Zjednoczone Królestwo nie jest już w Unii od 31 stycznia. Ale tylko teoretycznie. Do końca tego roku wciąż stosuje unijne regulacje, choć nie ma już wpływu na decyzje unijnej centrali. A to oznacza, że dla przedsiębiorstw i poddanych Elżbiety II tak naprawdę nic się nie zmieniło.
Kataklizm nadchodzi jednak wielkimi krokami: na 50 dni przed nowym rokiem negocjacje nad nową umową o współpracy z Unią są lesie. Co gorsza, premier w kwestii strategii, jaką powinien przyjąć w rozmowach z Brukselą, pozostaje rozdarty: iść na ostre zwarcie czy jednak postawić na kompromis.