fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Szefernaker: Opozycja chce wojny ideologicznej

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Mamy kim zastąpić ministrów, którzy pójdą pracować w europarlamencie – mówi Paweł Szefernaker, wiceszef MSWiA.

Dlaczego część rządu, łącznie z pańskim przełożonym, rezygnuje ze stanowisk i nie kontynuuje pracy jako ministrowie, a kandyduje do Parlamentu Europejskiego?

Tegoroczne wybory zdecydują o tym, w jakim kierunku będzie zmierzać nasz kraj przez kolejne lata. Wybory do Parlamentu Europejskiego są tym pierwszym etapem i stąd ta mobilizacja w Prawie i Sprawiedliwości, aby uzyskać jak najlepszy wynik. Dlatego przedstawimy listy z mocnymi nazwiskami, na których będą także parlamentarzyści i ministrowie.

Służba w kraju dla Polski nie jest priorytetem?

Oni wciąż chcą i będą pracować dla Polski! Przypomnę, po prezentacji całej dziesiątki kandydatów na pierwszej regionalnej konwencji na Podkarpaciu niektórzy mówili, że tam wystawiliśmy „listę śmierci".

Minister Joachim Brudziński nie jest bardziej potrzebny w Polsce?

Joachim Brudziński, pełniąc funkcję ministra spraw wewnętrznych, zdobył unikalne doświadczenie związane z nadzorem nad służbami mundurowymi, dbającymi o bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, ale także strzegącymi granic zewnętrznych Unii Europejskiej.

Na czym ma polegać jego bycie wartością dodaną w PE?

Uważam, że to duża wartość dla instytucji europejskich, które dziś decydują o bezpieczeństwie Europejczyków. Poza tym start w tych wyborach wiceprezesów Prawa i Sprawiedliwości Beaty Szydło i Joachima Brudzińskiego to niewątpliwie duże wzmocnienie polityczne naszej delegacji w PE. W rządzie mamy długą ławkę i jestem przekonany, że kolejny minister godnie zastąpi obecnego. Fakt, że minister Brudziński będzie pracował w PE, nie oznacza, że przestanie być aktywny w polityce krajowej.

Anna Zalewska nie ucieka z Polski przed skutkami reformy, a Beata Szydło przed odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu, jak twierdzi opozycja?

Proszę nie żartować. Czy jak Donald Tusk, Elżbieta Bieńkowska czy Barbara Kudrycka wyjeżdżali do Brukseli, to też pan pytał polityków PO, czy jest to ucieczka przed Trybunałem Stanu lub przed skutkami ich rządów?

Nie, bo to politycy PiS twierdzili, że Tusk ucieka do Brukseli. Czy reforma minister Zalewskiej jest sukcesem?

Każdą reformę można ocenić dopiero po kilku latach. Przypomnę, że w wyborach w 2015 roku startowaliśmy z programem likwidacji gimnazjów. Takie było oczekiwanie społeczne i na to m.in. głosowali Polacy. W związku z tym, że jesteśmy środowiskiem politycznym, które poważnie podchodzi do złożonych zobowiązań wyborczych, to reforma została przeprowadzona. Proszę pamiętać też, że wciąż jest to reforma akceptowana przez większość Polaków. Na tym polu dużo zależy też od samorządów, które niestety nie zawsze wspierały działania rządu. Mam takie doświadczenie, że tam gdzie była współpraca lokalnego samorządu z kuratoriami oświaty zmiana przeszła bezboleśnie. Powtarzam, jest to niezwykle ważna i ciężka reforma wyczekiwana przez znaczną część społeczeństwa, którą będzie można całościowo ocenić z perspektywy lat.

A co Beata Szydło zrobiła jako wicepremier zajmująca się sprawami społecznymi?

Rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził szereg programów społecznych na niespotykaną dotąd skalę. Tak sprawne wprowadzenie tych ważnych dla Polaków programów nie byłoby możliwe bez koordynacji tego procesu ze strony pani premier Szydło, która przewodniczy Komitetowi Społecznemu Rady Ministrów.

Niewiele tu konkretów, mówiąc delikatnie. A dlaczego przed wyborami do PE proponujecie „piątkę Kaczyńskiego", mówicie o kwestiach LGBT, a nie propozycjach europejskich?

Powtórzę, tegoroczne wybory zdecydują o tym, w jakim kierunku będzie zmierzać Polska przez kolejne lata. Nasza „piątka" to propozycje, które pokazują, jak z dobrej koniunktury i przede wszystkim dobrych rządów mogą czerpać te grupy społeczne, które za rządów tych, którzy dziś tworzą Koalicję Europejską, były wykluczone. Proszę nie zapominać, że na ostatniej konwencji w Rzeszowie przedstawiliśmy 12-punktową deklarację europejską, z którą idziemy do wyborów europejskich. Jako jedyna partia mamy dziś w Polsce program polityczny zarówno ten krajowy, jak i europejski. Proszę nie zapominać, że każdy z kandydatów z danego okręgu przedstawi też propozycje dla regionu, z którego startuje.

Co PiS konkretnie proponuje Polakom przed wyborami do PE?

Nasze środowisko polityczne od zawsze proponowało Europę, w której jest potrzeba powrotu do wartości, które legły u podstaw Wspólnoty Europejskiej. Mówię tu o Europie ojczyzn, które mają dużą swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących ich spraw wewnętrznych. W Europie rządzonej dziś m.in. przez grupę polityczną, w której jest PO i PSL, zbyt wiele spraw narzucanych jest centralnie z Brukseli. Prezentując swój program, jesteśmy wiarygodni i mamy w ostatnim czasie na polu europejskim znaczące sukcesy. Przypomnę, że dziś funkcjonujący model migracyjny w UE to ten, który został przedstawiony przez polski rząd po przejęciu władzy przez PiS, we współpracy z państwami Grupy Wyszehradzkiej. Wiele konkretnych propozycji zapisaliśmy w Deklaracji Europejskiej, a kolejne będą przedstawiane w toku kampanii.

„PiS jest jedyną partią, która może powstrzymać ideologiczne szaleństwo, które próbuje wtargnąć do życia polskich rodzin. W niektórych miastach już próbuje wtargnąć przez szkołę. Tolerancja TAK, afirmacja NIE. Powtarzam, tegoroczne wybory w Polsce to będzie zderzenie cywilizacji" – napisał pan na TT. Czym jest to „ideologiczne szaleństwo"?

Przykładem jest podpisana przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego z PO tzw. deklaracja LGBT+. Zakłada ona m.in. wprowadzenie w każdej szkole edukacji zgodnej ze standardami i wytycznymi WHO. Te praktyki są w mojej ocenie deprawacyjne wobec dzieci, np. przekazywanie dzieciom wiadomości na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała". Jestem przekonany, że nie ma zgody Polaków na narzucanie takiej ideologii w polskich szkołach.

„Polska rodzina to także związek dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn. W Polsce żyje ok. 2 mln gejów i lesbijek, z czego większość z nich w długoletnich związkach" – pisze z kolei Monika Rosa. Czy według PiS związek osób tej samej płci to też rodzina?

Zgodnie z art. 18 konstytucji małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Jeżeli zaś chodzi o rodzinne i prywatne relacje, to każdy ma do nich prawo i władza nie jest od tego, żeby ingerować w ten najbardziej intymną sferę ludzkiego życia. To jest różnica między KE a PiS, oni chcą indoktrynować i narzucać przekonania, a my chcemy dawać polskim rodzinom wolność.

Opozycja zapowiada po wyborach i odsunięciu PiS od władzy wprowadzenie związków partnerskich. Co wy na to?

To kolejna próba wywołania przez Koalicję Europejską w Polsce wojny ideologicznej na potrzebę wyborów. Jak już wielokrotnie mówiłem, Polacy ideologii do garnka nie włożą. To tematy zastępcze, którymi KE próbuje przykryć wielki pakiet programów społecznych, tak zwanej nowej piątki realizowanej przez rząd.

PiS nie dyskryminuje osób tej samej płci żyjących razem i nie piętnuje środowisk LGBT?

Oczywiście, że nie. W wystąpieniu podczas sobotniej konwencji prezes Kaczyński szczególnie podkreślił: tolerancja TAK, afirmacja NIE. My nie występujemy przeciw komukolwiek. Mamy szacunek i zrozumienie dla konkretnych osób, ale nie dla ideologii głoszonej przez aktywistów LGBT.

Co oznacza podpisanie przez Rafała Trzaskowskiego karty LGBT+?

W części związanej z edukacją próbę wprowadzenia do szkół systematycznego procesu wpajania dzieciakom określonej ideologii. W konsekwencji burzy to prawa rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z ich systemem wartości. To uderzenie w rodzinę, która jest fundamentem naszej europejskiej cywilizacji.

Standardy WHO mają prowadzić do nauki o sobie samym i swoim zdrowiu. W dobie internetu nie lepiej, żeby dzieci były edukowane i potrafiły odróżnić złe zachowania od dobrych?

Przede wszystkim rolą rodziny i prawem rodziców jest wychowanie dzieci zgodnie z wyznawanym kanonem wartości. Jak wprowadzaliśmy program 500+, lewicowe środowiska mówiły o wspieraniu patologii. Jednak my wierzyliśmy w polskie rodziny i dziś już wiemy, że skala takich złych przypadków przy korzystaniu z tego programu, to ledwie ułamek promila. Warto wierzyć w polskie rodziny i mądrość rodziców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA