fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

USA: Demokraci walczą o większość

Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi. Obecnie to ona zajmuje najwyższe stanowisko ze wszystkich polityków Partii Demokratycznej
AFP
W Izbie Reprezentantów mają duże szanse. Większa niewiadoma związana jest natomiast z Senatem.

Nancy Pelosi oznajmiła, że będzie się ubiegać o kolejną kadencję na stanowisku przewodniczącej Izby Reprezentantów. Komentatorzy interpretują to jako silne przekonanie demokratów, że po listopadowych wyborach uda im się utrzymać większość w Kongresie. – Niech sobie prezydent myśli, że republikanie zdobędą przewagę. To jest jednak urojenie – powiedziała, odnosząc się do przewidywań Donalda Trumpa co do sukcesu republikanów w wyborach do Kongresu.

Rzeczywiście, demokratyczni kandydaci do Izby Reprezentantów dobrze sobie radzą zarówno w sondażach, jak i w zbiórce funduszy na kampanię – nawet w dystryktach, które głosowały za Donaldem Trumpem w 2016 r. Spadająca popularność prezydenta działa na niekorzyść ich republikańskich rywali. Analitycy przewidują, że demokraci są na dobrej drodze do umocnienia sukcesu z 2018 r. i zwiększenia swojej przewagi w Izbie Reprezentantów nawet o 10 do 20 miejsc.

Jeżeli demokratom rzeczywiście uda się w wyborach do Kongresu i kandydatura Pelosi przejdzie, będzie to jej kolejna kadencja na trzecim najważniejszym stanowisku w kraju. 80-letnia Pelosi jest pierwszą w historii USA kobietą, która przewodniczy Izbie Reprezentantów. Pierwszy raz objęła to stanowisko w latach 2007–2011, potem w 2019 r. W ciągu ostatnich dwóch lat żelazną ręką przewodziła mocno zróżnicowanej grupie demokratycznych członków Kongresu w negocjacjach na temat zamknięcia rządu, w procesie impeachmentu, a ostatnio w intensywnych rozmowach z republikanami na temat pakietu stymulacyjnego.

To, czy zostanie wybrana na kolejną kadencję, zależeć będzie od poparcia wewnątrz partii. Dwa lata temu napotkała na opozycję kilku kongresmenów reprezentujących bardziej konserwatywne rejony kraju, którzy uważali, że Pelosi zagraża ich szansom wyborczym. Reprezentująca najbardziej liberalne skrzydło Partii Demokratycznej najmłodsza kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez też lubi stanąć w opozycji do przewodniczącej. – Popieram najbardziej liberalnych kandydatów. Jeżeli Pelosi się taka okaże, to ją poprę – powiedziała wymijająco podczas niedzielnego wywiadu dla CNN.

W Senacie na 100 miejsc demokraci mają teraz 47 miejsc. Analitycy przewidują, że na pewno stracą jednego senatora z konserwatywnej Alabamy, któremu udało się przebić w wyborach w 2016 r. To, czy uda im się wywalczyć większość w Senacie zależy od powodzenia demokratycznych kandydatów w Kolorado, Arizonie, Maine, Karolinie Północnej i Iowa. Niektórzy do tej grupy dodają jeszcze Georgię, bo podobnie jak w Iowa i Karolinie Północnej zarówno demokraci, jak i Joe Biden mają tam zaledwie niewielką przewagę nad republikanami. – Trzy z nich mogą okazać się niespodzianką – przewidują analitycy, dodając, że w nieco ponad dziesięciu stanach republikańscy kandydaci mają na tyle słabą pozycję, że mogą stracić miejsca w Senacie.

Niezwykle zacięty wyścig do Senatu jest w Kansas, stanie reprezentowanym przez republikanów od 1932 r. Tam demokraci tak zmobilizowali się w poparciu dla swojej kandydatki Barbary Bollier, że udało im się zebrać rekordowe jak na Kansas fundusze, dzięki którym w ciągu ostatnich trzech miesięcy mogli wydać na kampanię wyborczą cztery razy więcej niż republikanie.

Stawka jest wysoka, bo partia, która będzie miała przewagę w Senacie, będzie miała wpływ na agendę legislacyjną następnego prezydenta, skład gabinetu oraz nominacje sądowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA