fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sprawa Banasia: Wiele pytań do szefa NIK

Marian Banaś w ekspresowym tempie wymienia zastępców w NIK
Reporter, Wojciech Stróżyk
Banaś chciał surowo karać podległych urzędników za błędy w oświadczeniach majątkowych, a sam ma z nimi kłopoty.

Kiedy Marian Banaś był szefem Krajowej Administracji Skarbowej, wprowadzono restrykcyjny przepis, który pozwala ukarać pięcioma latami więzienia funkcjonariuszy celno-skarbowych za podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Zostali oni włączeni do innych służb, które składają oświadczenia pod odpowiedzialnością karną. Tymczasem – jak wiemy – autor tych zmian ma kłopot z własnymi oświadczeniami, które prześwietla CBA.

Nawet pięć lat więzienia

Nowelizacja ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej, wprowadzająca surowe kary za podanie nieprawdy o posiadanym majątku, weszła w życie 2 stycznia tego roku. Jej art. 278 mówi, że kto, będąc obowiązanym do złożenia oświadczenia majątkowego, podaje w nim nieprawdę, „podlega karze pozbawienia wolności do lat 5". Za „wypadek mniejszej wagi" grozi grzywna, ograniczenie lub pozbawienie wolności do roku.

Czytaj także: Banaś przed pójściem na urlop wymienia kierownictwo NIK

Wobec wątpliwości dotyczących oświadczeń Mariana Banasia – szefa KAS i pełnomocnika rządu ds. zwalczania nieprawidłowości finansowych – wprowadzenie obostrzeń ma szczególny wydźwięk. – Sugerowaliśmy, żeby ten przepis miał nieco łagodniejsze brzmienie, aby odpowiedzialność była wówczas, gdy doszło do zatajenia majątku, żeby wykluczyć pomyłki, np. gdy funkcjonariusz nie dość precyzyjnie poda powierzchnię mieszkania. Pytaliśmy, jak to będzie traktowane, czy to już błąd, za który grozi kara – mówi Maria Mrugała, wiceprzewodnicząca Związku Zawodowego Celnicy PL.

Ustawa o KAS wprowadziła też zaskakujące – bo sprzeczne z zapowiedzią transparentności – rozwiązanie. Nie przewiduje ona obowiązku publikacji oświadczeń majątkowych osób „pełniących funkcje organu" – czyli szefa KAS, naczelników urzędów skarbowych, urzędów celno-skarbowych i dyrektorów izb administracji skarbowej.

Wiedza o ich majątkach jest więc dziś poza zasięgiem opinii publicznej. Wcześniej, gdy obowiązywała ustawa o Służbie Celnej (zastąpiła ją ustawa o KAS), istniał obowiązek publikacji oświadczeń złożonych przez wszystkich naczelników i dyrektorów urzędów celnych oraz szefa Służby Celnej (odpowiednik szefa KAS). – Przekonywaliśmy posłów, by w KAS także był obowiązek publikacji oświadczeń takich osób. Jednak nie udało nam się do tego przekonać większości sejmowej – zaznacza Maria Mrugała.

O niejasnościach związanych z oświadczeniami majątkowymi Banasia poinformował sobotni „Superwizjer" TVN, choć już wcześniej media – m.in. Wirtualna Polska – pisały o tym, jak różnią się informacje o majątku ministra w jego ostatnich oświadczeniach. Np. w tym za 2016 r. ówczesny wiceminister finansów Banaś podawał, że podpisał umowę przedwstępną na sprzedaż kamienicy w Krakowie, ale w oświadczeniu za 2017 r. okazało się, że nadal ją posiada.

Minister Banaś – co wiemy dopiero teraz – nie ujawnił w oświadczeniu, że pod zastaw tej nieruchomości (przy ul. Krasickiego w Krakowie) jedna ze spółek jego syna, Jakuba Banasia, dostała 1,7 mln zł kredytu z państwowego Banku Ochrony Środowiska (zastaw hipoteczny na nieruchomości opiewa na 2,6 mln zł). „Superwizjer" pokazał, że w kamienicy, która jeszcze do połowy sierpnia tego roku należała do ministra Banasia, działał hotel z pokojami na godziny, bez wydawania paragonów fiskalnych. Od lat podnajmuje go Dawidowi O., rodzinnie powiązanemu z osobami z półświatka (braćmi K.)

Wątpliwości budzi też suma, jaką Banaś ma uzyskiwać z wynajmu dwóch mieszkań i kamienicy – zaledwie ok. 5 tys. zł na miesiąc. W poniedziałek w TVP Banaś tłumaczył niski czynsz z wynajmu tym, że „przy rozliczeniu (sprzedaży kamienicy Dawidowi O.) cena miała zostać wyrównana".

Wyjaśnienia Banasia, który jest twarzą PiS w ściganiu przestępców podatkowych, wypadają fatalnie. Zdaniem „GW", zaniżając cenę najmu, Banaś zyskał na tym, że płacił państwu niższy podatek (do 1 stycznia 2019 r. ryczałtowe 8,5 proc. niezależnie od wysokości przychodu lub 19 i 32 proc. według stawek PIT). „Sprzedając zaś kamienicę – wraz z wyrównaniem – wcale nie musiał płacić podatku" – wytknęła gazeta.

Nie wiadomo, czy służby skarbowe, którym do niedawna szefował Marian Banaś, wszczęły postępowanie kontrolne wobec podatnika Banasia – to tajemnica skarbowa.

Wątpliwa reputacja

Według „Superwizjera" bracia Wiesław i Janusz K. byli kiedyś związani z branżą agencji towarzyskich, dziś w dwóch kamienicach wynajmują pokoje, w tym na godziny. W 2006 r. zostali skazani za udział w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia – obaj dobrowolnie poddali się karze. Janusz K. dostał rok i sześć miesięcy, Wiesław K. – dwa lata (w zawieszeniu). Odtąd nie byli karani.

Jaka była rola K. w bójce sutenerów, już się nie dowiemy. – Z uwagi na upływ czasu przechowywania akt w archiwum zakładowym akta w tej sprawie zostały wybrakowane – mówi nam Janusz Hnatko z krakowskiej prokuratury.

Dlaczego minister rządu zdecydował się współpracować z ludźmi o wątpliwej reputacji? Komu sprzedał i za ile budynek tuż przed nominacją na szefa NIK? Jak pisała „Rzeczpospolita", CBA ma wątpliwości co do wielkości zgromadzonego majątku Banasiów (żona Barbara jest nauczycielką) i za ich zgodą analizuje przepływy finansowe na kontach. Kontrola ma się zakończyć w październiku.

Banaś przed pójściem na urlop ekspresowo wymienia kierownictwo NIK. W czwartek sejmowa Komisja ds. Kontroli Państwowej zaopiniuje odwołanie trzech wiceprezesów NIK powołanych przez poprzedników obecnego prezesa Izby i powołanie na stanowisko wiceprezesa NIK Małgorzaty Motylow.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA