fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Znów kłopoty z kartami do głosowania

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Kolejne wybory samorządowe mogą skończyć się wpadką podobną do tej z 2014 roku – ostrzegają eksperci.

Samorządowa elekcja w 2014 r. wzbudziła najwięcej kontrowersji ze wszystkich po upadku komunizmu. Z powodu awarii systemu informatycznego Państwowa Komisja Wyborcza podała wyniki niemal po tygodniu. Wtedy się okazało, że w wyborach do sejmików padło aż 18 proc. głosów nieważnych, a PSL otrzymało o wiele lepszy wynik, niż wskazywały sondaże. Efektem były oskarżenia o fałszerstwa i dymisja niemal wszystkich członków PKW.

Zdaniem ekspertów z Fundacji Batorego podczas wyborów w 2018 r. znów mogą być problemy. Ich zdaniem Krajowe Biuro Wyborcze przywiązuje zbyt małą wagę do modyfikacji kart do głosowania.

Konsultacje w sprawie kart KBW zorganizowało pod koniec listopada. Wyborcom, w dużej mierze niepełnosprawnym, przedstawiono kartę w formie broszury, podobną do tej z 2014 r., oraz płachty, na której zmieściły się wszystkie nazwiska i komitety. Wyborcy m.in. sprawdzali, do której łatwiej przystawić jest nakładkę brajlowską dla niewidomych.

Badanie wypadło na niekorzyść płacht. Jednak zdaniem Fundacji Batorego „spotkanie miało udowodnić, iż karta w formie broszury jest jedynym rozwiązaniem do przyjęcia". Na tym nie kończą się zarzuty ekspertów. Twierdzą, że sprawdzano, jak wyborcy radzą sobie ze stawianiem krzyżyków w dowolnej kratce, a powinno badać się możliwość zagłosowania na konkretnego kandydata.

Fundacja Batorego uważa też, że instrukcja na karcie wciąż nie jest czytelna. – Powinna zawierać informacje rzeczywiście ważne dla wyborców. Nasi eksperci przeprowadzili dyskusję, po której doszli do wniosku, że mogłaby ograniczać się do zdania: „w tej książeczce postaw jeden krzyżyk" – mówi Joanna Załuska z Fundacji Batorego.

Dlaczego wygląd kart jest taki ważny? Bo to on był główną przyczyną dużej liczby nieważnych głosów w 2014 r. Tak wynika przynajmniej z badań, które Fundacja Batorego przeprowadziła we współpracy z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych. – W porównaniu z poprzednimi wyborami widać wzrost liczby głosów nieważnych wielokrzyżykowych. Sugeruje to, że wyborcy nie rozumieli zasad głosowania i wstawiali krzyżyk na każdej kartce – mówi dr hab. Bartłomiej Michalak z UMK w Toruniu, który uczestniczył w badaniu.

Po wpadce w 2014 r. Sejm zmodyfikował kodeks wyborczy. Obecnie preferowana jest płachta, jednak jeśli komitetów jest za dużo i trzeba ją zbroszurować, na pierwszej stronie musi znaleźć się instrukcja, a na drugiej spis treści. Chodzi o to, by uniknąć na okładce nazwy komitetu, którym w 2014 r. było PSL.

– Nie oznacza to, że nie należy pracować dalej nad ergonomią karty we współpracy ze specjalistami od grafiki użytkowej i językoznawcami – mówi dr hab. Michalak.

Co na to KBW? Z szefową biura Beatą Tokaj nie udało nam się w poniedziałek skontaktować. Wcześniej mówiła nam, że spotkanie z końca listopada było tylko pierwszym w ramach długofalowych konsultacji. Jednocześnie sugerowała, że do wyborów w 2018 r. jest tak mało czasu, że może nie udać się wprowadzić większych zmian w wyglądzie kart.

– Nagłośnienie wysokiej liczby głosów nieważnych z 2014 r. na pewno zadziała edukacyjnie. Jednak to nie rozwiązuje sprawy. Szkoda każdego nieważnego głosu – mówi Joanna Załuska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA