fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Butelki Coca-Coli zakazane w samolotach. Przypominają granaty

Limitowane wersje butelek Coca-Coli i Sprite’a reklamujące „Gwiezdne Wojny” zostały zakazane w samolotach w USA, ponieważ przypominają kształtem granaty.

Nowe okrągłe butelki Coca-Coli, Coca-Coli Light i Sprite’a wiernie odwzorowują detonatory termiczne używane przez bohaterów „Gwiezdnych Wojen”. To rodzaj granatu, który wybucha po wciśnięciu przycisku bądź wypuszczeniu go w stronę wroga i wywołuje często spektakularne eksplozje, które zachwycają widzów w kinie już od ponad czterech dekad, a więc odkąd powstał pierwszy film o rycerzach Jedi. 

Czytaj także: Disneyland pozwany za „podwójne standardy”. W tle wojna handlowa 

Te wyjątkowe butelki z napojami można nabyć w cenie 5 dol. w kalifornijskim Disneylandzie, w nowo otwartej strefie Galaxy's Edge nawiązującej do „Gwiezdnych Wojen” . Cieszą się one dużym powodzeniem wśród klientów parku rozrywki, którzy często zostawiają je sobie na pamiątkę i używają ich na co dzień, by poczuć się jak bohaterowie ulubionej serii science fiction.

Nie wszyscy podzielają jednak ten entuzjazm wokół filmowego gadżetu, szczególnie gdy ktoś pomyli butelki ze zwykłymi granatami, na przykład na ulicy, w szkole czy… samolocie. Stąd amerykański regulator lotniczy postanowił całkowicie zakazać wprowadzania ich na pokład samolotów z uwagi na bezpieczeństwo i komfort pasażerów.

Sprawę poruszył użytkownik Twittera, który wybierał się w podróż i wstawił zdjęcie „butelek-granatów” z pytaniem: „Wiem, że wyglądają one podejrzanie, ale czy mogę spakować je do walizki?”.

Na jego tweeta odpowiedziała sama amerykańska Administracja ds. Bezpieczeństwa Transportu (TSA), pisząc: „Dzięki, że zapytałeś! Repliki i nieaktywne materiały wybuchowe nie są dozwolone ani w bagażu podręcznym, ani rejestrowanym”. 

Czytaj także: Coca-Cola zaczyna sprzedaż alkoholu. Na razie w Japonii 

To rozwiało więc wszelkie wątpliwości pasażerów w Stanach Zjednoczonych, którzy rozważali wniesienie na pokład samolotów tych niezwykłych butelek. Tuż po zamieszczeniu komentarza na Twitterze do TSA napłynęły tłumnie pytania dziennikarzy z prośbą o wyjaśnienie, czemu tak niewinne naczynie na napoje ma być zakazane przez amerykańskie linie lotnicze. Administracja decyzji nie chce zmienić i nie przekonuje jej fakt, że „granaty” z napojami mają kolorowe etykietki z nazwami produktów napisanymi w fikcyjnym języku Aurebesh.

Jak wytłumaczył rzecznik TSA gazecie Daily Mail, decyzja jest spowodowana faktem, że „bezczynne materiały wybuchowe, repliki i zabawkowe granaty w bagażu mogą mieć wpływ na pasażerów”. Chodzi więc o to, by inni podróżni nie wpadli w panikę i nie obawiali się ataku terrorystycznego, widząc na pokładzie przedmiot przypominający broń czy ładunek wybuchowy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA