fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Liczniki, badania techniczne, filtry - nowe kary dla nieuczciwych kierowców

Adobe Stock
Za spóźnione badanie techniczne auta trzeba będzie zapłacić więcej. Za cofnięcie licznika grozić ma nawet więzienie. Sejm zmienia kodeks drogowy.

W całym kraju mamy ok. 18 mln kierowców i nieco więcej - 20 mln - zarejestrowanych pojazdów (różnego rodzaju). Każdy z kierowców musi się mieć na baczności, bo posłowie właśnie rozpoczynają prace nad nowymi karami dla nich. Trzy projekty nowelizacji kodeksu drogowego trafiają właśnie do pierwszego czytania. Chodzi o cofanie liczników, wycinanie filtra cząstek stałych i kombinacje z badaniami technicznymi.

Jak stary, to stary

Posłowie będą dyskutować nad nowelą kodeksu drogowego, która pozwoli ukrócić przekręcanie liczników w używanych samochodach.

Samochodowi kanciarze, a także ich pomocnicy, są obecnie bezkarni. Ofiarami oszustów padają nieświadomi nabywcy, którzy na zakup wymarzonych czterech kółek wydają często ostatnie oszczędności. Projekt nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym i ustawy - Kodeks karny przewiduje, że za każde "przekręcenie" licznika będzie groziło od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Odpowiadać za oszustwo ma zarówno ten, kto je zleca, jak i wykonawca, np. mechanik w warsztacie.

Grzywna do 3 tys. zł będzie groziła wtedy, gdy właściciel samochodu nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów wymiany licznika na nowy (np. z powodu awarii).

Teraz stacje kontroli pojazdów muszą przekazywać do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców stan licznika odczytany podczas obowiązkowego przeglądu technicznego pojazdu. Po zmianie przepisów będą przekazywały także informacje o wymianie licznika i jego przebiegu w chwili odczytu przez diagnostę.

Projekt nowelizacji przewiduje również, że przy każdej kontroli policji, Straży Granicznej, Inspekcji Transportu Drogowego, Żandarmerii Wojskowej lub służby celnej ich funkcjonariusze będą mieli obowiązek zanotowania aktualnego stanu licznika sprawdzanego samochodu. Te informacje również trafią do centralnej ewidencji pojazdów. "W ten sposób można będzie porównywać kolejne odczyty i łatwiej wykrywać oszustów" - zaznaczono w komunikacie.

Podobne rozwiązania działają w państwach zachodniej Europy. W Niemczech za fałszowanie wskazań licznika kilometrów można zostać skazanym na pięć lat więzienia. W Austrii rok więzienia grozi za fałszowanie danych technicznych pojazdów. Francuskie prawo przewiduje dwa lata więzienia za zmianę wskazań licznika przebiegu.

Kłopotliwy filtr

Grzywnę zapłacą i kierowcy, i właściciele warsztatów, w których usuwane są z diesli filtry cząstek stałych. Rzecz dotyczy wprowadzenia surowszych sankcji dla kierowców za poruszanie się samochodami z niesprawnym albo wyciętym filtrem cząstek stałych oraz dla podmiotów, które oferują usługi jego wycięcia lub modyfikacji.

Korzystanie z samochodów ze zużytym albo wyciętym filtrem cząstek stałych jest w Polce nagminne. Nikt nie przejmuje się tym, że to praktyka bardzo szkodliwa dla środowiska. Zwracał na to uwagę Instytut Transportu Samochodowego.

Filtr cząstek stałych (DPF) jest montowany w układach wydechowych silników wysokoprężnych i benzynowych, oczyszczając gazy spalinowe z cząstek sadzy i popiołu. Silnik działający bez takiego filtra generuje znaczące ilości zanieczyszczeń, co przyczynia się do obniżenia jakości powietrza. Filtr należy poddawać zabiegom konserwacyjnym albo wymianie, by zapewnić jego prawidłowe działanie i redukcję emisji zanieczyszczeń. Do Polski sprowadza się obecnie ogromną liczbę używanych samochodów z państw zachodniej Europy.

W trzecim projekcie noweli omawianym w czwartek chodzi o badania techniczne aut. Gdy właściciel spóźni się 45 dni ze sprawdzeniem stanu samochodu, zapłaci u diagnosty o połowę więcej. Za badanie auta osobowego płacimy dziś 98 zł, 45 dni po terminie opłata wyniesie 147 zł oraz 1 zł opłaty ewidencyjnej. Im cięższy pojazd, tym kwoty są wyższe.

Rzecz dotyczy wszystkich kierowców. Będzie drożej dla tych, którzy zapomną o badaniu. Kierowcy mają też dostawać esemesy z przypomnieniem o zbliżającym się jego terminie. Same badania z kolei mają być bardziej profesjonalne.

Zmiany są odpowiedzią na unijną dyrektywę. Zanim kierowca uda się do stacji, będzie mógł sprawdzić przedsiębiorcę w rejestrze. Będzie to jeden wspólny rejestr, a nie tak jak dziś 380 prowadzonych przez starostów. Urządzenia wykorzystywane do badania będą poddawane kalibracji i konserwacji, a same badania archiwizowane.

Co z tym filtrem?

Ograniczenie emisji spalin

- DPF lub FAP, czyli filtr cząstek stałych, ma zmniejszać emisję szkodliwych substancji zawartych w spalinach samochodowych, a szczególnie rakotwórczych cząsteczek sadzy.

- W zależności od warunków eksploatacji taki filtr DPF trzeba wymienić na nowy po 80–200 tys. km, a to kosztuje od ok. 2 tys. zł do 15–16 tys. zł.

- Eksperci z firm zajmujących się regeneracją filtrów zwracają uwagę na to, że trafiają do nich filtry zatkane już po 30 tys. km.

- Kierowcy decydują się na wycięcie filtra DPF z układu wydechowego auta. Mimo że jest to niezgodne z prawem, a także szkodliwe dla zdrowia człowieka oraz środowiska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA