fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Kongres wznowił obrady. Stan wyjątkowy w Waszyngtonie

Zwolennicy Trumpa tuż przed wtargnięciem na Kapitol
AFP
Cztery osoby nie żyją, 14 policjantów odniosło obrażenia, ponad 50 osób aresztowanych - to efekt wczorajszego wtargnięcia zwolenników Donalda Trumpa na Kapitol. Kongres wznowił obrady i ponowi procedurę zatwierdzania wyboru Joe Bidena na prezydenta USA.

 Uniemożliwił to tłum zwolenników ustępującego, ale wciąż nie przyjmującego swojej przegranej do wiadomości, Donalda Trumpa.

Zwolennicy Donalda Trumpa, część z nich uzbrojona,  już od wtorku zjeżdżali do Waszyngtonu, gromadząc się przed gmachem Kongresu. Zorganizowali marsz pod hasłem "Save America", protestując przeciwko "wyborczym fałszerstwom".

Przed posiedzeniem Kongresu Trump spotkał się ze swoimi wyborcami na wiecu w Waszyngtonie, przekonywał, wybory wygrał je  "miażdżącą przewagą", a jego zwycięstwo zostało "ukradzione".  Zapewniał, że przedstawi dowody na swoją wygraną.

Obrady Izby reprezentantów i Senatu zostały przerwane, gdy tłum wdarł się na Kapitol . Policja Kapitolu  musiała wezwać posiłki. Wiceprezydent Mike Pence został ewakuowany, politycy poproszeni o schronienie się w swoich biurach.

Demonstranci wdarli się na salę posiedzeń Senatu i usiłowali wejść na salę posiedzeń Izby Reprezentantów - broniący jej zabarykadowani w środku funkcjonariusze wyciągnęli broń.

W Waszyngtonie ogłoszono godzinę policyjną, która będzie obowiązywać do 6 rano. Burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser zdecydowała, że z obawy przed zamieszkami stan wyjątkowy w mieście będzie przedłużony do 21 stycznia. Zakończy się dzień po inauguracji Joe Bidena.

Sam Biden ostro na sytuację zareagował na wydarzenia na Kapitolu. Tłum, który wdarł się do gmachu Kongresu nazwał "tłuszczą" i "grupą ekstremistów" i wezwał Donalda Trumpa do reakcji.

- Najgorsze, co Donald Trump może teraz zrobić, to nawoływać do złego.  Wzywam go  do obrony konstytucji, niech w telewizji zażąda zakończenia oblężenia Kapitolu - mówił Biden.

Ostatecznie Trump wezwał swoich zwolenników do rozejścia się.

"Proszę Was o zachowanie spokoju. Żadnej przemocy! Pamiętajcie, jesteśmy partią Prawa i Porządku - szanujemy prawo i naszych wspaniałych mężczyzn i kobiety w niebieskich barwach" - napisał Trump.

Około północy policja ostatecznie usunęła protestujących z Kapitolu, a tłum zaczął się rozchodzić.

Podczas przepychanek z funkcjonariuszami padły strzały. Pierwsza ranną osobą była kobieta, która zmarła później w szpitalu z powodu odniesionych ran.

W wyniku zamieszek ostatecznie zmarły cztery osoby, 14 policjantów odniosło obrażenia, 52 osoby zostały aresztowane.

Na wydarzenia w Waszyngtonie zareagował m.in. prezydent Andrzej Duda. - To wewnętrzna sprawa USA - stwierdził.

Zareagowały także media społecznościowe - Twitter i Facebook zawiesiły konta Donalda Trumpa.

Dziś Kongres ma dokończyć procedurę zatwierdzającą wybór Joe Bidena na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Obrady trwają.

Po środowych wyborach uzupełniających do Senatu w Georgii - kluczowych, jeśli chodzi o przewagę w Senacie - nowy prezydent będzie miał izbę wyższą amerykańskiego Kongresu po swojej stronie. Wybory w Georgii wygrali demokraci:  Raphael Warnock - pierwszy w historii czarnoskóry senator z tego stanu - oraz amerykański Żyd Jon Ossoff.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA