fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

USA-Meksyk: Kontrola zamiast ceł

Płot na granicy USA i Meksyku. Do końca roku do Stanów Zjednoczonych nielegalnie może przedostać się milion imigrantów
AFP
„Wszyscy są zadowoleni z nowego układu z Meksykiem" – napisał amerykański prezydent Donald Trump na Twitterze.

USA nie nałożą ceł na import od południowego sąsiada, bo kraj ten zobowiązał się do podjęcia ostrych działań w celu ograniczenia migracji z Południa.

Władze Meksyku zobowiązały się do podjęcia „bezprecedensowych kroków mających na celu ograniczenie migracji na Północ". Około 6 tysięcy funkcjonariuszy meksykańskiej Gwardii Narodowej zostało zaangażowanych na granicy z Gwatemalą i w całym kraju w celu powstrzymywania migrantów. Poza tym władze Meksyku zgodziły się na czynny udział w rozszerzeniu programu Migrant Protection Protocols (MPP), który przed piątkowym porozumieniem obowiązywał tylko w El Paso, Calexico i San Diego. Na jego mocy migranci oczekujący na decyzję amerykańskiego sądu imigracyjnego pozostają na terenie Meksyku. Kraj ten na dodatek obiecał dać im pozwolenie na pracę, objąć opieką lekarską oraz zapewnić edukację dla dzieci. Natychmiast po zawarciu porozumienia w ramach tego programu cofnięto z USA do Meksyku ok. 10 tys. migrantów.

Stare czy nowe

– USA z entuzjazmem przyjęły gotowość Meksyku do współpracy – powiedział sekretarz stanu Mike Pompeo, który uczestniczył w negocjacjach.

Jak informowała amerykańska prasa, szczegóły ustępstw tak naprawdę zostały opracowane jeszcze w grudniu podczas rozmów między Kirstjen Nielsen, ówczesną sekretarz bezpieczeństwa narodowego, oraz Olgą Sanchez, meksykańską minister spraw wewnętrznych. Teraz – po dziewięciu dniach grożenia cłami – Trump je zaakceptował. „Nie jest jasne, czy Trump wierzy, że porozumienie to oparte jest na nowych ustaleniach, czy też prezydent postanowił zaakceptować te stare, by uniknąć politycznych i gospodarczych konsekwencji nałożenia ceł na produkty importowane z Meksyku" – pisał „New York Times".

Setki tysięcy imigrantów

Nielegalna imigracja z Ameryki Środkowej to od początku jego kadencji sól w oku Trumpa. Napływających z Południa migrantów nazywa inwazją na kraj, zagrażającą bezpieczeństwu USA. Faktem jest, że gromadzący się na południowej granicy migranci przyczyniają się do zwiększenia nielegalnej imigracji do Stanów, a ta bije rekordy z ostatnich 12 lat. Tylko w ostatnim miesiącu władze amerykańskie zatrzymały tam 133 tys. ludzi, ponad dwa razy tyle co np. w grudniu ub.r. Szacuje się, że w tym roku fiskalnym liczba aresztowanych migrantów sięgnie nawet miliona.

Czy rozszerzenie programu MPP pozwoli ograniczyć imigrację z Południa? Jak zwracają uwagę komentatorzy z CBSNews, nie wiadomo, czy administracja Trumpa jest wystarczająco na to przygotowana, bo obecnie sądy imigracyjne cierpią na brak sędziów, a na rozpatrzenie sprawy petenci czekają latami.

Ponadto rozszerzenie tego programu stoi pod znakiem zapytania ze względu na postępowanie sądowe. W kwietniu program ten został zawieszony na kilka dni decyzją sądu federalnego. Przeciwko niemu występują organizacje walczące o prawa imigrantów i prawa obywatelskie, które argumentują, że ogranicza ich dostęp do prawników amerykańskich zajmujących się ich sprawami. – Ten program był nielegalny od początku i – jak się okazało wielokrotnie – katastrofalny w skutkach. Nie zaprzestaniemy naszej walki przeciwko niemu – powiedział Omar Jadwat z Immigrants' Rights Project.

Wspólne szkody

„Groźba prezydenta nałożenia 5-procentowych ceł na produkty sprowadzane z Meksyku, a potem zwiększenia ich do 25 procent w sytuacji, gdy Meksyk nie podjąłby skutecznych kroków ograniczających nielegalną imigrację, jest odzwierciedleniem niepokoju, jaki narasta w Białym Domu, w momencie gdy Trump rozpoczyna kampanię przed wyborami 2020" – pisze „Washington Post". Zmuszając ten kraj do pomocy w ograniczeniu migracji, Trump zrobił ukłon w kierunku konserwatywnych wyborców, na których wsparcie liczy w zbliżających się wyborach.

Proponowane przez Trumpa drastyczne cła sprawiły, że kraje te znalazły się na skraju kryzysu gospodarczego i dyplomatycznego. Meksyk jest bowiem jednym z najbliższych sprzymierzeńców Stanów Zjednoczonych i największym partnerem handlowym. Stamtąd do USA i do Kanady sprowadzane są produkty za około 346 mld dol. rocznie: od warzyw, poprzez dywany i sprzęt użytku domowego, po części samochodowe.

W obliczu groźby ceł amerykańskie środowisko biznesowe, republikańscy senatorzy, a nawet gospodarczy doradcy prezydenta alarmowali, że wojna handlowa z Meksykiem mocno zaszkodzi gospodarkom obu krajów. W USA ostatecznie ucierpieliby konsumenci, a w Meksyku – którego gospodarka ostatnio bardzo powoli się rozwija, a jego waluta osłabła – cła na eksportowane do USA produkty mogłyby wywołać poważny kryzys ekonomiczny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA