fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Jaja ekologiczne nie dla Polaka

Jaja eko wciąż niespecjalnie popularne w Polsce
AdobeStock
Niemal co dziesiąta kura w Europie znosi jaja w polskim kurniku. Dla niosek to nie najlepsza informacja – ogromna większość mieszka w klatkach.

Według szacunków Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP) pogłowie unijnych kur przekracza 500 mln ptaków. Zdecydowana większość z nich, blisko 400 mln sztuk, to nioski na fermach towarowych, czyli w wielkich przemysłowych kurnikach. Pozostałe 100 mln ptaków to kury znoszące jaja w tzw. chowie przyzagrodowym, który wymyka się statystykom.

Już jednak oficjalne dane dają dość precyzyjny obraz europejskich stołów, a przez to – pokazują, jaką wartość przykładają konsumenci do postulatów ekologicznych i dobrostanu zwierząt.

Jak wynika z danych Izby, Polska jest w ogonie produkcji jaj ekologicznych. Może jesteśmy coraz bardziej eko, ale wybory konsumenckie, jakie wyłapują dane branżowe, pokazują, że to deklaracje raczej na pokaz. W produkcji jaj ekologicznych Polska jest na ósmym miejscu – ale od końca, choć pod względem pogłowia kur Polska jest druga w UE, po Niemczech. I tak – w Polsce produkcja jaj ekologicznych zajmuje całe 0,7 proc. produkcji. Mniej kur eko hoduje jedynie Portugalia i Litwa (po 0,5 proc.), Czechy (0,4), Węgry (0,3), Słowacja (0,2). Łotwa i Chorwacja mają po 0,1 proc. produkcji ekologicznej. Absolutnie ostatnie miejsce z zerową produkcją jaj eko zajmuje Bułgaria. Z jedną różnicą, pozostałe kraje z tej grupy mają w porównaniu z nami niewielką produkcję jaj, tymczasem z Polski pochodzi ponad 12 proc. kur niosek.

Polska nie ma sobie równych pod względem wielkości produkcji jaj klatkowych, zajmują one 84 proc. ogółu krajowej produkcji jaj, co daje nam czwarte miejsce w UE, po Portugalii (90,1 proc.), Litwie (89,5 proc.) i Łotwie (85,6 proc.). Czwarte miejsce to jednak pozory. Jako drugi największy producent jaj w Europie w ubiegłym roku wyprodukowaliśmy ponad 40 mln jaj z chowu klatkowego, podczas gdy Portugalia jedynie 8,2 mln jaj, Litwa – 2,5 mln, a Łotwa – 2,4 mln sztuk. W produkcji i zapotrzebowaniu na jaja ekologiczne widać silny podział krajów na nową i starą Unię. Dwucyfrowy udział w rynku jaja ekologiczne mają tylko w czterech krajach – w Danii to aż 31 proc., w Szwecji – 16, Niemcy to 12 proc., a Austria – 11 proc. Jaja w sklepach różnią się najmocniej – ceną oraz kodem. Jaja ekologiczne są oznaczone kodem „0", jaja z wolnego wybiegu mają „1", „2" to jaja z chowu ściółkowego, a jaja klatkowe – „3". W polskich sklepach za 10 sztuk jaj ekologicznych rozmiaru M zapłacimy od 10 do 14 zł, jaja klatkowe to wydatek ok. 4 zł.

Taki podział rynku, 84 proc. do 0,7 proc., stoi w lekkiej sprzeczności z wynikami badań IBRiS z lutego 2018 r., gdzie ponad 80 proc. badanych uważało, że hodowla klatkowa nie daje zwierzętom odpowiednich warunków życia. Zmiany jednak zachodzą, choć wolno. – Mimo że rynek jaj ekologicznych i wolnowybiegowych nie jest tak rozwinięty jak w niektórych krajach europejskich, od 2014 r. do stycznia 2019 r. zauważalny jest znaczny wzrost liczby kur niosek w tych systemach – mówi Marta Cendrowicz, dyrektorka Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Chów ekologiczny miał według niej wzrosnąć o 284 proc., a wolnowybiegowy o 96 proc., ponad 130 firm zadeklarowało wycofanie jaj z chowu klatkowego najpóźniej do 2025 r., a część z nich już to wprowadziła w życie. Katarzyna Gawrońska, ekspert KIPDiP, tłumaczy, że zmiany w produkcji nie są wynikiem rezygnacji z chowu klatkowego, ale dodatkowych inwestycji w chów ściółkowy czy wolnowybiegowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA