fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Banaś tłumaczył się CBA. Nie zdradza jak

Transakcjom Mariana Banasia przyglądają się służby skarbowe
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prezes NIK odniósł się do uwag z kontroli. Nie zdradza, jak się tłumaczy.

Do ostatniej chwili Marian Banaś wykorzystał czas, jaki miał na odniesienie się do wątpliwości Centralnego Biura Antykorupcyjnego z kontroli jego oświadczeń majątkowych. Powinien je złożyć do środy.

– W formie pisemnej prezes odniósł się do zastrzeżeń CBA, w środę zostało skierowane pismo – mówi nam Zbigniew Matwiej, szef wydziału prasowego NIK.

Temistokles Brodowski z CBA zaznacza: – Dotychczas jeszcze nic nie wpłynęło.

Ale, jak ustaliła „Rzeczpospolita", decyzja zapadła ponad tydzień temu – zastrzeżenia CBA są bowiem trudne do obrony.

Czy Banaś przekona CBA do swoich racji? – Wątpliwe, by jego wyjaśnienia radykalnie zmieniły wydźwięk ustaleń kontroli. Te są trudne do zakwestionowania – słyszymy od rozmówcy z otoczenia CBA.

Ciemne chmury nad Banasiem zaczęły się zbierać, od kiedy „Superwizjer" TVN odkrył, że w jego kamienicy w Krakowie działa hotel na godziny, a prowadzą go dzierżawcy związani z półświatkiem (płacili za wynajem średnio ok. 3,3 tys. zł miesięcznie, poniżej cen rynkowych). Różnicę – jak twierdził Banaś – mieli uregulować przy sprzedaży kamienicy, ale – co ujawniła „Rzeczpospolita" – w sierpniu nieruchomość została sprzedana komu innemu (spółce JGH z Nowego Sącza za 4,5 mln zł).

Wiele pytań

Wątpliwości jest więcej – jak dotycząca umowy dożywocia (co ostatnio ujawniliśmy), dzięki której Banaś otrzymał od AK-owca kamienicę i dom na wsi, czyli przejął majątek wart 150 tys. zł, a zapewnił darczyńcy życie za 500 zł miesięcznie.

Wyniki kontroli CBA nie rozwieją wszystkich wątpliwości dotyczących prezesa NIK. Ta objęła bowiem tylko ostatnie pięć lat (2015–2019) – na to pozwala prawo. Tymczasem lwiej części majątku, były minister finansów i były szef KAS dorobił się już wcześniej.

O ile kamienicę przy Krasickiego 24 w Krakowie (którą niedawno sprzedał) i działkę z domem Banaś otrzymał od Henryka Stachowskiego za dożywotnie utrzymanie, o tyle część sąsiedniej kamienicy kupił w 2003 r. wspólnie z Teresą H. (według naszych informacji mieli zapłacić ok. 200 tys. zł, a sprzedali w 2013 r. za ok. 1,2 mln zł, z czego ok. 500 tys. miał otrzymać Banaś).

Były minister ma także dwa mieszkania w Krakowie i liczne działki. CBA badało, czy wszystkie te nieruchomości wpisał do oświadczeń i czy zarobki pozwoliły mu (wraz z żoną nauczycielką) dorobić się tak pokaźnego majątku.

Zadania dla służb

Kwestiom wynajmu i sprzedaży nieruchomości przez Mariana Banasia już przyglądają się służby skarbowe (co pośrednio potwierdził w mediach minister finansów Jerzy Kwieciński). Ale służby powinny prześwietlić również niejasne związki Banasia z dzierżawcą kamienicy (tej, w której działał hotel na godziny) powiązanym z ludźmi z półświatka.

Po zawiadomieniu posłów Klubu PO o „możliwości popełnienia przestępstwa" przez prezesa NIK warszawska Prokuratura Okręgowa zarejestrowała postępowanie sprawdzające. Czy będzie śledztwo? – Nie wiadomo.

– Widząc pana w złotych łańcuchach, który telefonuje „do Banasia", można odnieść wrażenie, że przedstawiciel jednej z ważniejszych instytucji w kraju ma kontakty z półświatkiem. Dlatego i ten wątek wymaga zbadania przez policję, skoro ABW zawiodła – uważa Krzysztof Izdebski, dyr. programowy Fundacji ePaństwo. Ocenia, że na kanwie sprawy, wyłania się też problem dotyczący badania oświadczeń majątkowych polityków. – Powołanie Mariana Banasia na prezesa NIK pokazuje, że system kontroli oświadczeń majątkowych jest niewydolny, traktowany z przymrużeniem oka. Skoro mimo wiedzy o tym, że trwa kontrola CBA, został powołany do tak ważnej państwowej instytucji. Ta sprawa jest dowodem na to, że system oświadczeń majątkowych trzeba radykalnie przebudować – ocenia Izdebski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA