fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Wybory w USA: Emocje jak w 1994 roku

AFP
Już późnym wieczorem czasu nowojorskiego, gdy na Zachodnim Wybrzeżu punkty wyborcze były jeszcze otwarte, a wyniki z innych okręgów sukcesywnie spływały, analitycy zaczęli przewidywać zwycięstwo Demokratów w wyborach do Izby Reprezentantów. Republikanie natomiast z każdą minutą umacniali swoją pozycję w Senacie.

Korespondencja z Nowego Jorku

W liczącej 435 członków Izbie Reprezentantów, walka toczyła się w tegorocznych wyborach o 23 miejsca - tyle demokraci musieli odbić Republikanom, by przejąć kontrolę nad tą izbą Kongresu. Jeszcze zanim zamknięte zostały lokale wyborcze na Zachodnim Wybrzeżu, Demokraci świętowali zwycięstwa w wielu kluczowych okręgach na Wschodnim Wybrzeżu. Według przewidywań CNN, NBC i FOX uda im się zdobyć nawet do 40 miejsc i uzyskać większość w Izbie Reprezentantów.

W Senacie natomiast, wszystko wskazuje na to, że spełnią się przedwyborcze przewidywania i większość pozostanie w Rękach republikanów. Za decydujące w Senacie uważane są zwycięstwa republikanina Teda Cruza w Teksasie, którego przeciwnikiem był zasobny i cieszący się popularnością demokrata Beto O'Rourke oraz Mike'a Brauna w Indianie, który pokonał demokratę Joe Donnelly'ego.

***

Frekwencja w wyborach połówkowych zazwyczaj nie należy do wysokich; generują one o wiele mniejsze zainteresowanie niż wybory, w których ważą się losy tego, kto zasiądzie w Białym Domu. W tym roku jednak liczba głosujących Amerykanów była rekordowa. Wybory, w których rozstrzygała się zmiana układu sił w Waszyngtonie, przyciągnęły do lokali wyborczych zarówno zwolenników Republikanów, jak i Demokratów. Około 39 milionów wyborców skorzystało z możliwości wcześniejszego głosowania, a we wtorek miliony Amerykanów ruszyło do punktów wyborczych.

- Takich emocji może dostarczyły wybory połówkowe w 1994 r. Wtedy Republikanie po 40 latach przejęli kontrolę w Izbie Reprezentantów – twierdzi komentator polityczny Bret Stephens. To efekt niezadowolenia z pogłębiających się podziałów politycznych w kraju oraz pełnych emocji miesięcy zaciętej kampanii wyborczej, którą zaliczyć można do najdroższych w historii. Na szlakach wyborczych kandydaci od Maine po Kalifornię dyskutowali o szeregu różnych kwestii o znaczeniu lokalnym, ale dla wielu wyborców oraz analityków tegoroczne wybory połówkowe były referendum na temat prezydenta Donalda Trumpa i jego polityki.

Jak wynika z sondażu Fox News/AP/NORC "Amerykanie szli do wyborów w bardzo pesymistycznym nastroju". Większość, bo dwie trzecie, zapytanych wyborców stwierdziła, że sytuacja w kraju nie jest dobra i wciąż się pogarsza, a polityka prezydenta Trumpa sprawiła, iż czuli się w obowiązku pójść głosować. Jak wskazuje inny sondaż, dla ponad 40 procent wyborców najważniejszą sprawą w tegorocznych wyborach był dostęp do opieki lekarskiej i ubezpieczeń zdrowotnych - to było też jednym z najważniejszych punktów agendy wyborczej demokratycznych kandydatów. Dla 23 procent respondentów ważne były kwestie imigracyjne, dla 21 proc. sytuacja gospodarcza, a dla 11 proc. prawo do posiadania broni.

***

W wielu okręgach wyborcy skarżyli się na długie kolejki, niesprawne maszyny do głosowania oraz słabo przeszkolonych pracowników punktów wyborczych. Najwięcej skarg słychać było w stanie Georgia, gdzie zacięty wyścig o fotel gubernatora prowadziła demokratka Stacey Abrams i republikanin Brian Kemp. W jednym z okręgów w Atlancie wyborcy czekali trzy godziny by oddać głosy, bo punkt wyborczy, z którego miało skorzystać 3000 osób, wyposażono w zaledwie trzy maszyny do głosowania. Z takich i innych nieprawidłowości w kilku okręgach przedłużono otwarcie punktów wyborczych ze względu na problemy techniczne.

Były prezydent Barack Obama do ostatnich chwil sekundował demokratycznym kandydatom. W przeddzień wyborów zrobił wyborcom niespodziankę i pojawił się w Wirginii Północnej na wiecu zwolenników senatora Tima Kaine'a i stanowej senator Jennifer Wexton. Przystanek ten był częścią jego kampanii mającej na celu wsparcie kandydatów Partii Demokratycznej ubiegających się o miejsca w Kongresie. - Jak zagłosujecie, możecie uratować komuś życie; to nie zdarza się często – powiedział Obama zwracając się do grupy wyborców i nawiązując do polityki Partii Republikańskiej, która chce odwołać Affordable Care Act, czyli reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych, co zdaniem Demokratów pozbawi miliony chorych ludzi polis ubezpieczeniowych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA