fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kara śmierci dla byłego prezydenta Pakistanu

AFP
Pervez Musharraf został drugim szefem państwa muzułmańskiego skazanym na najwyższy wymiar kary za nadużywanie władzy. Wyrok oburzył wojskowych.

– Został uznany za winnego złamania konstytucji – ogłosił dziennikarzom jeden z urzędników sądowych.

Trybunał Antyterrorystyczny w Islamabadzie skazał go za „zdradę", co oznacza właśnie złamanie ustawy zasadniczej, a dokładniej – jej zawieszenie w czasie stanu wyjątkowego w 2007 roku oraz próbę wprowadzenia rządów dyktatorskich.

– W siłach zbrojnych Musharraf cieszy się dużą popularnością. Armia będzie nienawidziła tego wyroku – powiedział pakistański politolog Tariq Pirzada.

Sam były prezydent nazwał proces „bezpodstawnym". – Służyłem narodowi – zapewnił w filmie wideo, który nagrał, leżąc w szpitalnym łóżku w Dubaju. Wyrok zapadł bowiem zaocznie.

Urodzony w obecnej stolicy Indii (ale jeszcze przed podziałem subkontynentu na Indie i muzułmański Pakistan) Musharraf zrobił karierę w pakistańskiej armii. W 1998 roku został szefem sztabu generalnego. Rok później premier (i przez dziesięciolecia jego główny konkurent) Nawaz Sharif usiłował go zdymisjonować, korzystając z tego, że generał pojechał z wizytą na Sri Lankę. Ale Musharraf błyskawicznie ogłosił stan wyjątkowy i obsadził wojskiem najważniejsze instytucje.

Rządził przez kolejne dziesięć lat, na przełomie 2007 i 2008 roku znów przy pomocy stanu wyjątkowego próbując obronić władzę przed coraz gwałtowniej protestującą opozycją. Został skazany właśnie za ten drugi stan wyjątkowy, czyli zawieszenie praw obywateli na cztery miesiące. W 2013 r. proces przeciwko niemu zainicjował Nawaz Sharif.

– Wyrok to sygnał, że Pakistan się zmienia i zmienia się jego system sądowniczy – uważa Pirzada. Podobnie jednak jest i w innych krajach muzułmańskich. W 2015 roku w Egipcie skazano na karę śmierci byłego prezydenta Mohammeda Mursiego. Formalnie jednak nie za nadużycie władzy, lecz za zabicie policjanta w 2011 roku w czasie ucieczki z więzienia, do którego trafił w czasie dyktatorskich rządów Hosniego Mubaraka. Wyrok anulowano, ale Mursi zmarł w tym roku na sali sądowej podczas jednego z licznych procesów.

Trzy lata przed nim skazany został były prezydent Tunezji Ben Ali. Ten jednak dostał jedynie dożywocie – ale za korupcję i tłumienie manifestacji opozycji. Zmarł również w tym roku, tyle że w Arabii Saudyjskiej. Jego wyroku nikt nie anulował.

Musharraf może odwoływać się do Sądu Najwyższego. Jako były dowódca armii bez wątpienia może liczyć na poparcie oficerów oraz przynajmniej części ugrupowań świeckich. Te ostatnie tradycyjnie w państwach muzułmańskich ciążą do armii jako najsilniejszej instytucji świeckiego państwa (jak w przypadku Mursiego, przeciw któremu – jako reprezentantowi Bractwa Muzułmańskiego – wystąpili wojskowi).

Przeciwko sobie będzie miał Musharraf partie religijne. W 2001 roku ówczesny prezydent poparł amerykańską interwencję w Afganistanie (po ataku islamistów na World Trade Center). Protesty przeciw tej decyzji przerodziły się w opozycję wobec rządów Musharrafa i w końcu zmusiły go do ustąpienia w 2008 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA