Reklama

Ludwik Dorn: Jarosław Kaczyński wściekł się na Andrzeja Dudę

- Z punktu widzenia pana prezesa, prezydent dopuścił się aktu zdrady politycznej, wbił nóż w plecy czystemu dobru, które walczy o dobrą zmianę, ale nie mógł prezes powiedzieć tego o prezydencie, no to dostało się PO, bo ona była pod ręką - ocenił w programie Ludwik Dorn, komentując słowa Jarosława Kaczyńskiego z mównicy sejmowej wygłoszone w czasie debaty nad projektem ustawy o Sądzie Najwyższym.

Aktualizacja: 24.07.2017 13:55 Publikacja: 23.07.2017 21:57

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

- Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami - mówił do posłów opozycji Kaczyński w czasie sejmowej debaty. Dowiedz się więcej » Burzliwa debata nad ustawą o Sądzie Najwyższym

- Moim zdaniem to nie była reakcja na to, co się działo na sali sejmowej. Ja czytałem stenogram, poseł (Borys) Budka polemizował, ale to było pozbawione jakichkolwiek toksyn, jakichkolwiek wycieczek osobistych - ocenił były marszałek Sejmu.

- Prezydent wbił nóż w plecy swojemu obozowi mówiąc, ze sędziowie zasiadający w KRS mają być wybierani większością 3/5 głosów. Prezydent tutaj wzbił się na poziom podmiotu politycznego - powiedział Dorn, nawiązując do zapowiedzi Andrzeja Dudy, że zawetuje ustawę, jeśli zostanie uchwalona w pierwotnym kształcie. - Odpowiedzią PiS było wpisanie tej większości 3/5, ale do ustawy o Sądzie Najwyższym, która to ustawa, moim zdaniem, całkowicie świadomie wyszła z parlamentu z nieusuwalną wadą prawną. To była decyzja na najwyższym szczeblu. Jakby się chcieli zebrać i to naprawić, to naprawiliby. To był świadomy błąd - nie wiem czy był na samym początku prac, ale na pewno świadomie nie został wyeliminowany podczas prac w Senacie – kontynuował Dorn.

- (Prezydent) żeby ocalić swoją podmiotowość musiałby zawetować ustawę o KRS i zawetować bądź odesłać prewencyjnie do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o Sądzie Najwyższym. Jeśli tylko odeśle do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o Sądzie Najwyższym, a nie zawetuje ustawy o KRS-ie, to mamy zwykłą większość, która wybiera KRS, i która steruje awansami sędziów - mówił polityk, nazywany kiedyś "trzecim bliźniakiem".

Były marszałek porównał stosunki Kaczyńskiego z Dudą do dwóch pędzących samochodów, gdzie przegrywa ten kierowca, który pierwszy skręci. - Jarosław Kaczyński zablokował kierownicę samochodu PiS. Wiadomo, że nie skręci, bo jest błąd w ustawie. Albo prezydent podpisze ustawę o Sądzie Najwyższym i tym samym stanie się notariuszem absurdu prawnego, albo jej nie podpisze i np. skieruje prewencyjnie do TK, bądź zawetuje. Jeśli ustawa nie wejdzie w życie w odpowiednim czasie, a prezydent nie zawetuje kluczowej ustawy o KRS to Jarosław Kaczyński będzie miał to, co chciał - mówił Dorn.

Reklama
Reklama

- Prezydent jest w dramatycznej sytuacji, bo żeby ocalić swoją podmiotowość musiałby zawetować ustawę o KRS i zawetować lub odesłać do TK ustawę o SN – skonkludował gość TVN24.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Kto będzie kandydatem PiS na premiera? Jarosław Kaczyński dokonał wyboru
Polityka
Maciej Berek dla „Rzeczpospolitej”: Turboprzyspieszenie w rządzie oznacza wybór projektów cywilizacyjnych
Polityka
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oto jakie zapisy się w niej znalazły
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama