Ranking szpitali

Kowalska: Nowy system do poprawki

Fotrorzepa, Robert Gardziński
Sieć, której jeszcze rok temu bały się szpitale prywatne i publiczne, tak naprawdę utrwaliła status quo. Poprawić los pacjentów może za to ustawa o jakości.

Rok temu, podsumowując ranking szpitali, zastanawialiśmy się, czy ustawa o sieci zdoła przewrócić system i wymazać z mapy nie tylko placówki prywatne, ale i monospecjalistyczne. Dziś wiemy, że mapa szpitali się nie zmieniła, bo po kolejnych poprawkach do czegoś, co zupełnie nieadekwatnie nazywa się siecią, zakwalifikowały się niemal wszystkie jednostki, które miały kontrakty z NFZ.

Zmiana, niewidoczna dla oka pacjenta, zaszła natomiast na poziomie zarządczym. Teraz dyrektor, który wcześniej dostawał zapłatę za usługę (tzw. fee for service), otrzymuje budżet na cały okres rozliczeniowy i ma nim zarządzić wedle własnego uznania.

Rezygnacja z systemu efektywnościowo-kosztowego na rzecz budżetowego może w konsekwencji doprowadzić do pogorszenia się sytuacji pacjentów. Już w październiku, pierwszym miesiącu funkcjonowania sieci, widać było, że dyrektorzy unikają przyjmowania chorych, którzy narażają ich na zbyt wysokie koszty i grożą deficytem budżetowym. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, w niektórych województwach zaczęto obserwować niepokojące zjawisko odsyłania pacjentów kwalifikujących się na oddział intensywnej opieki medycznej. Szpitale wymawiały się brakiem łóżek, spowodowanym np. czasowym wyłączeniem oddziału ze względu na dezynfekcję albo remont. To sposób na uniknięcie drogich hospitalizacji (nawet 36 tys. zł w pierwszej dobie, podczas gdy NFZ płaci niewiele ponad 3 tys. zł).

Nie potępiam dyrektorów placówek. Muszą dbać o płynność finansową. Kilkaset tysięcy wydane na „ciężkiego” pacjenta to kilkadziesiąt mniejszych operacji zaćmy, kolana czy wyrostka.

W tej sytuacji jedynym ratunkiem wydaje się ustawa o jakości w ochronie zdrowia, uzupełniająca ustawę o sieci szpitali. Przewiduje ona, że placówki oferujące najwyższą jakość leczenia będą mogły liczyć na zachęty finansowe, które – może choć w części – umożliwią im leczenie najtrudniejszych, a przez to najdroższych przypadków. Wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz zapowiedział, że za jakość NFZ zapłaci szpitalom już w styczniu 2018 r. Oby tak się stało. 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL