fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Aleksandra Sewerynik o plagiatach i wyrokach dot. prawa autorskiego: O piosenkach po niemiecku

www.sxc.hu
Choć w prasie i serwisach internetowych częste są informacje o plagiatach muzycznych lub nieuprawnionym samplowaniu, niewiele z tych spraw trafia do sądów. Dlatego mamy w Polsce niewiele orzeczeń, które dotyczą utworów muzycznych jako przedmiotu prawa autorskiego - uważa Aleksandra Sewerynik.

Przypominają mi się tylko dwa ciekawe wyroki. Pierwszy dotyczył plagiatu piosenki. Rozpoznawał ją Sąd Apelacyjny w Łodzi, który w wyroku z 30 lipca 2012 r. (sygn. akt I ACa 483/12, LEX) stwierdził, że „wzajemne relacje między wskazanymi utworami są na tyle silne, iż uprawnionym było posłużenie się przez Sąd Okręgowy stwierdzeniem, iż pozwany dopuścił się częściowego plagiatu utworu "(...). Nie można bowiem inaczej określić sytuacji, w której utwór, czerpiący inspirację z dzieła innego twórcy, wykorzystuje zbliżoną, a nawet tożsamą linię melodyczną (refren), a nadto większą część tekstu poszczególnych zwrotek". Wyrok jest jednak ciekawy z innego względu. Sąd zasądził na rzecz autora splagiatowanej piosenki zadośćuczynienie w wysokości aż 300 tys. zł i wskazał, jakie kryteria powinny wpływać na decyzje sądów w takich sprawach. Za kluczową okoliczność uznał zakres wykorzystania utworu pierwotnego. „Im większa część utworu pierwotnego została przetransponowana do opracowania, tym większa krzywda po stronie podmiotu, którego prawa autorskie zostały naruszone". Ponadto sąd wziął pod uwagę: okres naruszenia, „sytuację obu stron w ich rozpoznawalności i popularności", sytuację majątkową stron oraz zawiniony charakter naruszenia.

Drugi „muzyczny" wyrok dotyczył sporu o prawa do opracowania piosenek rockowych na orkiestrę symfoniczną. Sąd Okręgowy w Katowicach w wyroku z 7 lutego 2012 r. (sygn. akt II C 521/10/4, niepublikowany) wskazał, że „aranżacje tych utworów, pomimo zachowania oryginalnej formy i przebiegów harmonicznych, noszą znamiona indywidualnego wkładu twórczego aranżera polegającego zarówno na poszerzeniu obsady wykonawczej poprzez wprowadzenie instrumentów głównych grup orkiestrowych, jak i wprowadzeniu kontrapunktów melodycznych i harmonicznych wzbogacających fakturę poszczególnych utworów". Tym samym sąd przyznał opracowaniu ochronę jako utworowi zależnemu, bo doszukał się działalności twórczej o indywidualnym charakterze w rezultacie orkiestracji utworu muzycznego. Jednakże, aby poszerzyć badania granic prawnoautorskiej ochrony utworu muzycznego, trzeba odwołać się do orzeczeń z innych krajów. Trafiłam na wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości z 15 kwietnia 2015 r. (BGH, sygn. akt I ZR 225/12), opublikowany w GRUR z 2015 r. (z. 1189). Sprawa dotyczyła sporu o zsamplowanie fragmentów długości średnio 10 sekund z utworów powoda do ok. 13 piosenek pozwanego. Sample zostały „zapętlone", połączone z bitem perkusyjnym i na to tło nałożony rapujący wokal.

Niemiecki sąd zastanawiał się, czy przejęte fragmenty odznaczają się indywidualnym charakterem. Przy czym stwierdził, że owa indywidualność, rozumiana jako wyróżnianie się spośród istniejącego już dorobku muzycznego, może wynikać nie tylko z melodii, lecz i ze sposobu wykorzystania poszczególnych instrumentów. W ten sposób niemiecki BGH stwierdził, że dany fragment muzyki może podlegać ochronie ze względu na indywidualnie ukształtowaną kolorystykę utworu, jeśli ma ona „wpływ na ogólne wrażenie (der Gesamteindruck) utworu muzycznego". Przy czym nie podlega ochronie kolorystyka, która wynika ze zwykłego, „rzemieślniczego wykorzystania formalnie poprawnych środków wyrazu, zasad harmonii, rytmiki czy melodyki, oraz która, jak np. najprostsze melodie lub powszechnie stosowane struktury rytmiczne, należy do muzycznej domeny publicznej". Sąd zaliczył do nich też elementy charakterystyczne dla danego stylu. Niemiecki sąd napisał w uzasadnieniu wyroku jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Stwierdził, że w sprawach dotyczących utworów muzycznych co do zasady niezbędny jest udział biegłego, bo nie wystarczy samo przesłuchanie utworu przez sędziego.

Myślę, że wyrok niemieckiego trybunału jest godny uwagi i przede wszystkim słusznie wskazuje, że naruszenia praw autorskich do utworów muzycznych nie powinny być oceniane na podstawie „testu przeciętnego słuchacza". Ocena ich indywidualnego charakteru powinna zostać oparta na specjalistycznej analizie, umożliwiającej oddzielenie elementów powszechnie stosowanych lub wynikających z danego stylu twórczości, od tych, które stanowią indywidualne ujęcie, kompozycję tego tworzywa muzycznego.

Specjalne podziękowania dla dr Damiana Flisaka, który podsunął mi oraz pomógł przetłumaczyć wyrok BGH opisany w artykule.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Współpracuje z kancelarią Hasik i Partnerzy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA