Reklama

ONZ szuka sensu istnienia

Xi i Putina nie będzie. Trump nie spotka się z Rouhanim, Macron z Bolsonaro. A Merkel wyjedzie po jednym dniu.
Prezydent Emmanuel Macron wita się z sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem

Prezydent Emmanuel Macron wita się z sekretarzem generalnym ONZ Antonio Guterresem

Foto: AFP

To już taki rytuał: w trzecim tygodniu września do Nowego Jorku zjeżdżają przywódcy kilkudziesięciu krajów na tzw. posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Ale w świecie, w którym już nie tylko autorytarne reżimy Chin i Rosji, ale także Ameryka nie wierzy w organizacje multilateralne, sens takiej inicjatywy staje pod znakiem zapytania.

Nowy Jork zalany

Przewodnim tematem tegorocznego spotkania jest powstrzymanie ocieplenie klimatu Ziemi. – Oczekuję od przywódców przedstawienia planów działania, nie przemówień – zaapelował sekretarz generalny Antonio Guterres.

I faktycznie, jeśli obecne tempo zmiany klimatu nie zostanie powstrzymane, przed końcem wieku samo organizowanie dorocznych zjazdów w Nowym Jorku przestanie być możliwe. Wówczas poziom wody w rzekach uchodzących do Atlantyku w okolicach metropolii podniesie się nawet o dwa metry. I choć sam budynek ONZ, który stoi na podwyższeniu, nie zostanie jeszcze zalany, to stanie się tak z wieloma okolicznymi hotelami, w których zatrzymują się goście Zgromadzenia Ogólnego, oboma lotniskami (LaGuardia i JFK), na których lądują, i liniami metra, których mogą używać.

Ale burmistrz Nowego Jorku nie wierzy, by debaty w ONZ mogły coś zmienić. – My już nie dyskutujemy o globalnym ociepleniu. Jedyne pytanie, które sobie stawiamy, to gdzie zbudować bariery, które osłonią miasto – przyznał Bill de Blasio.

W poniedziałkowym, otwierającym trzydniowy cykl rozmów spotkaniu w sprawie klimatu weźmie udział kanclerz Merkel, prezydenci Francji i Polski. Jednak nie będzie ani Donalda Trumpa, ani Xi Jinpinga, przywódców dwóch największych trucicieli świata.

Reklama
Reklama

Ale i Europa, w tej, jak i wielu innych sprawach, nie potrafiła wypracować wspólnego stanowiska. – Nie porozumieliśmy się w Unii co do osiągnięcia neutralności emisji dwutlenku węgla, bo jest jeden kraj, który wszystko blokuje: Polska. Niech więc zamiast manifestować we Francji, ci, którym zależy na klimacie, manifestują w Polsce. Moim celem jest przekonanie pozostałych krajów do zmiany stanowiska – powiedział w trakcie lotu do Nowego Jorku Emmanuel Macron.

Słowa francuskiego prezydenta nie przyczynią się do poprawy od dawna napiętych stosunków między Paryżem i Warszawą. Wcześniej Macron obraził Brazylię, ogłaszając symboliczną pomoc na powstrzymanie pożarów w Amazonii w trakcie szczytu G7 w Biarritz – bez wcześniejszego informowania o tym latynoskiego kolosa. W Nowym Jorku do spotkania francuskiego prezydenta z jego brazylijskim odpowiednikiem Jairem Bolsonaro zresztą nie dojdzie.

Pół godziny z Trumpem

Ale to tylko część całej serii niedoszłych rozmów, które mogłyby pomóc wygasić najważniejsze punkty zapalne na świecie. W piątek Trump ogłosił zaostrzenie sankcji przeciw Iranowi i wysłanie dodatkowych wojsk USA do Arabii Saudyjskiej po tym, jak Waszyngton oskarżył Teheran o bezpośredni udział w ataku na saudyjskie rafinerie kilka dni temu. W takim układzie spotkanie amerykańskiego przywódcy z prezydentem Hassanem Rouhanim w Nowym Jorku wydaje się wykluczone.

Do spotkania nie dojdzie także między przywódcami Indii Narendrą Modim i Pakistanu Imranem Khanem, choć konflikt wokół Kaszmiru po raz kolejny postawił oba państwa u progu wojny.

Na nieco ponad miesiąc przed spodziewaną datą brexitu serię rozmów z przywódcami Niemiec, Francji, Holandii i Belgii, a także przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem zaplanował natomiast Boris Johnson. Ale brytyjski premier ostrzegł, że nie spodziewa się z tego powodu „przełomu" w sprawie porozumienia o wyjściu z Unią.

Zgodnie z istniejącą od 1947 r. tradycją we wtorek pierwszy przed Zgromadzeniem Ogólnym wystąpi prezydent Brazylii, a po nim – prezydent USA. Każdy z pozostałych przywódców 89 państw będzie miał 15 minut na przemówienie. W przeciwieństwie do postanowień Rady Bezpieczeństwa, deklaracje wygłoszone na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ nie mają jednak mocy wiążącej. I niekoniecznie są słuchane przez wielu pozostałych przywódców: ci zwykle są zajęci rozmowami w węższym gronie w pobliskich hotelach.

Reklama
Reklama

Prezydent USA takich spotkań ma zaplanowanych przynajmniej 12: z przywódcami Pakistanu, Nowej Zelandii, Singapuru, Egiptu, Korei Południowej, Wielkiej Brytanii, Indii, Iraku, Japonii i Salwadoru.

W poniedziałek wieczorem czasu polskiego miał także spotkać się z Andrzejem Dudą: na razie to musi Polsce wystarczyć w zamian za odwołaną przez Trumpa wizytę w Warszawie 1 września. Zaplanowane na ok. pół godziny rozmowy w hotelu InterContinental New York Barclay miały dotyczyć pogłębienia współpracy wojskowej między obu krajami, w tym podpisania deklaracji o lokalizacji nowych amerykańskich baz wojskowych w naszym kraju. W szczególności od dawna zapowiadane dowództwo dywizji USA w Poznaniu zostanie oficjalnie zatwierdzone.

Prezydent Trump najprawdopodobniej podejmie także kwestię zniesienia wiz dla Polaków. Jak pisaliśmy w „Rz" na początku września, odsetek odmów dla obywateli naszego kraju spadł już poniżej dopuszczalnego progu 3 proc. Rok rozliczeniowy w USA kończy się jednak dopiero za kilka dni – pod koniec września.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Polityka
Jak Polacy oceniają Donalda Tuska? Najnowszy sondaż nie pozostawia wątpliwości
Polityka
Donald Tusk pisze o „wyprowadzeniu Polski z Europy”. „Wszystkie maski opadły”
Polityka
Czy Polacy wierzą w „efekt Czarnka”? Mamy wyniki sondażu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama