów utrzymania – dodaje.

Zdaniem ekspertów prosta podwyżka zasiłku, np. do 2 tys. zł, nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem. – Część krajów deklaruje pomoc w postaci bezpośredniego wsparcia gospodarstw domowych. Może to jakiś kierunek, choć nie wiem, na ile stać polskie finanse publiczne – zauważa Kubisiak.

O takich rozwiązaniach jest głośno w USA, gdzie do poszkodowanych przez kryzys miałoby trafiać ok. 2 tys. dol. na rodzinę miesięcznie (dokładna kwota miałaby zależeć od dochodów i wielkości rodziny), a w pierwszej transzy do Amerykanów miałoby trafić nawet 500 mld dol.

Z kolei w Estonii osoby, które straciły zatrudnienie wskutek wybuchu epidemii, mają dostawać specjalny zasiłek w wysokości 70 proc. swoich dochodów.

Na rynku pojawiają się pogłoski, że minister rodziny i pracy pracuje nad jakąś „tarczą dla bezrobotnych". Jednak sam resort informuje jedynie, że monitoruje rynek pracy.

– Oczywiście, że obecny zasiłek dla bezrobotnych to za mało. Gorzej, że jeśli szybko będzie rosło bezrobocie, to na poważną pomoc dla tych osób zabraknie środków publicznych – zauważa Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. – Dlatego w pierwszej kolejności trzeba chronić miejsca pracy, choćby poprzez tarczę antykryzysową. Ale też przez szybkie przesunięcia pracowników z tych sektorów, które zostały zamknięte, tam gdzie pracy jest mnóstwo – podkreśla. To wymaga dobrej współpracy między sektorem publicznym i prywatnym. – Ale jak najszybciej firmy powinny przeorganizować się np. na szycie odzieży ochronnej, produkcję respiratorów czy dostawy różnego rodzaju usług dla służby zdrowia – apeluje Mączyńska.

Z szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że jeśli pandemia potrwa do lata, to odsetek nowych bezrobotnych może sięgnąć 10 proc. (ok. 1,6 mln osób). Jeśli do końca roku, to mowa o co najmniej 13–15 proc. nowych bezrobotnych (ponad 2,4 mln osób). Wedle PIE to pesymistyczny scenariusz, a przecież są i takie, które mówią o bezrobociu 25–30 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA