fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS wyciąga rękę do zgody

Szydło i Kaczyński wystąpili na wspólnej konferencji w środę.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
PiS chce pokazać, że stać go na pojednawcze gesty, jednocześnie jednak komunikuje „nie zamierzamy się cofać".

Najważniejsze wątki środowej konferencji to propozycja uznania „lidera opozycji" za instytucję cieszącą się własnymi przywilejami i wprowadzenie możliwości przygotowania co piątego posiedzenia obrad przez opozycję, „żeby element pozytywnej krytyki mógł być spokojnie prezentowany" – jak mówił prezes PiS. Warunkiem wprowadzenia takich rozwiązań ma być „powrót do normalnej pracy parlamentu". Reszta wystąpień była tłem dla Jarosława Kaczyńskiego.

Premier Beata Szydło tradycyjnie chwaliła się osiągnięciami rządu, marszałek Sejmu Marek Kuchciński odczytał zapewnienia, że w Sejmie wszystko przebiegało od piątku zgodnie z prawem, a podczas głosowań na Sali Kolumnowej było kworum. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski zapewniał, że „nikt nie chciał ograniczać mediom dostępu do Sejmu", a szef klubu PiS Ryszard Terlecki zapowiedział, że partia rządząca jest „otwarta na rozmowy i współpracę z tymi posłami i senatorami, którzy nie chcą uczestniczyć w wywoływanych tam awanturach czy przypadkach naruszania regulaminu i prawa".

Opozycja jest sceptyczna. Ustępować nie zamierza i pozostaje na sali plenarnej Sejmu. – Niewiele się zmieniło po tej konferencji – mówi „Rzeczpospolitej" Sławomir Neumann, szef klubu PO. – Marek Kuchciński, twórca tego konfliktu, siedział obok Kaczyńskiego i czytał z kartki, że wszystko gra. A nie gra – mówił.

Na czwartek po południu PO zaplanowała posiedzenie klubu parlamentarnego.

Paragraf się znajdzie

Choć prezes PiS zapewniał, że pojawił się na konferencji „z wyciągniętą ręką", w jego wystąpieniu nie zabrakło twardych akcentów. – Działamy powściągliwie – mówił Kaczyński. – Ale chcemy, żeby opozycja uznała, że prawo obowiązuje, że mu podlega, także prawu karnemu. Odbieranie wolności czy możliwości poruszania się to są przestępstwa – podkreślał.

Po czym zobligował media do relacjonowania zachowań, które określa jako łamanie prawa. – Media mają święty obowiązek o tym mówić i społeczeństwu przedstawiać. Jeśli jest inaczej, to mamy do czynienia ze stanem niebezpiecznym dla wszystkich, także dla dziennikarzy – zapowiedział prezes.

Co na to wszystko opozycja? – My nie potrzebujemy nowego szefa, mamy własnego – tak propozycje Kaczyńskiego dotyczące „lidera opozycji" komentował poseł Paweł Szramka z Kukiz'15. – Nie wyobrażam sobie, by naszym szefem miał się stać – sam nie wiem – może Grzegorz Schetyna, a już nie daj Boże Ryszard Petru. Może pan Kaczyński sam sobie wybierze tego szefa, którym najłatwiej będzie sterować – oświadczył. A Ryszard Petru, szef Nowoczesnej, zapewnił: – Opozycja sama daje sobie radę, nie trzeba nam pomagać.

Tej propozycji nie traktują zresztą poważnie nawet sami politycy PiS. – To pomysł niesłychanie oryginalny, ale raczej z innej bajki – komentuje nieoficjalnie w rozmowie z „Rzeczpospolitą" jeden z posłów.

Co będzie dalej

Politycy partii rządzącej są zgodni: opozycja, okupując salę plenarną Sejmu, łamie prawo. – Jaki jest cel dalszego blokowania? – pyta senator PiS Marek Pęk. – Podstawowa sprawa, czyli dostęp mediów do parlamentu, została załatwiona. Wyciągnęliśmy rękę i będziemy dalej rozmawiać. My tu odpuściliśmy! Spotkania dziennikarzy z marszałkiem Karczewskim były dobrą wolą.

Senator PiS wskazuje też, że blokowanie fotela marszałka jest utrudnianiem pracy drugiej osoby w państwie. – Marszałek nie może się na to godzić i być zakładnikiem działania quasi-przestępczego – dodaje Pęk. A poseł Przemysław Czarnecki z PiS dodaje: – Opozycja się zapętliła, złożyli zgłoszenie do prokuratury, że podpisy na piątkowej liście są niezgodne z prawem, bo składano je po zakończeniu obrad, ale twierdzą jednocześnie, że posiedzenie się nie skończyło i trzeba je kontynuować. Aberracja!

Ale zdaniem PO i Nowoczesnej nie można się pogodzić z polityką „faktów dokonanych" prowadzoną przez PiS: – Uznanie (piątkowego) spotkania Klubu Parlamentarnego PiS, poszerzonego o dwóch posłów Kukiz'15, za zgromadzenie Sejmu jest czymś absurdalnym, nieprawdziwym i nieprzyzwoitym. Nie będzie zgody z naszej strony na akceptację takich zachowań – mówił Grzegorz Schetyna po konferencji liderów PiS.

Kolumnowa powróci?

Co zrobi PiS, jeśli opozycja nie opuści do 11 stycznia sali plenarnej? – Wtedy nie mamy wyjścia – mówi polityk PiS. – Sejm to coś więcej niż sala plenarna. Kolumnowa będzie jedynym miejscem, gdzie można prowadzić obrady. Można ją lepiej przygotować, zapewnić transmisję i obecność dziennikarzy. Ale praca będzie uciążliwa.

Marek Jurek, eurodeputowany (do PE startował z listy PiS) i prezes partii Prawica Rzeczypospolitej, surowo ocenia obie strony konfliktu. – Mam krytyczną opinię na temat wielu działań PiS, ale teraz wykonał jednak mały gest. Trochę „obok", ale jednak w dobrym kierunku – mówi „Rz".

W środę rzecznik prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański poinformował, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie m.in. blokowania wyjazdu posłów z Sejmu przez manifestujących przed budynkiem. Wygląda na to, że „wyciągnięta ręka" PiS chce też pogrozić palcem opozycji.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: zuzanna.dabrowska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA