fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kompromis z opozycją: Prezydent wszedł do gry

W niedzielę przed Pałacem Prezydenckim pojawili się zwolennicy rządu.
PAP, Jakub Kamiński
Z obozu władzy dochodzą sprzeczne sygnały co do gotowości do kompromisu z opozycją.

– Sytuacja jest bardzo poważna – powiedział „Rzeczpospolitej" prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz po rozmowie z Andrzejem Dudą. Był jednym z liderów opozycji, z którymi prezydent spotkał się w niedzielę. Domagają się, by piątkowe głosowania m.in. nad budżetem, i całą wieczorną część obrad Sejmu powtórzyć, najlepiej we wtorek 20 grudnia.

Prezydent poprosił już o analizy prawne dotyczące spornej części obrad. Wygląda jednak na to, że przede wszystkim będzie musiał przeprowadzić trudną rozmowę ze swoim politycznym mentorem, prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Spotkanie wyznaczono na godz. 13 w poniedziałek.

Nagła eskalacja

Opozycja chce odejścia PiS i przyspieszonych wyborów, bo uważa rządy partii Jarosława Kaczyńskiego za groźne dla Polski. PiS wskazuje na swój demokratyczny mandat, realizowanie wyborczych obietnic i programu oraz twardy zamiar dokończenia kadencji.

Obie strony sięgają po coraz ostrzejsze środki i oskarżenia. Tym razem politycznym paliwem stał się plan marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, by radykalnie ograniczyć dziennikarzom dostęp do parlamentu.

Co się zatem stało w piątkowy wieczór? Dynamika wydarzeń była ogromna.

- Zaczęło się od wykluczenia posła Michała Szczerby (PO) z obrad; jak dowiaduje się „Rzeczpospolita", Kuchciński podjął tę decyzję na własną rękę, bez konsultacji z władzami PiS. Zirytowała go m.in. trzymana przez posła PO kartka z napisem „Wolne media",

- opozycja wykorzystała sytuację: zajęła mównicę i jej otoczenie, głośno protestując przeciw wykluczeniu i domagając się wolności dla mediów,

- marszałek przerwał obrady i przeniósł je do Sali Kolumnowej, czego zdaniem naszych rozmówców z PiS także nie konsultowano z szefem partii,

- głosowania większości parlamentarnej odbyły się bez udziału opozycji, a wcześniej przez nią zgłoszone poprawki do budżetu zostały odrzucone blokowo,

- razem z PiS zagłosowała dwójka posłów Kukiz '15 i posłowie niezależni,

- marszałek Sejmu poinformował po głosowaniu nad budżetem, że wzięło w nim udział 236 posłów; za jego uchwaleniem było 234, przeciw 2, nikt się nie wstrzymał,

- opozycja zakwestionowała ten wynik, wysyłała z Sejmu filmiki, na których Straż Marszałkowska blokuje wejście do Sali Kolumnowej, a prominentni politycy zjednoczonej prawicy podpisują listę obecności już po zakończeniu obrad,;

- tłum przed Sejmem, w rejonie wyjazdów od ulic Wiejskiej i Górnośląskiej, zablokował wyjazd limuzyn rządowych i aut posłów PiS,

- policja siłą, choć bez użycia gazu, utworzyła „uliczne korytarze" dla przejazdu samochodów, m.in. prezesa PiS,

- posłowie opozycji postanowili pozostać w Sejmie do wtorku mimo przygaszonych świateł i obniżenia temperatury w sali plenarnej.

Czy powtórzenie posiedzenia jest możliwe? – Mam relację naszego posła Zbigniewa Sosnowskiego – mówi Kosiniak-Kamysz. – Nie wpuszczono go (do Sali Kolumnowej – red.) i nie pozwolono nawet słuchać obrad. To podważa ich legalność. A przecież chodzi o budżet, to jest podstawowa ustawa dla wszystkich.

„Rozumiem głosy krytyki"

W sobotę pojawiły się pierwsze propozycje rozwiązań. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk wygłosił przemówienie we Wrocławiu. – Apeluję do tych, którzy realnie sprawują władzę w naszym kraju, o respekt wobec ludzi, wobec zasad i wartości konstytucyjnych, ustalonych procedur i dobrych obyczajów – mówił.

Wieczorem głos zabrała szefowa rządu Beata Szydło. Chwaliła się osiągnięciami swego gabinetu i karciła jego przeciwników. – Krzyk i wrzask nie zastąpią dobrych pomysłów dla obywateli – mówiła w telewizyjnym orędziu. Przekazała też wiadomość, która zelektryzowała środowisko dziennikarskie: prezes Kaczyński poprosił marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, by zorganizował spotkanie z dziennikarzami w sprawie obostrzeń dla mediów.

Prezydent Duda wydał oświadczenie w bardziej pojednawczym tonie. „Rozumiem starania marszałka Kuchcińskiego, by zarówno parlamentarzyści, jak i dziennikarze mieli zapewniony komfort pracy, ale rozumiem też głosy krytyki ze strony przedstawicieli mediów, zaniepokojonych propozycjami obostrzeń" – czytamy w nim.

Politycy PiS wskazują jednak, że prezydent znalazł się w wyjątkowo trudnym położeniu. – Jeśli zaproponuje partii jakieś rozwiązanie, a PiS tego nie przyjmie, to pozycja prezydenta się pogorszy, a rozłam w narodzie na święta pozostanie... – tłumaczy nam jeden z posłów partii rządzącej.

Dodaje też, że spadnie wtedy autorytet Dudy. „Kto do niego przyjdzie za pół roku, kiedy sytuacja może być gorsza?".

Z kolei cofnięcie się o krok jest groźne dla Jarosława Kaczyńskiego, bo może sprawić, jak podkreśla poseł, że „posłowie przestaną się go bać". A słowa rzeczniczki PiS posłanki Beaty Mazurek nie rokują rychłego kompromisu: – W naszej ocenie wczorajsze (piątkowe – red.) działania opozycji to było przestępstwo z art. 231 § 1 kodeksu karnego, który mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.

Co z mediami w Sejmie; uliczne demonstracje >A6

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA