fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS traci Senat i komfort rządzenia

AFP
To nie będzie taka kadencja jak poprzednia – przyznają sami politycy PiS. Mniejsza niż spodziewana większość w Sejmie i utrata kontroli nad Senatem będą się do tego przyczyniać.

PKW ogłosiła w poniedziałek wieczorem oficjalne wyniki wyborów do Sejmu:

PiS - 43,59 proc. (8 051 935 głosów)
KO - 27,40 proc. (5 060 355 głosów)
SLD -  12,56 proc. (2 319 946 głosów)
PSL - 8, 55 proc. (1 578 523 głosy)
Konfederacja - 6,981  (1 256 953 głosy)

Podano także podział mandatów w Sejmie:

PiS – 235
KO -134
SLD – 49
PSL 30
Konfederacja – 11
Mniejszość Niemiecka - 1

Frekwencja była rekordowa: głos oddało 61,74 proc. uprawnionych do głosowania.

Obóz rządzący stracił natomiast Senat na rzecz opozycji. Tak wyglądał krajobraz polityczny, z którym w powyborczy poniedziałek musieli mierzyć się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Jak sami przyznają w kuluarowych rozmowach, sytuacja obozu rządzącego mocno się komplikuje.

W poniedziałek w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej ruszył cykl spotkań i konsultacji, który ma doprowadzić do wyłonienia nowego rządu. Odbywały się w bardziej napiętej atmosferze, niż można się było spodziewać. W partii Jarosława Kaczyńskiego jednym z największych zaskoczeń był dobry wynik Konfederacji, która w nowym Sejmie będzie konkurencją dla PiS z prawej flanki.

– Skład rządu poznamy w ciągu dwóch, trzech tygodni – powiedział w poniedziałek rzecznik rządu Piotr Muller. W tej chwili wszystko wskazuje na to, że premierem pozostanie Mateusz Morawiecki.

Jednak negocjacje dotyczące składu gabinetu utrudnia fakt, że partie dwóch koalicjantów PiS – Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry – zyskały sporo nowych posłów w porównaniu z 2015 rokiem. Teraz mogą liczyć na odpowiednio 18 i 16 mandatów. Dzięki temu, przy niewielkiej większości PiS w Sejmie, zarówno Gowin, jak i Ziobro będą mocniejsi podczas negocjacji dotyczących podziału tek w nowym gabinecie.

Na to, że w PiS nie ma poczucia triumfu, wskazywał już przebieg wieczoru wyborczego. – Zasługujemy na więcej – podkreślał Jarosław Kaczyński. Wśród polityków PiS dominuje świadomość, że druga kadencja może być dużo trudniejsza. – Można powiedzieć, że komfort rządzenia, jaki mieliśmy w kadencji 2015–2019, się skończył – powiedział w rozmowie z portalem Interia.pl senator PiS Jan Maria Jackowski.

Nastroje opozycji polepszyły spływające w ciągu dnia wyniki z Senatu. Jak się okazuje, Koalicja Obywatelska może liczyć na 43 senatorów, PSL na 3, a Lewica na 2. Troje z czwórki senatorów niezależnych (Wadim Tyszkiewicz, Stanisław Gawłowski i Krzysztof Kwiatkowski) będzie zapewne wspierać obecną opozycję, chociaż nie bezwarunkowo. Lidia Staroń (też senator niezależny) będzie sprzyjać PiS, który zdobył 48 mandatów.

Jeszcze kilka tygodni temu jeden z ważnych sztabowców PiS zapewniał nieoficjalnie, że Senat uda się PiS utrzymać, nawet jeśli jego przewaga stopnieje.

Ta kalkulacja okazała się nietrafiona. Politycy opozycji liczą na to, że dzięki przejęciu kontroli nad Senatem będzie można spowalniać proces przyjmowania ustaw przez PiS. A marszałek Senatu z opozycji będzie najważniejszym politykiem opozycji pełniącym funkcję państwową. W kuluarach mówi się, że najbardziej prawdopodobnym kandydatem na to stanowisko jest Bogdan Borusewicz. Ale nie ma gwarancji, że zaakceptują go senatorowie niezależni potrzebni opozycji do sprawowania kontroli nad izbą wyższą.

Do Senatu dostał się też jeden z największych krytyków obecnego lidera PO Grzegorza Schetyny Bogdan Zdrojewski oraz odsunięty w trakcie kampanii na boczny tor szef sztabu Krzysztof Brejza.

Opozycja, jeśli zbuduje działającą większość, będzie mogła też w Senacie współdecydować w sprawach nominacji na szefów takich instytucji jak NIK czy RPO.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA