fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Andrzej Kubisiak: Pracownik też rodzic

123RF
Szefie, a ty co zrobiłeś dla demografii? - pyta ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zaledwie 7 proc. polskich pracowników ma poczucie, że może wziąć wolne, by zaopiekować się chorym dzieckiem – to wyniki niedawnych badań Eurostatu. Gorzej jest tylko na Cyprze. Dla porównania 60,4 proc. mieszkańców Słowenii, 57,1 proc. mieszkańców Finlandii i 55,1 proc. Duńczyków deklarowało, że są w stanie poprosić przełożonego o dzień wolny lub skrócenie czasu pracy w przypadku choroby dziecka. Czy to znaczy, że Polacy źle dbają o swoje dzieci bądź kochają je mniej niż rodzice z innych krajów? Odpowiedzi raczej należy szukać na rynku pracy i w specyfice relacji pracowniczych.

Rodzinny armagedon

Mamy środek sezonu grypowego. Rodzice często chwytają się najbardziej irracjonalnych sposobów zadbania o zdrowie najmłodszych. Powiedzmy sobie szczerze: choroba w domu to rodzinny armagedon – oznacza wielokrotne telefony oraz nagłe sytuacje, w których trzeba rzucić wszystko i zająć się dzieckiem. Połączenie tych obowiązków z efektywną pracą zawodową to wyzwanie. W całej Europie mniej więcej jedna trzecia dorosłej populacji ma obowiązki związane z opieką nad dziećmi. Dlatego nie można ich wykluczać, a raczej powinno się tworzyć dedykowane rozwiązania, które pomogą im efektywnie łączyć te dwa odpowiedzialne obszary.

Jak duże to wyzwanie pokazują badania Eurostatu – ponad 36,6 proc. europejskich pracowników deklaruje trudności w pogodzeniu obowiązków zawodowych z opiekuńczymi. Polska na tle średniej europejskiej wygląda jednak dużo gorzej. W naszym kraju ten odsetek jest o ok. połowę większy – 58,6 proc. pracowników uważa za niemożliwe wzięcie dnia wolnego lub choćby kilku godzin, by zaopiekować się chorym dzieckiem.

Powodów rozdźwięku pomiędzy wynikami Słowenii a Polski, które znalazły się na dwóch skrajnych pozycjach, szukać należy w specyfice zarządzania i metodach budowania przyjaznego otoczenia zatrudnienia. W obecnych warunkach firmy rywalizują między sobą, wprowadzając coraz to nowsze benefity i zachęty do podjęcia u nich pracy. Wygląda jednak na to, że to nie kolejne karty do klubów fitness czy owocowe dni odgrywają tu kluczową rolę. Jednym z priorytetów dla nawet co trzeciego pracownika może być możliwość elastycznego czasu pracy czy pracy zdalnej umożliwiającej opiekę nad dzieckiem. Poza ramami prawnymi oraz regulacjami wewnętrznymi należy do tego dołączyć empatię i zdrowy rozsądek przełożonych.

Demografia, głupcze!

Opracowań o starzejącym się społeczeństwie i początkach kryzysu demograficznego jest wiele. ONZ szacuje, że do 2050 roku populacja Polski spadnie do poziomu 32 mln osób. Proces starzenia ma wpływ na nasz dobrobyt – według prognozy OECD w latach 2018–2030 będzie on obniżał tempo wzrostu PKB na osobę o 0,2 pkt proc. rocznie.

Wszystkie te konsekwencje związane są z niedostatecznym poziomem urodzeń i brakiem zastępowalności pokoleń. W ubiegłym roku współczynnik dzietności ogólnej (TFR) wynosił w Polsce 1,435 i był jednym z wyższych wskazań w ostatnich latach. W kręgach badaczy i analityków toczy się debata, czy miał na to wpływ program Rodzina 500+, który zapewnił dodatkowe źródło finansowania i utrzymania rodzin z dwójką lub większą liczbą dzieci, czy może było to związane z cyklem urodzeń w latach 80. ubiegłego wieku.

Jedno jest pewne: gros rodzin decyduje się tylko na jedno dziecko, co oznacza, że nie możemy myśleć o przekroczeniu granicy 2 pkt w przypadku TFR. A dzieje się to pomimo wydłużenia w 2013 roku urlopów rodzicielskich. Coraz powszechniejsze staje się również wykorzystywanie urlopów ojcowskich. Tylko w pierwszej połowie obecnego roku skorzystało z nich 88,5 tys. mężczyzn, co stanowiło wynik o ponad 3,3 proc. wyższy niż przed rokiem. Nawet liczba miejsc w przedszkolach w ostatnich dekadach (pomimo trudności) wzrosła dwukrotnie. Według danych GUS w 2003 roku w przedszkolach znajdowało się ok. 40 proc. dzieci w wieku 3–5 lat, podczas gdy w 2017 roku ten odsetek sięgał już poziomu niemal 80 proc.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe rozwiązania (nawet jeśli nie są jeszcze doskonałe), można wyciągnąć wniosek, że jednym z kluczowych elementów, który wpływa na niski poziom urodzeń, jest niedopasowanie warunków funkcjonowania na rynku pracy do problemów związanych z wychowywaniem dzieci. Stąd część społeczeństwa podejmuje racjonalną kalkulację, aby nie komplikować dodatkowo swojej sytuacji zawodowej, mimo m.in. poprawy warunków materialnych. W efekcie jako społeczeństwo stajemy się ofiarami krótkoterminowych strategii firm, które w rozliczeniu kwartalnym stawiają na pierwszym miejscu efektywność.

Długoterminowo te same firmy, a konkretnie szefowie i przełożeni, nie kalkulują, że bez zwiększania populacji nasz rynek wewnętrzny będzie się kurczył, a rąk do pracy będzie coraz bardziej brakować. Dlatego w interesie wszystkich jest większa empatia i zrozumienie, że opieka oraz dbanie o zdrowie najmłodszych zwróci się w przyszłości – każdemu! Także bezdzietnemu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA