fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Praca zdalna szybko wraca, za dwa tygodnie biurowce mogą stać puste

Adobe Stock
Coraz więcej firm i urzędów przygotowuje się do wysłania pracowników na home office. Za to stacjonarne placówki obsługi klientów nie są – przynajmniej na razie – zamykane.

– W związku z pogarszającą się sytuacją epidemiczną i w trosce o bezpieczeństwo klientów i pracowników, przygotowujemy się do przejścia na rotacyjną pracę zdalną – informuje nas Marta Milewska, rzeczniczka prasowa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

Oznacza to, że zespoły urzędu zostaną podzielone na dwie grupy, które na zmianę będą pracować zdalnie i stacjonarnie. Milewska podkreśla, że pod względem wyposażenia pracowników w odpowiednie narzędzia nie powinno być z tym problemu, bo w ostatnich miesiącach trwały w tym zakresie intensywne prace informatyczne.

Podobnie jest w dwóch największych bankach w Polsce: PKO BP i Banku Pekao SA. – Stale monitorujemy sytuację i z troską przyglądamy się rosnącej liczbie zachorowań, na bieżąco dostosowujemy się do zmieniającej się sytuacji w kraju – zapewnia Joanna Kornaga z departamentu komunikacji PKO BP. – Klientów nieustannie zachęcamy do zdalnego bankowania, podejmujemy decyzje o organizacji pracy zdalnej i w biurze, uwzględniamy obostrzenia obowiązujące w strefach żółtych i czerwonych – zaznacza Kornaga.

– Tak. Tam, gdzie to możliwe, pracownicy pracują zdalnie – informuje też Pekao SA. Modele pracy są różne i zależą od jednostki organizacyjnej, sieć sprzedaży ma możliwość pracy zdalnej w ograniczonym zakresie, charakter pracy centrali jest lepiej dopasowany do pracy zdalnej. Za to jednostki, które wymagają fizycznej obecności, pracują w różny sposób m.in. rotacyjny.

Bankowcy zaznaczają, że większość oddziałów jest otwarta na klientów, ale z zachowaniem ścisłego reżimu sanitarnego (np. obowiązek zakrywania ust i nosa, ograniczona liczba klientów, utrzymywanie dystansu itp.). Podobne zasady obowiązują też np. w Urzędzie Miasta Kraków, gdzie dodatkowo interesantom mierzona jest temperatura.

– Dyrektorzy w odniesieniu do podległych pracowników będą mogli samodzielnie wyrażać zgodę na pracę zdalną, wprowadzać elastyczne godziny pracy, zarządzać świadczenie pracy w sposób naprzemienny – informuje nas też Piotr Bukowski, zastępca dyrektora wydziału organizacji i nadzoru krakowskiego magistratu. – W przypadku zaostrzenia się sytuacji epidemicznej prezydent będzie rozważał zamknięcie urzędu dla bezpośredniej obsługi interesantów – dodaje.

Są też firmy, które już od marca utrzymują system pracy zdalnej. – Przewidując wzrost zachorowań na jesień, utrzymaliśmy model działania wdrożony w marcu tego roku, dzięki któremu ok. 90 proc. naszych pracowników świadczy pracę w formie zdalnej – mówi Grzegorz Zakrzewski, dyrektor departamentu zasobów ludzkich w BIK i BIG InfoMonitor. – Regularnie pracuje u nas sztab kryzysowy, który analizuje aktualną sytuację sanitarno-epidemiologiczną i podejmuje stosowne do sytuacji decyzje – dodaje.

– Coraz więcej firm wraca do systemu home office tam, gdzie to możliwe – komentuje Arkadiusz Pączka, ekspert Pracodawców RP. – Myślę, że wkrótce, może w ciągu dwóch tygodni, w biurowcach pozostanie niewiele osób – dodaje.

Nasi rozmówcy podkreślają, że tym razem przejście na pracę zdalną jest mniejszym wyzwaniem niż pół roku temu. – Wiosną pojawiło się wiele obaw, czy to zadziała. Dziś już wiemy, że praca w domu w dużej skali jest w ogóle możliwa, nauczyliśmy się, jak przeprowadzić ten proces pod względem organizacyjnym, jak zarządzać pracą na odległość, jak powinna wyglądać komunikacja z pracownikami i klientami, a sami pracownicy nauczyli się odpowiedzialności za własną efektywność – ocenia Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA