fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Sejm nie zajmie się immunitetem Krystyny Pawłowicz

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Marek Kuchciński zakończył bieg pisma, w którym znany prawnik domagał się uchylenia immunitetu prof. Krystyny Pawłowicz.

Wiosną 2016 roku spór o Trybunał Konstytucyjny wchodził w decydującą fazę. TK wydał wyrok, w którym stwierdził, że gruntowna nowelizacja PiS ustawy o Trybunale jest niezgodna z konstytucją. Premier Beata Szydło odmówiła publikacji orzeczenia. Wtedy nieoczekiwanie w opozycji do prezesa TK prof. Andrzeja Rzeplińskiego stanął ówczesny dyrektor zespołu orzecznictwa i studiów trybunału dr hab. Kamil Zaradkiewicz. – Orzeczenia TK nie zawsze są ostateczne – powiedział „Rzeczpospolitej".

Wielu posłów PiS zaczęło chwalić go za odwagę, jednak nie posłanka dr hab. Krystyna Pawłowicz. „K. Zaradkiewicz nie jest bohaterem" – napisała w artykule, który ukazał się na prawicowych portalach.

Wywodziła, że Zaradkiewicz był „ulubieńcem kolejnych prezesów i sędziów TK", czynnie brał udział w pracach nad ustawą o Trybunale zgłoszoną przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, a nawet „sympatią" darzy środowiska homoseksualne. Pawłowicz swoje opinie powtórzyła w lutym 2017 roku.

W odpowiedzi Zaradkiewicz skierował prywatny akt oskarżenia i wysłał do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Pawłowicz. Posłanka go jednak nie straci. 18 października marszałek Marek Kuchciński wydał postanowienie o pozostawieniu wniosku bez biegu.

„Rzeczpospolita" dotarła do uzasadnienia tego postanowienia. Wynika z niego, że marszałek prowadził korespondencję z adwokat reprezentującą Kamila Zaradkiewicza. Zarzucił jej, że pismo w sprawie uchylenia immunitetu nie spełnia wymogów formalnych. W odpowiedzi mecenas wyraźnie wskazała, jakie wypowiedzi Krystyny Pawłowicz miały zniesławić jej klienta.

Jednak marszałek zamknął bieg sprawy, bo jego zdaniem nadal nie został spełniony wymóg „zobowiązujący wnioskodawcę do dokładnego określenia czynu, którego dotyczy wniosek". Co na to Pawłowicz i Zaradkiewicz? Oboje nie chcą komentować decyzji marszałka, twierdząc, że dowiadują się o niej od „Rzeczpospolitej".

Poseł PO Krzysztof Brejza mówi, że wydaje mu się mało prawdopodobnie, by tak doświadczony prawnik nie poradził sobie ze sformułowaniem pisma do marszałka. – Wygląda na to, że marszałek wolał rozstrzygnąć kłótnię w rodzinie za zamkniętymi drzwiami, zamiast wywlec ją na forum parlamentu – mówi poseł PO. Zauważa, że Zaradkiewicz jest obecnie dyrektorem departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Jednak decyzja marszałka raczej nie zamknie sporu. Krystyna Pawłowicz mówi „Rzeczpospolitej", że domaga się w trybie cywilnym przeprosin od matki Kamila Zaradkiewicza, która twierdziła, że posłanka PiS „utrzymuje ścisłe przyjaźnie z osobami z pezetpeerowskiej nomenklatury".

Również Kamil Zaradkiewicz nie wyklucza sprawy cywilnej. – Wniosek o uchylenie immunitetu był złożony z ostrożności. Stoję na stanowisku, że publikacje prof. Pawłowicz nie były związane z działalnością parlamentarną, więc bez uchylenia immunitetu sprawa i tak powinna być rozpoznana przez sąd – twierdzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA