fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Polskie jaja trafią znów na arabskie półki

Bloomberg
Nadprodukcja jaj w Polsce i Europie sprawia, że nowe rynki są na wagę złota. Otwiera się właśnie możliwość eksportu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Polska może znowu eksportować jaja do Zjednoczonych Emiratów Arabskich – kraj ten zniósł zakaz obowiązujący od lipca 2017 r.

– ZEA to chłonny rynek dla polskich przedsiębiorców, który do 2017 r. dynamicznie rósł, dlatego wznowienie handlu było priorytetowe dla dynamiki polskiego eksportu – informuje biuro prasowe spółki Fermy Woźniak.

Zniesienie zakazu jest wynikiem kontroli przeprowadzonej w Polsce w grudniu 2018 r. przez arabskie Ministerstwo Zmian Klimatu i Środowiska. Kontrolerzy podczas tygodniowej wizyty rozmawiali z Główną Inspekcją Weterynaryjną, odwiedzili Zakład Higieny Weterynaryjnej w Poznaniu i skontrolowali gospodarstwa Woźniaka. Sam producent był mocno zaangażowany w organizację wizyty, wspólnie z Ambasadą Polski w Abu Zabi i Krajową Izbą Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP). Audyt polskiego przedsiębiorstwa był zresztą warunkiem kontroli.

– Eksport na rynek ZEA był zablokowany przez blisko dwa lata, tymczasem nasza branża przywiązuje dużą wagę do tego kraju, bo jest bardzo chłonny, tamtejsze społeczeństwo się bogaci – mówi Katarzyna Gawrońska, ekspert z KIPDiP.

To ostatnio popularny kierunek dla polskich producentów jaj. Pod koniec ubiegłego roku ożywiły się również kontakty handlowe polskich firm i transporty do Arabii Saudyjskiej, cenionymi odbiorcami są też Hongkong, Bahrajn, Irak. W Polsce, gdzie ze względu na nadprodukcję cztery na dziesięć wyprodukowanych jaj musi trafić na eksport, szukanie nowych rynków zbytu jest koniecznością. W ubiegłym roku polski eksport jaj mocno spadł, kurcząc się o 27 proc., do 245 mln euro, z 334 mln euro rok wcześniej. Nie jest to jednak aż tak negatywna wiadomość – po prostu 2017 r. był absolutnie rekordowy z powodu afery z fipronilem, która spustoszyła na kilka miesięcy europejską sieć dostaw. – Wywołało to tak duże zamieszanie, że wysyłki z Polski szły pełną parą, poziom eksportu osiągnął 260 tys. ton – wspomina Katarzyna Gawrońska z KIPDiP.

Sytuacja jednak się uspokoiła i popyt na jaja z naszego kraju nie jest już tak wysoki (w 2018 r. sprzedaliśmy 199,4 tys. ton jaj konsumpcyjnych). – To optymistyczny scenariusz, bo oznacza, że spadki w sprzedaży nie świadczą o problemach eksporterów, tylko przestały działać niekorzystne czynniki, takie jak afery – mówi Gawrońska.

Jednak jest też możliwy negatywny scenariusz – a statystyki mogą być sygnałem ostrzegawczym – że eksport będzie coraz trudniejszy. Świadczą o tym m.in. rosnące wylęgi kur niosek, co zapowiada ryzyko nadprodukcji w całej Unii Europejskiej. Wywóz na rynki trzecie jest jedyną szansą faktycznego wzrostu eksportu, niestety, polskie jaja często nie trafiają tam bezpośrednio, lecz są reeksportowane przez międzynarodowych handlarzy, głównie Holendrów. Firmy z Europy konkurują też z walczącymi o rynek firmami z Ukrainy i USA.

– Widzimy, że wywóz jaj w skorupach z UE do ZEA osłabł ze względu na konkurencję z Ukrainy, dla której ZEA są największym rynkiem eksportowym – mówi Gawrońska. Przedstawiciele polskiej branży mówią, że Ukraińcy i Amerykanie stosują silną presję cenową.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA