fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Niemcy bez nowej koalicji: Ciemne chmury nad Jamajką

Berlin: przerwa w negocjacjach to okazja do rozmów kuluarowych
PAP/EPA
Nie ma postępu w trudnych negocjacjach koalicyjnych. Rośnie groźba nowych wyborów do Bundestagu.

W poniedziałek rozpoczęła się nowa runda rozmów koalicyjnych z udziałem CDU/CSU, FDP i Zielonych. Barwy partyjne tych ugrupowań są takie same jak na fladze Jamajki, stąd mowa o koalicji Jamajki.

Jeżeli do końca przyszłego tygodnia nie uda się wynegocjować kompromisu, nie pozostaje nic innego jak rozpisanie nowych wyborów. To ostateczność, której wszyscy starają się uniknąć z wyjątkiem być może pewnych siebie liberałów z FDP.

Dotychczasowe rezultaty są znikome. Nadal nie ma najmniejszych widoków na porozumienie pomiędzy bawarską CSU oraz Zielonymi w sprawie imigracji. Bawarczycy chcą ustanowienia górnej granicy na poziomie 200 tys. osób rocznie. Zieloni zapowiadają, że na to nie wyrażą nigdy zgody, gdyż byłoby to sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami Niemiec.

Zieloni domagają się przy tym jasnych deklaracji w sprawach klimatycznych, zwłaszcza  rezygnacji z elektrowni węglowych do 2020 roku.

– Przy równoczesnej rezygnacji z energii atomowej oznaczałoby to konieczność zakupu energii elektrycznej w Polsce – argumentuje przewrotnie Christian Lindner, którego ugrupowanie ma wiele zrozumienia dla postulatów niemieckiego przemysłu. Zieloni chcą przy tym ustalenia programu odchodzenia od silnika spalinowego, co oznaczałoby rewolucję w przemyśle samochodowym będącym przedmiotem niemieckiej dumy narodowej.

Seehofer na wylocie

– Małe partie FDP i Zieloni starają się uzyskać jak najwięcej w trosce o swój image. Nie można jednak wykluczyć, że to FDP odrzuci kompromis, licząc na lepsze wyniki w razie powtórnych wyborów – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Jochen Staadt, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.

– Szanse utworzenia Jamajki wynoszą jak 50 :50 – powtarza w mediach Christian Lindner, twierdząc, że nowych wyborów nie trzeba się bać. Jak wynika z sondaży instytutu SPON, nowa elekcja nie zmieniłaby zasadniczo pejzażu politycznego. CDU/CSU mogłoby wprawdzie stracić dwa punkty procentowe, osiągając kolejne historyczne dno, ale pozostałe ugrupowania osiągnęłyby plus minus takie same rezultaty.

Nieznaczny wzrost poparcia dla FDP niczego nie zmienia. W rezultacie rozwiązaniem w nowej sytuacji byłaby i tak Jamajka. Z jednej strony powinno to wzmocnić determinację uczestników negocjacji do osiągnięcia kompromisu. Z drugiej nie skłania więc opozycjonistów w CDU, a zwłaszcza w CSU, do przełożenia rozliczeń wewnątrzpartyjnych na późniejszy termin.

Otwarta walka o przywództwo rozpoczęła się już w CSU, gdzie grono młodszych polityków domaga się odsunięcia od władzy premiera Horsta Seehofera. Miałoby to być konsekwencją tragicznego wyniku CSU we wrześniowych wyborach do Bundestagu. W przyszłym roku odbywają się wybory do parlamentu Bawarii, a z ostatnich sondaży wynika, że CSU może obecnie liczyć na ok. 38 proc. głosów. To pachnie katastrofą dla partii nawykłej od dziesięcioleci do samodzielnych rządów (z wyjątkiem jednej kadencji). Dlatego też minister finansów  Markus Söder już teraz otwarcie kontestuje przywództwo Seehofera.

Ministerstwa do podziału

Również w CDU nie brak głosów niezadowolenia z Angeli Merkel. Jej partia uzyskała we wrześniu najgorszy wynik od dziesięcioleci a w jej szeregach trwa dyskusja, czy przyczyną nie jest przesunięcie przez Merkel konserwatywnego ugrupowania w kierunku centrum. Stanislaw Tillich,  premier Saksonii z ramienia CDU, wyciągnął już z dotkliwej porażki wnioski i podał się do dymisji.

Tego samego oczekuje od Merkel część dołów partyjnych. Na razie nie jest to dla pani kanclerz groźne. Ale wzrost nastrojów negatywnych może skłonić ją do ustąpienia przed końcem obecnej, czwartej kadencji. O ile koalicja Jamajki dojdzie do skutku. W tym celu konieczne jest przezwyciężenie przeszkód programowych. Dopiero potem przyjdzie czas na decyzje personalne.

Peter Altmeier, obecny szef urzędu kanclerskiego, nie robi tajemnicy, że interesuje go Ministerstwo Finansów. Ale to stanowisko chciałaby obsadzić FDP. Z kolei Cem Özdemir z Zielonych pragnie zostać szefem dyplomacji, na które to stanowisko liczy Ursula von der Leyen (CDU), obecna szefowa Ministerstwa Obrony. Josef Hermann chciałby się przesiąść z fotela ministra spraw wewnętrznych Bawarii do gabinetu obecnego szefa MSW w Berlinie Thomasa de Maiziere'a. Ten jednak chce utrzymać swe obecne stanowisko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA