fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Niezrzeszony Marek Jakubiak wciąż rządzi w komisjach

Marek Jakubiak
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Były poseł Kukiz'15 po odejściu z klubu zachował prestiżowe funkcje w Sejmie. Jego byli koledzy chcieliby, aby je stracił.

– Sytuacja dojrzała już do tego, by złożyć wnioski o odwołanie Jakubiaka z prezydiów komisji – mówi nieoficjalnie członek władz klubu Kukiz'15. Z naszych rozmów z politykami tego ugrupowania wynika, że rośnie tam irytacja związana z tym, że ich były klubowy kolega pełni wciąż ważne funkcje w Sejmie, choć formalnie jest posłem niezrzeszonym.

Marek Jakubiak był w przeszłości jedną z twarzy Kukiz'15, a z ugrupowania odszedł na początku listopada. Wcześniej przez kilka tygodni mówiło się o jego konflikcie z Pawłem Kukizem. Rockman m.in. dystansował się od kandydatury Jakubiaka na prezydenta Warszawy.

Jeszcze w listopadzie Jakubiak został odwołany z sejmowej komisji śledczej ds. VAT, gdzie jego miejsce zajął poseł Kukiz'15 Błażej Parda. Jakubiak był jednym z pomysłodawców tej komisji, jego odwołania trudno jednak było uniknąć z powodów formalnych. Ustawa o sejmowej komisji śledczej mówi bowiem, że „skład komisji powinien odzwierciedlać reprezentację w Sejmie klubów i kół poselskich, mających przedstawicieli w Konwencie Seniorów".

Dlatego za odwołaniem Jakubiaka głosował m.in. PiS. Jednak odejście z klubu Kukiz'15 nie pozbawiło go stanowisk w dwóch innych komisjach. Wciąż jest wiceprzewodniczącym Komisji do spraw Deregulacji oraz prestiżowej Komisji Obrony Narodowej.

Powód? Sam Jakubiak tłumaczy to względami praktycznymi: – Jestem w prezydiach tych komisji od trzech lat, każdy ma swój zakres obowiązków i nikt nie jest zainteresowany budowaniem tego na nowo – wyjaśnia.

Posłowie Kukiz'15 jego obecność w prezydiach komisji tłumaczą z kolei dobrymi układami z PiS. – Być może powstał jakiś niepisany deal mówiący o tym, że Marek nie będzie ich kąsał – zastanawia się Paweł Szramka, poseł Kukiz'15 z Komisji Obrony Narodowej. I zauważa, że w podobnie łagodny sposób są traktowani inni posłowie, którzy opuścili Kukiz'15.

Ich spora grupa trafiła do koła Wolni i Solidarni, kierowanego przez Kornela Morawieckiego, prywatnie ojca premiera Mateusza Morawieckiego. Koło jest w Sejmie złośliwie nazywane najbardziej prestiżowym, bo niemal każdy z tamtejszych pięciu posłów pełni ważną funkcję w komisji.

Jarosław Porwich jest wiceszefem Komisji Gospodarki i Rozwoju, Sylwester Chruszcz – Komisji Infrastruktury, a Adam Andruszkiewicz – Komisji Łączności z Polakami za Granicą. – Koledzy szczególnie walczyli o odzyskanie miejsca w prezydium tej ostatniej komisji – mówi wiceszef klubu Kukiz'15 Tomasz Rzymkowski.

Nie ukrywa jednak, że największym problemem jest sprawa prawej ręki Kornela Morawieckiego Małgorzaty Zwiercan, sekretarz koła WiS. W kwietniu 2016 r. została usunięta z Kukiz'15 po głosowaniu na dwie ręce w imieniu swoim i ojca premiera. Mimo to wciąż jest przewodniczącą Komisji Polityki Senioralnej, choć Kukiz'15 szykował na jej miejsce posłankę Agnieszkę Ścigaj. – Na początku kadencji nastąpił podział szefów komisji, a klub Kukiz'15 otrzymał trzy takie stanowiska. Po odejściu Zwiercan mamy tylko dwóch – narzeka Rzymkowski.

W klubie Kukiz'15 mówi się, że sprawa Zwiercan jest kolejnym dowodem na bliskie związki WiS z PiS. Świadczyć ma o tym też zachowanie partii Kornela Morawieckiego w wyborach samorządowych. Przykładowo poseł Wolnych i Solidarnych Ireneusz Zyska został kandydatem PiS na prezydenta Wałbrzycha, po czym oficjalnie przeszedł do klubu partii rządzącej w Sejmie. Początkowo kandydaci tego ugrupowania mieli startować z list PiS do sejmików wojewódzkich. Ostatecznie WiS wystawiło własne listy.

Mimo to poseł WiS Andrzej Andruszkiewicz przekonuje, że nie ma żadnego układu z PiS. – Nie czuję się niczyją przybudówką, lecz realizuję własną politykę – zapewnia.

A wiceszef klubu PiS Jacek Żalek twierdzi, że żądania Kukiz'15 odnośnie do prezydiów komisji nie są do końca zasadne, bo klub w porównaniu z początkiem kadencji znacznie ograniczył swoją liczebność. – Gdyby rzetelnie przeliczyć miejsca w prezydiach, mogłoby się okazać, że część z tych zajmowanych przez Kukiz'15 powinna trafić do najsilniejszych klubów – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA