fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Komisja Amber Gold: kotrowersyjny ekspert i rekordowe pieniądze na funkcjonowanie

Fotorzepa, Piotr Wittman
PiS zatrudnił w komisji ds. Amber Gold doradcę z wątpliwą przeszłością, a na funkcjonowanie tego organu ma iść rekordowa kwota.

„Uśmiechnij się. Masz fach w ręku. Jesteś złodziejem" – pisze Kazimierz Turaliński pod koniec swojej książki „Jak kraść? Podręcznik złodzieja". Krok po kroku wyjaśnia w niej m.in., jak oszukać na sprzedaży wynajętego mieszkania, jak wyreżyserować zdradę pomocną przy szantażu albo jak upozorować zgon, by wyłudzić ubezpieczenie.

Turaliński napisał też inne książki, mogące służyć za poradnik dla przestępców. Obecnie pracuje również w Sejmie. Został stałym doradcą komisji śledczej ds. Amber Gold, zgłoszonym przez PiS.

Skąd ten wybór? Stanisław Pięta z PiS twierdzi, że kompetencje Turalińskiego są bezcenne z punktu widzenia komisji, a podobnie ocenia je sam doradca. – Uczestniczę jako ekspert w międzynarodowych i krajowych konferencjach branżowych dot. bezpieczeństwa biznesu, jestem zapraszany na zamknięte sympozja polskich służb specjalnych, wykładam zagadnienia przestępczości gospodarczej m.in. na akademii uznanej przez „Financial Times" za najlepszą uczelnię biznesową w Europie Środkowo-Wschodniej – wylicza Turaliński.

Problem w tym, że po lekturze jego życiorysu pojawia się wiele pytań. Turaliński w swoim internetowym CV chwali się karierą w firmach, które albo już nie działają, albo o ich funkcjonowaniu trudno znaleźć jakiekolwiek informacje. Wcześniej miał studiować na kilku uczelniach rozsianych po całym kraju.

– To jeden z najbardziej tajemniczych doradców w historii komisji śledczych – ocenia Krzysztof Brejza z PO. Jego zdaniem PiS powinien się wytłumaczyć z jego zatrudnienia, bo po uzyskaniu certyfikatów ABW doradcy mają zyskać wgląd do niejawnych materiałów. Brejza uważa, że dobór ludzi jest ważny również z tego powodu, że komisja ds. Amber Gold ma dysponować wyjątkowo rozbudowanym budżetem.

W 2011 roku „Dziennik Gazeta Prawna" wyliczył, że łączny koszt trzech komisji śledczych, które wówczas kończyły działalność, wyniósł 2,3 mln zł. Tymczasem tylko w 2017 roku komisja ds. Amber Gold ma pochłonąć około 2 mln zł. Rekordowa suma w dużej mierze wynika z liczby doradców, których jest aż 11. W dodatku wzrosła ich pensja. W przeszłości zarabiali około 4 tys. brutto, teraz zarobki poszybowały do 8 tys.

Brejza mówi, że komisja jest za droga, lecz zdaniem Stanisława Pięty koszty związane są z szerokim zakresem prac tego sejmowego organu. – Wypełnienie zadań nałożonych przez Sejm wymaga zatrudnienia kompetentnych doradców – podkreśla polityk PiS.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA