fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rafał Chwedoruk: PiS wzmocnił społeczną legitymację

Fotorzepa, Darek Golik
Zmiany polityczne zajdą tylko, gdy dojdzie do silnego tąpnięcia gospodarczego – mówi prof. Rafał Chwedoruk, politolog.

Co mijający rok mówi o polskiej klasie politycznej?

Potwierdziło się to, co wiadomo od dawna, obie strony sporu pokazały swoje mocne i słabe strony. Prawo i Sprawiedliwość wzmocniło społeczną legitymację, pozyskując kolejnych wyborców, zajęło większość społecznego centrum, utrzymało kluczową na drodze do centrum zdolność samoograniczania się, zarazem wciąż borykało się z problemami kadr na różnych szczeblach. Opozycja pozostała w kręgu wyborców z dominującą pozycją miejskiej klasy średniej, która karnie stawia się przy urnach, ale nie wypracowała drogi do centrum, a przynajmniej do ograniczenia jego mobilizacji przez PiS. Po czterech latach zamieszania, prób wewnętrznych rewolucji okazało się, że realnie wśród opozycji istnieją PO, SLD i PSL, a więc nihil novi.

PiS przegrał Senat, nie zdobył też tak dużej przewagi w Sejmie, a koalicjanci Jarosława Kaczyńskiego umacniają się. Władza potyka się też o Mariana Banasia i rosnące ceny. Czy PiS słabnie?

Trudno mówić o słabnięciu, lepsze określenie obecnej sytuacji to pat. PiS, silny społecznym poparciem, osłabił polityczne podstawy swoich rządów, co było efektem paradoksu – w sytuacji wejścia do Sejmu wszystkich startujących partii model d'Hondta nie działał standardowo. Problemem PiS jest przede wszystkim nikła przewaga w Sejmie i liczba mandatów sojuszników. Ceny i kwestia NIK mogą mieć znaczenie tylko wtedy, gdyby doszło do silnego tąpnięcia gospodarki.

Czy konflikt o praworządność z unijnymi instytucjami oraz osobne stanowisko w kwestiach klimatycznych mogą zaszkodzić PiS?

Polityka to permanentna gra interesów. Zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych, perspektywy reelekcji Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa wyraźnie oddziałują na europejskich partnerów i polemistów PiS, którzy stali się bardziej pragmatyczni, zostawiając wyraźnie uchylone drzwi prawicowemu rządowi w Polsce, gdyby np. zaszła zmiana w amerykańskiej polityce. Wspomniane kwestie będą po prostu jednym z instrumentów nacisku na Warszawę w kontekście długoterminowego pogłębiania integracji UE. Na sytuację wewnętrzną w Polsce nie wpłyną.

Andrzej Duda ma reelekcję w kieszeni?

Wciąż działają strukturalne czynniki poparcia dla obecnego prezydenta, takie jak akceptacja reform społeczno-gospodarczych, koniunktura w gospodarce itp. Nawet jeśli one osłabną, pozostanie jeszcze czynnik amortyzujący w postaci bałkanizacji opozycji, co ciekawe, stymulowanej przez część środowisk wśród samej opozycji.

A co może zaszkodzić reelekcji Dudy?

Problem jest jeden i nazywa się demobilizacja ludowego elektoratu. Wyborcy nadreprezentowani w elektoracie PiS są trudni do zmobilizowania, łatwi do demobilizacji, generalnie nieufni wobec świata polityki. Przykłady Słowacji i Rumunii pokazują problem z utrzymaniem władzy przez partie i polityków z zapleczem w mniej zamożnych, słabiej zurbanizowanych regionach.

Kto jest najpoważniejszym kontrkandydatem prezydenta?

Z obecnych kandydatów opozycji każdy zdaje się być wyzwaniem o podobnych możliwościach w II turze. Najgroźniejszy byłby dla Dudy ktoś, kogo nie można posądzać o cień związku z obecną opozycją, kto nie podpisałby np. podwyżki wieku emerytalnego. A wśród obecnych kandydatów próżno szukać spełniających wszystkie te warunki łącznie.

Lewica może zastąpić Platformę po opozycyjnej stronie jako konkurent PiS?

Wszystko de facto jest w rękach PO i tylko jej błędy mogą poszerzyć przestrzeń dla lewicy. Musiałoby dojść do strategicznego rozłamu w PO, zaś podmioty lewicowe musiałyby się przemienić w swego rodzaju sojusz liberalnych demokratów, który zachowując umiarkowany liberalizm kulturowy, musiałby zrezygnować z lewicowości ekonomicznej i zbliżyć się do oczekiwań wielkomiejskiej klasy średniej, nieodległej w podejściu go gospodarki od Janusza Korwin-Mikkego.

Lewica wciąż nie ogłosiła kandydata na prezydenta, czy to jej nie osłabia?

Inflacji chętnych nie widać, co nie dziwi. Dobry wynik nie przyniesie kandydatowi lewicy większych korzyści, słaby, tj. poniżej 10 proc., może go kosztować karierę. Optymalny byłby kandydat bezproblemowo godzący liberalny, młody wiekiem elektorat z ostatnich wyborów z tradycyjnymi wyborcami SLD, ale trudno wskazać kogoś, kto byłby polityczną syntezą Adriana Zandberga czy Roberta Biedronia z Moniką Jaruzelską.

Czy Platforma Obywatelska potrzebuje zmiany lidera? Grzegorz Schetyna powinien ustąpić?

Najpierw PO powinna rozstrzygnąć kwestie programowe, potem strategię polityczną, a następnie personalia. Na razie jest odwrotnie. Warto zacząć od odpowiedzi na pytania, co oznacza liberalizm po jego katastrofie dekadę temu, jak wyjść poza zadowoloną z siebie warstwę najzamożniejszych, jak pogodzić ultrarynkową młodzież z egalitarną, starszą częścią społeczeństwa, co zrobić w perspektywie umacniania się realistycznego wzorca stosunków międzynarodowych, jak tłumaczyć się ośmiu lat rządów. Krytycy obecnego kierownictwa PO mówią to samo co owo kierownictwo, np. na temat politycznego centrum, sojuszy itp.

Schetynę można pokonać?

Wiele ośrodków wśród opozycji zainteresowanych jest zmianą w PO i osłabieniem tej partii. Zmiana nie byłaby więc dużym zaskoczeniem. Ktokolwiek wygra z obecnym liderem, będzie jednak długo pracował na zdobycie realnej władzy w partii i żył w cieniu nie tak łatwego do powtórzenia pięciomilionowego wyniku z ostatnich wyborów.

Dlaczego Donald Tusk nie rezygnuje z polskiej polityki? Odegra jeszcze jakąś rolę?

Tusk musi liczyć na całkowity reset wśród opozycji, by stać się niezbędny i niekwestionowany jako ostatnia nadzieja. A to jest możliwe wyłącznie w sytuacji katastrofy opozycji w wyborach prezydenckich. Po nich zyskałby możliwość zdobycia nieformalnego przywództwa poprzez sprzyjających mu polityków w PO, PSL, ale także w innych partiach opozycyjnych.

Jeśli Andrzej Duda pozostanie prezydentem, a przed nami są kolejne trzy lata bez wyborów, to czego możemy się spodziewać po PiS?

Swoboda działania PiS nie będzie większa niż poprzednio. Wielkie znaczenie będą miały: reelekcja Trumpa oraz wynik wyborów na Słowacji. Od utrzymania władzy przez partię premiera Pellegriniego zależy faktyczne przetrwanie Grupy Wyszehradzkiej. W polityce wewnętrznej rachityczna przewaga w Sejmie i aspiracje koalicjantów spowodują, że PiS będzie się koncentrował na inicjatywach i programach o ilościowym, a nie jakościowym charakterze, niebudzących w większości podobnych kontrowersji co wcześniejsze. Wyzwaniem dla rządzącej koalicji będzie próba szerszego niż dotąd dotarcia do młodszych generacji wyborców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA