fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Hejt: najlepsze przepisy nie wygrają z mowa nienawiści

Adobe Stock
Trzeba skutecznie egzekwować obowiązujące prawo, ktokolwiek je łamie. Zmiany też nie zaszkodzą.

Premier Mateusz Morawiecki zaprosił szefów klubów i kół parlamentarnych na spotkanie w najbliższy piątek. Chce rozmawiać o zmianach legislacyjnych przygotowanych w resortach zdrowia i sprawiedliwości po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza.

– Trzeba zrobić wszystko, żeby taki dramat się nie powtórzył – brzmi uzasadnienie spotkania. O pierwszych propozycjach ministrów zdrowia i sprawiedliwości na łamach „Rzeczpospolitej" już pisaliśmy. Po rozmowach z ekspertami polecamy też uwadze ministra Zbigniewa Ziobry zmiany w przepisach regulujących przepisy o mowie nienawiści.

Konieczna definicja

Co do jednego niemal wszyscy nasi rozmówcy są zgodni.

Po pierwsze: potrzebna jest definicja ustawowa mowy nienawiści, by organy ścigania precyzyjnie wiedziały, jakie czyny ścigać należy.

Wśród propozycji jej formuły pada przykład definicji zawartej w rekomendacji Komitetu Ministrów Rady Europy w kwestii wypowiedzi szerzących nienawiść. Niektórzy eksperci idą jeszcze dalej. Ponieważ to duży problem, wszelkie regulacje dotyczące mowy nienawiści powinny się znaleźć w oddzielnej, poświęconej tylko temu zagadnieniu, ustawie. Nie musi być długa, byle była precyzyjna.

Po drugie: zmianie powinien ulec kodeks karny pod kątem penalizacji za udział w organizacjach promujących nienawiść rasową lub podżegających do niej.

Po trzecie: należy znowelizować artykuły 119, 256 i 257 k.k. wprowadzające karalność za mowę nienawiści skierowaną do innych grup mniejszościowych, narażonych na dyskryminację, np. osób niepełnosprawnych.

Po czwarte: trzeba egzekwować obowiązujące prawo bez względu na to, kto dopuszcza się jego naruszenia. Należy poważnie traktować poselskie postępowania dyscyplinarne oraz piętnować wszelkie przejawy nienawiści i wykluczenia.

Po piąte: ściganiem takich przestępstw powinni się zajmować przeszkoleni w tych sprawach prokuratorzy. Pada pomysł utworzenia w prokuraturze specjalnych komórek do walki z mową nienawiści. Ale nie tylko. Walki z hejtem mają się też uczyć przyszli adwokaci i radcowie prawni.

Zgłoś u moderatora

Po szóste: trzeba wprowadzić dla usługodawców internetowych obowiązek zawiadamiania organów ścigania (policji, prokuratury) o działaniach stanowiących mowę nienawiści. Gdyby nie wywiązywali się z tego obowiązku, grozić by im miała kara administracyjna.

Punktem wyjścia do wprowadzenia zmian ma być kompleksowa analiza, jak prokuratura walczyła z mową nienawiści. Przyjrzeć się trzeba, jak realizowane są wytyczne prokuratora generalnego (Andrzeja Seremeta) z 26 lutego 2014 r. wydane w celu ścigania takiej przestępczości. Jeżeli analiza wykaże, że straciły na aktualności, należy je zaktualizować.

Prawnicy twierdzą, że dobrym otwarciem byłby też przegląd wszystkich umorzonych spraw przez prokuraturę w ostatnich trzech latach, w których możliwe było postawienie zarzutów promowania mowy nienawiści (lub związanych z tym gróźb karalnych).

Bez anonimowości

Nasi eksperci podsuwają także pomysły pozaprawne, które mają wspomóc walkę organów ścigania z hejtem. Należy podjąć konsekwentną i długotrwałą politykę wzajemnego szacunku, dostrzegając, że w ostatnich latach doszło do przekroczenia wszelkich granic wyznaczanych przez prawo i moralność.

Trzeba także uświadomić administratorom portali informacyjnych, że ciążą na nich obowiązki. Chodzi o moderowanie, filtrowanie czy usuwanie obraźliwych komentarzy.

O pozostałych propozycjach ministrów już pisaliśmy. Zbigniew Ziobro chce wprowadzić m.in. bezwzględne dożywocie i surowsze kary za napad z bronią w ręku. Łukasz Szumowski, minister zdrowia, proponuje wprowadzenie testów psychologicznych dla skazanych opuszczających więzienia oraz możliwości przymusowego leczenia skazanych z zaburzeniami (w zakładzie psychiatrycznym albo ambulatoryjnie).

Jak to jest ze ściganiem hejtu

Za mowę nienawiści uznaje się używanie wobec oponentów sformułowań wykluczających, dehumanizujących.

- Kodeks karny przewiduje, że tzw. mowa nienawiści jest przestępstwem. Czyn ten został ujęty w art. 256 kodeksu karnego. Zgodnie z nim, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo do dwóch lat więzienia.

- To samo grozi temu, kto dopuszcza się publicznego znieważania osoby lub grupy osób ze względu na tę przynależność – przestępstwo z art. 257 kodeksu karnego.

- Art. 119 kodeksu karnego penalizuje stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu bezwyznaniowości pokrzywdzonego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA