Prawo karne

Książka do przeczytania i więzienie za pobicie muzułmanki

Adobe Stock
Skazany ma pół roku, aby streścić kuratorowi to, czego dowiedział się o życiu w Czeczenii.

Warszawski Sąd Rejonowy wydał precedensowy wyrok w sprawie brutalnego pobicia muzułmanki na warszawskiej Woli w 2017 r. Zarzuty postawione sprawcy (Polak, któremu w trakcie zdarzenia towarzyszyła żona w ciąży) dotyczyły obrazy uczuć religijnych oraz znieważenia grupy ludności (uchodźców) ze względu na ich wyznanie. Sprawca ośmieszał religię (islam) wyznawaną przez pokrzywdzoną, twierdził, że „Allah i Mahomet są pedofilami", używał też wielu słów dotyczących uchodźców w Polsce, porównując ich do terrorystów, wysyłając ich „do gazu" itp. Popychał i kopał pokrzywdzoną. W obronie Czeczenki stanął ortodoksyjny Żyd, który, jak twierdzi, wcześniej miał do czynienia z atakami ze względu na swoją religię.

Czytaj także: Czy wyznanie może decydować o pracy w instytucjach kościelnych - wyrok

Sąd skazał sprawcę na cztery miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Ponadto nakazał lekturę książki: „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet". W ciągu sześciu miesięcy ma przedstawić kuratorowi jej analizę.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd zaznaczył, że choć przedstawiciele różnych kultur mają różną wrażliwość, to ten wyrok pokazuje szacunek i wrażliwość na odczucia muzułmanów. Zdaniem sądu w odniesieniu do każdej religii w analogicznej sprawie powinien zapaść taki sam wyrok.

Wyrok pokazuje, że nie ma przyzwolenia i pobłażliwości dla tego rodzaju przestępstw. To bardzo ważne, zwłaszcza teraz, gdy ruchy faszystowskie i neofaszystowskie zdają się mieć przyzwolenie na szerzenie mowy nienawiści.

Jak ten wyrok oceniają prawnicy?

Adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram twierdzi, że mowa nienawiści jest formą przemocy, a każda przemoc jest karalna.

– Tych przypadków jest naprawdę dużo, liczba przestępstw popełnianych na tym tle znacznie wzrosła po 2015 r. – mówi adwokat.

Jej opinię potwierdzają badania Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i biura ODIHR/OBWE.

Rzeczywista skala przestępstw z nienawiści w Polsce wobec Ukraińców, migrantów z państw muzułmańskich i z Afryki Subsaharyjskiej jest bardzo niedoszacowana; tylko 5 proc. jest zgłaszanych policji – wskazują badania.

Wynika z nich np., że w woj. małopolskim w latach 2016–2017 popełniono 44 tys. przestępstw z nienawiści wobec społeczności ukraińskiej – tymczasem prowadzono tam tylko 18 postępowań karnych w tych sprawach. W woj. mazowieckim było zaś 31 postępowań w sprawach ofiar przestępstw z krajów muzułmańskich – badania wykazują zaś, że doszło tam do 4,3 tys. takich czynów.

Podstawowym problemem w takich sprawach jest tzw. underreporting, czyli niska zgłaszalność przestępstw, zwłaszcza tych z nienawiści. Badanie pokazało również, że członkowie społeczności narażonych na przestępstwa z nienawiści z obawy przed dyskryminacją zmieniają swoje nawyki. Przykład? 59 proc. Ukraińców unika rozmawiania w swoim języku w miejscach publicznych, a 39 proc. migrantów z krajów muzułmańskich z takim doświadczeniem unika ubierania się w sposób kojarzący się z ich religią.

Sygn. akt: III K 661/17

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL