fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Polska - Ukraina: Zapomnieć o różnicach

Znormalizowanie relacji z Ukrainą zajmie dużo czasu i zapewne nie odbędzie się bez zgrzytów, jednak uruchomienie polskiej pomocy przyśpieszy te procesy i nada im konkretny kształt. Na zdjęciu wizyta prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Warszawie w grudniu 2016 r.
AFP
Najbardziej przyszłościowym polem rozwoju relacji z Ukrainą jest polityka kulturalna i naukowa. To najlepszy moment na stworzenie strategii współpracy – pisze publicysta.

W ostatnich latach Ukraina przechodzi mentalną rewolucję. Po Majdanie oraz aneksji Krymu szczególnie w młodym pokoleniu Ukraińców wytworzyła się nowa świadomość różniąca ich od obywateli innych państw byłego ZSRR. „Rewolucja godności" jest doświadczeniem pokoleniowym, takim jak dla Polski była Solidarność czy upadek komunizmu w 1989 roku. Tę zbiorową świadomość dobitnie wyraża wielki baner wiszący na Majdanie „Freedom is our religion". Nie jest to slogan, lecz autentyczna wiara w możliwą zmianę, o czym łatwo się przekonać, słuchając samych Ukraińców. Wystarczy porozmawiać z kijowskimi studentami, by zauważyć, że powrót do projektu odtworzenia ZSRR mentalnościowo jest już niemożliwy. Rewolucja pociągnęła za sobą proces zrywania z homo sovieticusem. Od momentu wybuchu wojny z Rosją Ukraina rozpoczęła dekomunizację, zmieniają się nazwy ulic, likwidowane są ideologiczne pomniki. Następuje zmiana w polityce symbolicznej, choć, jak wiemy, z polskiej perspektywy pojawiają się nowe problemy, jak choćby stosunek do UPA.

Pomimo trudności jest to idealny czas dla Polski na zbudowanie relacji z przyszłymi ukraińskimi elitami oraz wypracowanie modelu stosunków z Ukrainą, funkcjonującego przez kolejne dziesięciolecia. Dla młodych Ukraińców Polska jawi się jako państwo sukcesu, któremu udało się to, co wydawało się niemożliwe: nie tylko wyjście z komunizmu, ale także skuteczna modernizacja. Przeciętnemu Polakowi Ukraina kojarzy się z natomiast z gastarbeiterami, zasilającymi polski rynek pracy, a wiedza o naszym wschodnim sąsiedzie ogranicza się zwykle do politycznych aktualiów. To stanowczo za mało.

Eksperyment z gorylem

W postrzeganiu Ukrainy nie pomagają również media. Polską percepcję tego kraju można by opisać eksperymentem Chabrisa i Simonsa, przeprowadzonym w ramach badań nad psychologią poznawczą. Polegał on na obserwacji przez biorących udział w eksperymencie podań piłki przez graczy, a następnie nieoczekiwanym wprowadzeniu na pole gry goryla. Niemalże połowa uczestników była tak skupiona na liczeniu podań, że go nie zauważyła na boisku. Polska percepcja Ukrainy wygląda podobnie, jesteśmy tak bardzo skupieni na sprawach historycznych, że nie widzimy potencjału zmian zachodzących u wschodniego sąsiada. Tymczasem kluczową kwestią dla Polski pozostaje rola przyszłych elit i aktorów obecnej zmiany i to do nich powinna być zaadresowana nowa strategia polityki kulturalnej. Z tego względu trudności porozumienia się w sprawach historycznych nie powinny stać się głównym akcentem w budowaniu wzajemnych relacji.

Polska, słusznie domagając się uznania wrażliwości sprawy Wołynia, powinna jednocześnie wczuwać się we wrażliwość Ukraińców. Warto pomyśleć o uczczeniu ponad 1600 ukraińskich bohaterów, którzy zostali zamordowani za to, że pomagali Polakom. Czy pamiętamy o tych postawach? Myśląc o historii, należy próbować uczyć się wrażliwości drugiej strony. Wpisuje się w nią między innymi kilka fal głodu, którymi Stalin mordował miliony Ukraińców. Ułożenie spraw historycznych wymaga czasu mierzonego nie w latach, lecz w pokoleniach. Proces oczyszczania pamięci i dekomunizacji na Ukrainie odbywa się stosunkowo od niedawna, można by powiedzieć, że dopiero od czasu Majdanu czy nawet wojny z Rosją rozpoczętej w 2014 roku. Jednak rozwiązanie spraw historycznych nigdy nie będzie możliwe, bez wzajemnego klimatu współpracy i relacji na innych poziomach.

Stworzyć Ukraińców

Polska może wesprzeć Ukrainę w wytworzeniu długofalowej współpracy kulturalnej i kreatywnej. Droga transformacji Ukrainy podobna jest do polskiej z lat 90. – zacofane instytucje, olbrzymie bezrobocie, mafijne porachunki, ale przede wszystkim różnice dochodów między miastami i peryferiami. Do tego dochodzi wojna i napięte relacje z innymi sąsiadami, np. z Węgrami. Jedną z największych modernizacyjnych barier jest olbrzymia skala korupcji, jednocześnie jednak, na Ukrainie istnieje silna wola budowania normalnego, demokratycznego społeczeństwa u młodego pokolenia.

Istnieje jednak znacznie poważniejszy problem, Ukraina, w przeciwieństwie do Polski, jest krajem późnej tożsamości, składa się ona z wielonarodowych komponentów. Ukrainę tworzą nie tylko Ukraińcy, ale mniejszość polska, węgierska, tatarska i niemały procent ludności rosyjskiej. „Rewolucja godności" była przebudzeniem politycznym, ale nie fundamentu tożsamości i tradycji obecnego w Polsce np. przy powstaniu Solidarności, czy w 1989 roku. Dlatego Ukrainę poza modernizacją czeka jeszcze jedno wyzwanie: parafrazując Garibaldiego, w wolnej już Ukrainie trzeba teraz stworzyć Ukraińców.

Historyczny moment

Polska może pomóc w tworzeniu się nowej tożsamości wspólnotowej Ukrainy. Znaleźliśmy się w kluczowym momencie wzajemnych stosunków. Nie powinien on zostać przez Rzeczpospolitą przespany. Właśnie teraz będzie się kształtowała długofalowa polityka tworzenia koncepcji Ukrainy, jako wspólnoty i społeczeństwa, i jej odniesienia wobec sąsiadów. Strategia współpracy powinna być związana ze wsparciem dla szeroko pojętych działań kreatywnych, co pomoże wyzwolić tam potencjał do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, a Polsce przyniesie wymierne efekty.

Oddziaływanie powinno być nastawione na zaangażowanie młodych i kreatywnych obywateli Ukrainy. Obecnie z polskiej strony dominuje przekaz edukacji historycznej, skupiającej się na pielęgnowaniu dobrych kart z przeszłości. Należy jednak uzmysłowić sobie, że nad Dnieprem trwa kreatywny boom, w ostatnim czasie pojawiły się tam pracownie designerów, projektantów mody czy też twórców form cyfrowych. Stanowi to jeden z powodów, dla których polskie oddziaływanie powinno wyjść poza budowanie relacji opartych na tradycyjnie pojmowanych odniesieniach kulturowych i poszerzenie ich o zupełnie nowy kontekst, atrakcyjny dla młodego pokolenia.

Strategia nowej polityki wobec Ukrainy powinna uwzględniać szkolnictwo wyższe. Na tym polu już teraz sporo się dzieje. W Polsce studiuje coraz więcej Ukraińców, ale Polacy są także aktywni za wschodnią granicą. Polscy dominikanie już od kilkunastu lat prowadzą w Kijowie Instytut Nauk Religijnych, mający charakter uczelni prywatnej. Ten niewielki w skali działania ośrodek wydaje książki, organizuje wystawy, wspiera nagrania płyt i łączy ludzi o wspólnych zainteresowaniach. Przy okazji przenosi na ukraiński grunt dobre praktyki akademickie.

Wspólny projekt

Potrzebne byłoby zbudowanie międzyrządowego projektu na dużą skalę. Mógłby się nim stać polsko-ukraiński uniwersytet, wydający wspólny, międzynarodowy dyplom. Takie inicjatywy raz po raz pojawiały się w Polsce, jednak zabrakło determinacji i ludzi do ich realizacji. Warto przypomnieć sobie rolę, jaką odegrała w latach 90. polsko-niemiecka współpraca w ramach Viadrina Collegium Polonicum, stworzona przez uniwersytety w Poznaniu i Frankfurcie nad Odrą. Powołanie uczelni polsko-ukraińskiej nie mogłoby być jednak kopią Viadriny, lecz uczelnią zupełnie nowego typu. Instytucja ta mogłaby odegrać rolę trendsettera, skupiając się na wspólnym kształceniu w takich dziedzinach, jak design, handel międzynarodowy, informatyka czy ochrona dóbr kultury lub filologia.

Jej nadrzędnym celem byłoby wytworzenie synergii nie na poziomie historyczno-politycznym, ale użytkowym i funkcjonalnym, dzięki uwspólnieniu doświadczeń i poszukiwaniu nowych synergii modernizacyjnych. Uczelnia dająca wspólny dyplom i opierająca się na współpracy z gospodarką szybko stałaby się rozpoznawalna i mogłaby funkcjonować, jako akademicki hub między Warszawą a Kijowem. Placówka taka paradoksalnie nie musi być zlokalizowana blisko granicy, co pozwoliłoby uniknąć potencjalnych problemów regionów pogranicza. Utworzenie takiej uczelni choćby w zachodniej Polsce, w miejscu, gdzie dobrze funkcjonują firmy inwestujące na Ukrainie, np. w Poznaniu, pozwoliłoby wdrożyć absolwentów w realia funkcjonowania gospodarki oraz instytucji współpracujących z naszym wschodnim sąsiadem. Korzyścią z odległej od granicy lokalizacji będzie zerwanie ze schematem powiązania problemu Ukrainy z regionami przygranicznym i nadanie mu rangi krajowej. Tworzenie wspólnych elit musi odbywać się w silnych ośrodkach, mających dostęp do liderów, którzy wypracowali sukces, i wiedzą, w jaki sposób budować relacje.

Mała destabilizacja

Znormalizowanie relacji z Ukrainą zajmie dużo czasu i zapewne nie odbędzie się bez zgrzytów, jednak uruchomienie polskiej pomocy przyśpieszy te procesy i nada im konkretny kształt. Warto też o tym pamiętać w sytuacji trwającej wojny z Rosją, mającej za cel długookresową „małą destabilizację" Ukrainy. Rosjanie odrobili lekcję z Gruzji. Wówczas, odłączając Abchazję, nie spodziewali się, że Gruzja zdecyduje się na prozachodni kurs. Strategia małego kąsania, które utrzymuje stan permanentnej niestabilności, jest taktyką opóźniającą modernizację i westernizację Ukrainy, na czym Rosji szczególnie zależy.

Polska może wytworzyć przeciwwagę dla polityki betonowania porządku postsowieckiego. Przede wszystkim jednak musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy zależy nam, aby mieć takie relacje z Ukrainą, jakie Niemcy mają np. z Francją? Jeśli będziemy patrzeć na nie przyszłościowo, warto zadać sobie pytanie, w jaki sposób wypracować dobre relacje z kolejnym pokoleniem Ukraińców? Znalezienie dróg porozumienia potrzebuje nowych kół zamachowych w postaci modernizacji, postawienia na kreatywność, kulturę i naukę. I to może być most solidarności o najbardziej stabilnych filarach. ©?

Autor jest adiunktem w Instytucie Kulturoznawstwa UAM w Poznaniu

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA