fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Andrzej Duda obiecuje emerytury stażowe. Mówił o nich 5 lat temu

Fotorzepa, Jakub Czermiński
W umowie z NSZZ „Solidarność" Andrzej Duda przyrzekł, że po reelekcji spełni zobowiązania sprzed pięciu lat i wprowadzi emerytury wyłącznie za staż pracy.

We wtorek w warszawskiej siedzibie NSZZ „Solidarność" doszło do podpisania nowej umowy programowej z Andrzejem Dudą, prezydentem RP. W poprzedniej umowie zawartej przed wyborami w 2015 r. przewidziano m.in. przywrócenie wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, a także wprowadzenie prawa do emerytury wyłącznie za staż. Pierwsza z deklaracji została spełniona w październiku 2016 r. Druga nie doczekała się wejścia w życie. Na jej drodze stanęły dość wysokie koszty takiego rozwiązania uzależnione od warunków uzyskania tego świadczenia.

Choć w przedwyborczej deklaracji znalazło się tylko ogólne stwierdzenie o wprowadzeniu świadczeń zależnych wyłącznie od stażu pracy, zgłaszana od lat przez związki zawodowe propozycja zakłada, że minimalny staż emerytalny dla kobiet wyniósłby 35 lat, a dla mężczyzn 40 lat.

Ze statystyk Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że co piąta kobieta przechodząca obecnie na emeryturę ma co najmniej 35 lat stażu pracy. Co trzeci mężczyzna spełnia zaś warunek co najmniej 40-letniego stażu.

Czytaj także:

Oznaczałoby to, że po zmianie przepisów nawet kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie zyskałoby z dnia na dzień prawo do wcześniejszego przejścia na emeryturę.

Po przyjęciu, że wymagany do uzyskania takiej emerytury staż mógłby składać się wyłącznie z okresów składkowych, czyli rzeczywistej pracy, gdy od pensji są potrącane składki emerytalne, koszt wypłaty świadczeń mógłby wynieść nawet 9 mld zł, przy spadku wpływów do ZUS o 5 mld zł, w związku z rezygnacją przez uprawnionych z pracy.

Gdyby przyjąć zaś, że do tego stażu wliczają się także tzw. okresy nieskładkowe, czyli np. nauki na studiach, urlopy wychowawcze czy okresy pobierania zasiłków, to więcej osób zyskałoby prawo do świadczenia i znacząco wzrosłyby koszty jego wypłaty. Z szacunków ZUS wynika, że w tym wariancie koszt emerytur stażowych mógłby wynieść nawet 15 mld zł rocznie, przy 11 mld zł ubytku we wpływach ze składek, gdyby uprawnieni do takich świadczeń zrezygnowali z pracy.

Zasadnicze pytanie jest więc takie, czy rząd poprze projekt prezydenta, gdyby powiódł się plan jego reelekcji. Sytuacja finansów publicznych wskazuje bowiem, że spełnienie obietnic będzie możliwe dopiero za kilka lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA