fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Walka o wpływy w Kolegium NIK

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prokuratura wezwie prezesa Izby, by wskazał, na czym dokładnie polegały rzekome naciski jego zastępcy na kontrolerów.

Marian Banaś oskarżył wiceprezesa NIK Tadeusza Dziubę o nadużycie uprawnień, a później odsunął go od nadzoru nad kontrolami. Jednak według informacji „Rzeczpospolitej" treść zawiadomienia do prokuratury, które złożył na Dziubę, jest zbyt ogólnikowa. Śledczy chcą, by prezes NIK ją doprecyzował.

W zawiadomieniu szefa Izby, które dwa tygodnie temu złożył do warszawskiej prokuratury napisano (NIK poinformował o tym na Twitterze), że Marian Banaś, „stojąc na straży niezależności kontrolerów NIK", skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swojego zastępcę Tadeusza Dziubę.

Banaś powołał się przy tym na art. 231 k.k. dotyczący przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego.

Prezes NIK zwrócił się również do marszałek Sejmu Elżbiety Witek z wnioskiem o odwołanie Dziuby ze stanowiska wiceprezesa Izby.

Jak ujawnił Onet, Dziuba miał wpływać na projekt raportu pokontrolnego dotyczącego polskiej pomocy humanitarnej udzielanej za granicą w latach 2018–2019. Odpowiadała za to minister KPRM Beata Kempa.

Wiceprezes Dziuba nie chce na razie odnosić się do zarzutów. „Wolałbym po raz pierwszy publicznie wypowiedzieć się o sytuacji NIK przed komisją sejmową (komisja do spraw kontroli państwowej). Mam nadzieję, że to będzie możliwe" – odpisał nam. A dopytywany, dodaje, że do wspomnianego projektu raportu zgłaszał „pytania raczej niż uwagi".

Za rzekomą próbą nacisków na kontrolerów miały stać niekorzystne dla Kancelarii Premiera wyniki kontroli, a Dziuba miał optować za ich „poprawieniem". Jednak z informacji „Rz" wynika, że kontrola nie była negatywna dla minister Kempy.

– Główny zarzut, jaki miał się znaleźć w raporcie, dotyczy braku koordynacji przy udzielaniu pomocy humanitarnej pomiędzy Kancelarią Premiera oraz MSZ. Ale w czasie, kiedy pomoc jest udzielana krajowi, w którym trwa wojna, o taką koordynację trudno – twierdzi nasz informator zorientowany w sprawie. – Wbrew pojawiającym się sugestiom kontrola nie wypadła jakoś specjalnie krytycznie – dodaje.

– Projekt raportu nie zawierał ostrych sformułowań, a uwagi Dziuby nie były jakieś rewolucyjne. To było raczej delikatne łagodzenie niektórych sformułowań – dodaje inny nasz rozmówca z NIK. I uważa, że „cała ta afera rozbija się bardziej o styl pracy Dziuby – jego rozmowy z kontrolerami bez obecności ich zwierzchników, o wywieranie presji, o podważanie kompetencji". – Zaangażowanie Dziuby wywołało zdziwienie, bo projekt raportu jest pisany w oparciu o ustalenia kontrolerów zawarte w wystąpieniach pokontrolnych, a te Dziuba bez zastrzeżeń zaakceptował wcześniej jako wiceprezes i podpisał – dodają nasi rozmówcy.

Tadeusz Dziuba jest zastępcą Mariana Banasia od listopada. Kiedy wokół prezesa wybuchł skandal w związku z jego kamienicą w Krakowie, wynajmowaną ludziom powiązanym z półświatkiem, Dziuba był typowany na prezesa Izby. PiS nie udało się jednak zdjąć Banasia ze stanowiska. Jak pisała niedawno „Rzeczpospolita", masowo wymienia dyrektorów Izby i chce stworzyć również „swoje" Kolegium w tej instytucji. Wysuwa m.in. do Kolegium swoich kandydatów, którzy nie mają uprawnień kontrolerskich. – Ewidentnie się mocują, bo Banaś złożył do marszałek wniosek o odwołanie nie tylko Dziuby, ale też dyrektora generalnego. Obaj z urzędu są członkami Kolegium – zaznaczają nasi rozmówcy.

W Kolegium, które powinno liczyć 19 członków, jest zaledwie dziewięć osób.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA