fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Reportaż z hodowli norek dobija podupadający już biznes

Adobe Stock
Reakcje na film Onetu z fermy norek wywołały wstrząs u producentów zwierząt futerkowych i... drobiarzy.

Po drastycznym reportażu z hodowli norek, opublikowanym przez Onet, wydarzenia nabrały tempa. Lider PiS Jarosław Kaczyński natychmiast zapowiedział zakaz hodowli norek w ramach odkładanej od dwóch lat tzw. piątki PiS dla zwierząt. Stowarzyszenie Otwarte Klatki zawiadomiło też prokuraturę o znęcaniu się nad zwierzętami, a ta – według PAP – miała w błyskawicznym tempie, już w środę, wszcząć w tej sprawie śledztwo.

Czytaj także: Europejski zmierzch futer, polski eksport też kuleje

Kaczyński zapowiedział we wtorek ustawę, która nie tylko zakaże hodowli zwierząt futerkowych, ale też ograniczy ubój rytualny, zwiększy zakres nadzoru organizacji pozarządowych i umożliwi częstsze kontrole schronisk. – Przyszedł taki moment, kiedy możemy się tym zająć na poważnie. Jest gotowy projekt ustawy – powiedział prezes PiS.

Zapowiedź wywołała silny opór hodowców. – Jako obywatel czuję się zdradzony przez PiS, które ewidentnie dogadało się z niemieckimi mediami, aby zdradzić polskie rolnictwo – mówił w Radiu Maryja Szczepan Wójcik, jeden z największych hodowców w Polsce. Wójcik jest także prezesem Instytutu Gospodarki Rolnej, który zasłynął ostatnio debatą w telewizji Trwam pt. „Czy LGBT szkodzi polskiemu rolnictwu".

Czytaj także: Sobole w Rosji mogą odetchnąć

Ewentualna ustawa przyspieszy trwające już zmiany. Jeszcze w latach 2014–2015 wartość polskiego eksportu futer wynosiła ok 400 mln euro, w pięć lat spadła o 55 proc. A eksport to w przybliżeniu wartość krajowej produkcji. Koronawirus sparaliżował giełdy futer w Kopenhadze, Helsinkach i Toronto, więc eksport skór z norek wyniósł do maja jedynie 89 mln zł, czyli 17 proc. tego, co rok temu.

Wysycha też finansowanie, banki zaczynają nazywać futra „papierosem przyszłości". – My nie finansujemy hodowli norek – mówi Bartosz Urbaniak, szef Bankowości Agro BNP Paribas na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę. Bank udzieli im kredytu, ale – na odejście od produkcji. – Prosimy wtedy o złożenie oświadczenia, że kredyt służy do sfinansowania nowej inwestycji zastępującej dotychczasową, futrzarską – mówi Urbaniak.

– Dla firm branży futrzarskiej kluczowe będą szczegółowe zapisy projektu ustawy, zwłaszcza okres przejściowy, w którym fermy będą mogły prowadzić produkcję – mówi Grzegorz Rykaczewski, ekspert branży rolnej w banku Santander. Okres ten jest kluczowy i dla właścicieli ferm – określi, ile mają czasu na uregulowanie zobowiązań i wygaszenie produkcji. Podobnie dla... producentów drobiu, którzy zależą od sektora futrzarskiego, utylizującego im odpady z produkcji drobiu. Sektor ten jest zaskoczony powrotem dyskusji – choć minęły dwa lata od pierwszych przymiarek do zakazu, branża nadal nie wypracowała pomysłu na to, co zrobi z odpadami z produkcji drobiu, jeśli zabraknie norek. Na razie czeka więc na zapowiedzianą ustawę.

Źródło: Rzeczpospolita/ Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA