fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Czy artyści przetrwają czas zarazy?

myMedia/Dominik Lichota
Eksperci i media kreślą wizje czarne i czarniejsze. Optymizmu niemal brak. Pytanie celowo jest postawione prowokacyjnie, bo zapewne przetrwają – przecież wiele pandemii ludzkość już ma za sobą, ale istotne jest - w jakiej kondycji i formie przetrwają w Polsce. Jeśli stan pandemii i izolacja utrzyma się kilka miesięcy, skutki silnie zdemolują gospodarkę a to bezpośrednio i bezlitośnie uderzy w artystów. Niestety długofalowo.

Ze względu na szczególną specyfikę pracy, kryzysy gospodarcze dotykają artystów bardzo szybko i niemal w pierwszej kolejności. Jeśli następuje zubożenie społeczeństwa to oczywiste, że rynek dzieł twórców młodych i współczesnych może się załamać. Społeczeństwo ma inne – związane z podstawową egzystencją wydatki. Z kolei wzrost zainteresowania dziełami sztuki i działalnością artystów następuje bardzo powoli - jest jednym z ostatnich w cyklu ekonomicznym. Należy również pamiętać, że artyści nie są biznesmenami, nie tworzą z myślą o zysku. Niektóre dzieła, często ważne społecznie nie nadają się nawet do sprzedaży.

Ustawodawca w Polsce wielokrotnie dotąd dowiódł, że nie rozumie w pełni specyfiki pracy artystów. Uważam, że nadeszła pora aby to wreszcie zrozumieć i zmienić. Tworzący dzieła artysta nie jest bezrobotnym, który od czasu do czasu zajmuje się jakimś hobby, tylko człowiekiem pracującym na rzecz wzbogacenia rodzimej kultury. Działalność artystyczna powinna być rozpatrywana nie tylko w kontekście natury estetycznej – kunsztu czy mistrzostwa – ale również w kontekście istotnego wpływu na rozwój gospodarczy. A tu przykłady można mnożyć - londyńskie i nowojorskie Soho, Shoreditch, paryski Montmartre, czy choćby krakowski Kazimierz. To artyści związani z różnymi obszarami sztuki i przemysłami kreatywnymi decydują o zmianie charakteru i klimacie dzielnicy, co bezpośrednio przekłada się na wizerunek miasta, zainteresowanie turystyki, rozwój gastronomii i usług a w konsekwencji ceny nieruchomości. A to już wydanie wpływa na budżet.

Przykładami nie tylko są dzielnice, lecz i całe miasta. Hiszpańskie Bilbao jeszcze w latach 90-tych zniszczone, przemysłowe miasto z ogromnymi problemami wizerunkowymi i 30% bezrobociem postawiło na kulturę i sztukę jako inwestycję. Powstało słynne Muzeum Guggenheima, sale wystawowe i koncertowe. Znani architekci projektowali zagospodarowanie terenów przemysłowych. Rezultaty?

W czasie krótszym niż rok zwróciły się koszty budowy muzeum, a dochody miasta wciąż rosną. Miasto zarabia setki milionów euro, m. in. z podatków od nowych hoteli, firm, restauracji i siedzib korporacji, które zaczęły licznie powstawać w mieście. W nowych hotelach i restauracjach pracę znalazło tysiące ludzi a „umierające” miasto udało się zamienić na znany w świecie ośrodek kulturalny i naukowy. Inne przykłady? Proszę bardzo - Liverpool, Sankt Gallen, Ostrava czy Essen.

Uzmysławia to, jak ważne jest inwestowanie w rozwój kultury i sztuki.

Co już się wydarzyło?

W skali całego kraju i Europy upadły plany ekspozycji i wystaw na które poszczególni twórcy pracowali latami. Czasem chodziło o miejsca i sytuacje wyjątkowe, które miały stanowić trampolinę do przyszłych rynkowych, także międzynarodowych sukcesów. Odwołano wyjazdy, wystąpienia i publikacje. Artyści bardzo często ponieśli niemałe koszty przygotowania tych wydarzeń. Wiele osób interesujących się zakupem prac, albo z powodu niepewnej sytuacji albo zamknięcia granic nie mogło dojechać na umówione spotkania. Odwołało lub przesunęło te plany na - po pandemii. Słyszymy by odwołać do końca roku wszelkie imprezy masowe – festiwale, koncerty, wystawy a co za tym idzie mocno ucierpią wszystkie firmy i instytucje współpracujące z artystami - mam nadzieję, że nie będą zasłaniając się kryzysem negocjować niekorzystnych stawek za ich usługi. Do tego całkiem realny wydaje się wysoki wzrost cen materiałów i ograniczenie ich dostępności, a w dalszej perspektywie ogólny wzrost cen i inflacja.

Co jest absolutnie konieczne?

Aby artyści nie przestali tworzyć, a co za tym idzie sztuka najnowsza nie zamarła i aby rynek sztuki po mam nadzieję czasowych perturbacjach był w stanie się odbudować, konieczne są działania doraźne, natychmiastowe i sensowne rozwiązania długoterminowe.

Rozwiązania natychmiastowe:

> wypłacenie zasiłków oraz przyznanie grantów artystom niepracującym lub zatrudnionym na niepełne etaty.

>   zwiększenie puli i wysokości przyznawanych stypendiów oraz szybki tryb rozpatrywania wniosków.

To pomoże przetrwać w czasie ogłoszonej epidemii. Jednakże skutki ekonomiczne zamrożenia gospodarek Polski i świata im dłuższe, tym bardziej będą dotkliwe. Dlatego jeszcze ważniejsze jest działanie długoterminowe. Jedynie ono może realnie wpłynąć na sytuację artystów, pobudzić rynek zamówień i zakupu dzieł sztuki. Uwagę na to zwracają znawcy rynku, osoby od lat współpracujące z artystami i wspierające rynek sztuki.

Rozwiązania długoterminowe:

> absolutnie konieczne jest zniesienie limitu w 50 procentowych kosztach uzyskania przychodu przez twórców. Ten zapis jest kuriozalny a mimo wielu zapowiedzi, że zostanie zniesiony, trwa dotąd w najlepsze. Trudno o lepszy czas by go zlikwidować.

> możliwość odpisywania od podatku zakupu dzieł sztuki przez firmy i osoby prywatne.

To rozwiązanie od dawna istnieje w wielu krajach i dzięki niemu zarówno wspiera się artystów jak i budowę prywatnych kolekcji dzieł sztuki. A doświadczenie międzynarodowe, jak zauważają Ewa Kawałko i Andrzej Haraburda z galerii Kolekcjoner mówi, że i tak większość takich kolekcji trafia ostatecznie jako depozyty do muzeów. Zatem państwo zarabia zarówno w krótkim jak i długim czasie.

> zwiększenie puli zakupów dzieł współczesnych artystów przez muzea i instytucje kultury.

> opracowanie systemu tantiem dla artystów plastyków obejmujących publikacje w internecie, prasie, periodykach i wznawiane nakłady.

> ułatwienia w pozyskiwaniu lokali na pracownie artystyczne z zasobów miejskich.

> dopłaty do pomieszczeń które artyści wynajmują na wolnym rynku z uwzględnieniem specyfiki ich działania i potrzeb. Rzeźbiarz, malarz wielkoformatowy, czy twórca przestrzenno-multimedialny mają inne potrzeby lokalowe niż twórcy miniatur czy obrazów i rzeźb kameralnych.

> udogodnienia dla instytucji, banków, firm za wypożyczanie dzieł od artystów współczesnych aktywnych w przestrzeni publicznej i ich ekspozycję.

> ułatwienia w pozyskiwaniu grantów dla fundacji wspierających artystów i ich działania.

> tworzenie klimatu i możliwości absorbowania potencjału twórczego różnych dziedzin artystycznych dla przemysłów kreatywnych.

> istotne jest także wspieranie artystów w działaniach i rozwoju międzynarodowym.

Sztuka to jedna z nielicznych sfer w której jakością Polska nie odbiega od poziomu europejskiego czy światowego. Jednak aby pojawiać się na wystawach, festiwalach, targach sztuki, potrzebne są poważne środki którymi nie dysponują artyści ani nawet galerie czy fundacje, które ich wspierają.

A międzynarodowa promocja i rozwój kontaktów są absolutnie niezbędne.

Co na razie zaproponowano artystom?

Ogłoszony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego program pod nazwą „Kultura w sieci” określiłbym jako bardzo skromny. Na podstawie badań z 2018 r. przyjęto, że artystów w Polsce jest 59 000. Kryterium to przynajmniej 50% dochodu z działalności artystycznej. Dotarłem do wypowiedzi wiceministra kultury Jarosława Sellina, który mówił o 65 000 twórców, żyjących wyłącznie z pracy artystycznej. Ale przyjmijmy liczbę niższą. Proponowany program zakłada, że bezpośrednio do artystów trafi 5 mln zł brutto w formie stypendiów ( 15 mln. do instytucji, organizacji, fundacji, kościołów i firm ). Głównym celem jest upowszechnianie działalności artystycznej w sieci, warsztaty, występy itp. Z pobieżnej tylko analizy wysokości dostępnych środków wynika, że stypendia półroczne może otrzymać raptem około 300 artystów. Artysta może się zgłosić także po zapomogę socjalną jeśli jest w trudnej sytuacji. Pulę powiększono do 3 mln zł. Jeśli przyjąć dotację w wysokości 3000 brutto, czyli 2490 netto, to jednorazowo wystarczy dla tysiąca twórców. Czyli mniej więcej 2.2 % artystów. Ale załóżmy, że połowa z ogólnie podanej liczby 59 000 jest objęta umowami o pracę i może innymi formami wsparcia, no cóż, wciąż jesteśmy na poziomie może 5%. Mam nadzieję, że programy nad którymi pracuje ministerstwo będą bardziej adekwatne do potrzeb i uwzględnią złożoność oraz autentyczne koszty artystycznej działalności. Na pytanie - czy Ministerstwo posiada dane, w jakiej wysokości do budżetu państwa wpływają podatki z działalności artystów i związanych z nimi branż - filmowej, teatralnej, galeryjnej, aukcyjnej, literackiej, muzycznej, estradowej i przemysłów kreatywnych jak np. firm wykorzystujących zespołową kreatywność do tworzenia gier i widowisk, przekierowano mnie do Ministerstwa Finansów. A sądzę, że z pozycji Ministerstwa Kultury dobrze byłoby znać te wpływy i używać ich jako argumentu dla Ministerstwa Finansów w konstruowaniu budżetu na kolejne lata.

Kraje takie jak Wielka Brytania czy Niemcy już ogłosiły, że wesprą artystów poważnymi sumami.

Tak nie dzieje się dlatego, że cierpią na nadmiar środków, ale dlatego że dobrze rozumieją jakie to jest istotne dla rozwoju społeczeństw, ich kultury i biznesu opierającego się na kreatywności.

Wiedza o artystach, ich pracy i działalności jest w Polsce w zasadzie społecznym tabu. I jak się okazuje, jest równie nierozumiana przez właściwe artystom ministerstwo. Lekcje plastyki to przeważnie nieudolne lekcje z historii sztuki. Obecność artystów w mediach sprowadza się do niszowych programów i relacji w kontekście sensacji, kiedy jakieś dzieło wzbudzi skandal albo zostanie sprzedane za ogromną sumę.

Tak nie może być. Nie widzę przeszkód aby relacje z wystaw i rozmowy z ludźmi sztuki miały być mniej promowane niż wszechobecne w głównych wiadomościach informacje sportowe. A przekazy o ważnych wydarzeniach z zakresu sztuki powinny się ukazywać na pierwszych stronach gazet równie często co sport i nierzadko niestety, bezmyślne wypowiedzi polityków.

Paradoksalnie czas pandemii ukazał kolejną wartość sztuki i form artystycznych. Okazuje się niezbędna w sytuacji odosobnienia i izolacji, pomaga realnie przetrwać trudne chwile, nie wspominając o potrzebach wyższych. Pamiętajmy, że możemy kupić książkę, album, płytę, zadzwonić do galerii, wziąć udział w aukcji - wiele z nich odbywa się obecnie on line. Mam nadzieję, że media częściej będą wyświetlać polskie filmy, zamieszczać twórczość, artykuły i prezentować prace polskich artystów. Jesteśmy krajem wciąż stosunkowo biednym, ale mimo to, albo raczej – właśnie dla tego, musimy pamiętać, że jeśli gdzieś można zaobserwować prawdziwą emanację życia, witalności i sił twórczych to właśnie w sztuce. To w niej dochodzi do skumulowania twórczych energii. Dzięki temu sztuka zmienia ludzi. A ludzie zmieniają świat.

Jak się okazuje słowa, które podczas spotkania z ministrami tuż przed wybuchem II Wojny Światowej wypowiedział Winston Churchill nie tracą na aktualności i należy je w Polsce powtarzać nieustannie.

Kiedy usłyszał, że wojna jest nieunikniona, potrzeba więcej pieniędzy na wojsko, a minister wojny zaproponował by obciąć w związku z tym wydatki na kulturę, Churchill odparł: „Panowie, to o co my wobec tego będziemy walczyć?

Autor jest artystą malarzem, rysownikiem, reżyserem, dyrektorem artystycznym projektu ‘’Sztuka Teraz”, felietonistą "Nowego Czasu” Londyn, prezesem Fundacji TeD

Niektóre z nadesłanych wypowiedzi artystów:

”Obecny czas przypomina, w kilku aspektach, zawieszenie z początków stanu wojennego. Niepewność i brak perspektyw. Wtedy pomiędzy niewolą a wolnością, teraz pomiędzy życiem a śmiercią. Ekonomicznie jest trudno, będzie trudniej.”
/
art. malarz, grafik/             

        
”Jako architekt wnętrz mam świadomość, że świat materiałów z których tworzyłam swoje przestrzenie, bardzo się uszczupli...Na razie zniknęło wszystko co włoskie i hiszpańskie z moich projektów...Brak perspektywy dostaw paraliżuje inwestycje.”
/architekt wnętrz/          

"Boję się tego, że całkowicie załamie się rynek sztuki w Polsce. Pamiętam czasy kryzysu 2007 - 2009 kiedy nie sprzedawało się prawie nic. Dopiero w 2011 coś zaczęło się zmieniać na lepsze. A wszystko wskazuje na to, że kryzys który nadejdzie po pandemii będzie o wiele głębszy. Wiem, że artyści to grupa na której polskie rządy zawsze oszczędzają, dlatego nie łudzę się tym, że teraz dostaniemy jakiekolwiek wsparcie."                                                                                                           
/art. malarz, wykładowca akademicki/

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA