fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Ukraina: Gigantyczna ziemia niczyja

AdobeStock
Ponad 29 proc. ziemi na Ukrainie nie jest nigdzie zarejestrowane. To 17 mln hektarów.

Timofiej Miłowanow minister gospodarki i rolnictwa Ukrainy przedstawił ranking regionów, w zależności od wielkości niezarejestrowanych państwowych gruntów rolnych, przypomina portal liga.net.

Czołówka to pięć obwodów z największym odsetkiem ziemi niczyjej. Na czele obwód nikołajewski - 409 000 ha, obwód odeski - 282 000 ha, obwód ługański - 270 000 ha, Zaporoże - 265 000 ha i chersoński - 263 000 ha. Łącznie daje to powierzchnię Czarnogóry.

Oficjalnie na Ukrainie jest 10,4 mln ha ziem rolnych. To oznacza, że niezarejestrowanych jest blisko 15 proc. tylko w pięciu regionach. Ranking ministra, opublikowany na końcu 2019 r zrobił na Ukrainie furorę i okazał się koronnym argumentem w batalii władz o otwarcie rynku ziemi. Od lat opanowany jest on przez wielkie rolne firmy prywatne. Lider  - Andrij Wierewski ma 550 000 hektarów, MHP Juria Kosiuka - 370 000 hektarów, Astart Wiktora Iwanczika - 245 000 hektarów.

Portal Liga.net sprawdził czy tylko ziemie rolne wykorzystywane są bez rejestracji. Jaka ich liczba nie została naniesiona na mapę katastralną i dlaczego.

Okazało się, że na całej Ukrainie w katastrze nie znalazło się 29 proc. ziemi czyli 17 mln ha. Nie cała ta ziemia jest ziemią niczyją. To efekt chaosu panującego w ukraińskich dokumentach i prawodawstwie. I tak np. lasy państwowe nie zapisują swojego stanu posiadania w państwowych rejestrach, ale wyłącznie w swoich. W katastrze nie ma też zbiorników wodnych oraz poligonów wojskowych. - Jeżeli chodzi o tereny wojskowe, to mamy tu sytuację ciągnąca się jeszcze z czasów sowieckich - ziemia u wojskowych jest, ale żadnej dokumentacji potwierdzającej prawo własności - nie ma - zauważa Andrij Martyn, menadżer z biura reform przy radzie ministrów Ukrainy. Do tego w kataster nie wypisywane są parki narodowe i rezerwaty, bowiem... „nikt tym  się nie zajmuje".

Kolejny objaw chaosu na rynku ziemi na Ukrainie to zakłady przemysłowe, które grunty posiadane w dzierżawie traktują jak swoje, bo tak było za ZSRR. No i prywatni posiadacze drobnych działek też unikają katastru.

Na czele regionów z największym procentem ziemi niczyjej jest Zakarpacie - z przepastnymi lasami, górami i zagubionymi w nich wioskami. Tam 62 proc. ziemi (790 tys. ha) nie zostało zarejestrowane. W Iwano-Frankowsku jest to 52 proc. (717 tys. ha) a w obwodzie lwowskim - 46 proc., co stanowi aż 1 milion hektarów.

Sytuacja się tutaj nie zmieni, bowiem na Ukrainie nie ma kar za brak rejestracji ziemi w katastrze. Eksperci podnoszą, że sprzyja to korupcji, nielegalnemu obrotowi i zarabianiu na „ziemi niczyjej".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA