fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sępie fundusze nad Kijowem

Ukraina tak zbiedniała w ostatnich trzech latach, że ma już mniejszą gospodarkę niż Angola i Słowacja
AFP
To nie Władimir Putin, ale Michael Hasenstab może doprowadzić do bankructwa i pogrzebania wolnościowych aspiracji kraju.

Menedżer amerykańskiego funduszu inwestycyjnego Franklin Templeton Hasenstab od wielu miesięcy toczy zaciekłą wojnę z minister finansów Natalie Jaresko o to, czy prywatni wierzyciele powinni darować część zobowiązań Kijowa.

– Ryzyko niewypłacalności jest całkiem realne. Nie możemy czekać i nic nie robić. W interesie prywatnych wierzycieli jest to, aby ukraińska gospodarka się nie pogrążyła. Przecież wówczas niczego nie odzyskają – mówiła już parę tygodni temu „Rzeczpospolitej" Jaresko.

Jednak Hasenstab nie chce słyszeć o żadnych ustępstwach.

W piątek Kijów zapłacił 120 mln dolarów odsetek od posiadanego długu. Ale władze same przyznają, że gdy za półtora miesiąca przyjdzie im zapłacić znacznie większe, bo warte 500 mln dolarów, odsetki, nie znajdzie tak dużych pieniędzy. Wówczas nasz wschodni sąsiad stanie się bankrutem. To zapewne wywoła kryzys polityczny, a być może i obalenie prozachodniej ekipy Petra Poroszenki i Arsenija Jaceniuka. Kraj nie będzie miał bowiem funduszy na podtrzymywanie równowagi finansowej państwa, a zarazem podstawowych jego funkcji.

Kondycja Ukrainy jest dramatyczna. W tym roku dochód narodowy załamie się o 10 proc. po spadku o 7,5 proc. w ub.r. W ciągu trzech lat kraj stracił 30 proc. swojego potencjału gospodarczego, tyle samo co Grecja, ale startując ze znacznie niższego poziomu i w dwukrotnie krótszym czasie.

Rekordowa inflacja

Tak duże spadki państwa notują tylko w okresie wojen. W przypadku Ukrainy dodatkowo zbiegło się wiele negatywnych okoliczności. Kraj stracił swoje największe zagłębie gospodarcze w Donbasie, a z powodu wojny z Rosją inwestorzy zagraniczni omijają Ukrainę szerokim łukiem. Kijów dodatkowo toczy wojnę gazową z Rosją.

Zdaniem Bloomberga inflacja u naszego wschodniego sąsiada osiągnęła 57 proc., najwięcej po Wenezueli i Sudanie Południowym. W ciągu nieco ponad roku kurs hrywny spadł z 8 do 22 za dolara. A to powoduje, że dług zagraniczny określany w dewizach jest niemożliwy do spłacenia: jego łączna wielkość wzrosła do 158 proc. PKB.

Jaresko od wielu miesięcy stara się o to, aby wierzyciele darowali Ukrainie 40 proc. nominalnej wartości obligacji wynoszącej prawie 16 mld USD. Ale bez skutku. Hasenstab, który reprezentuje także interesy trzech innych funduszy inwestycyjnych mających miliardy dolarów w ukraińskich obligacjach, nie zgadza się na żadne ustępstwo.

Prestiżowy amerykański miesięcznik „Foreign Policy" uważa, że w tej sprawie charyzmatyczny menedżer gra o całą swoją karierę.

To nietuzinkowa postać. W przeciwieństwie do swoich kolegów Hasenstab zarobił ogromne pieniądze, skupując papiery dłużne krajów znajdujących się w trudnej, czasem nawet beznadziejnej kondycji. Zawsze potrafił przewidzieć, że wyjdą na prostą, a wyemitowane przez nie obligacje zyskają znacznie większą wartość. Dzięki temu kierowany z San Mateo w Kalifornii przez 42-letnią gwiazdę finansów Global Bond Fund miał w ostatniej dekadzie średnio aż 10,5 proc. stopy zysku.

Argentyński wzór

Hasenstab przekonał amerykańskich i zagranicznych inwestorów, aby postawili prawie 10 mld dolarów na Ukrainę, wykupując po niskiej cenie jej obligacje. Podobnie jak to robił w przeszłości, spędził nad Dnieprem wiele miesięcy, aby wyrobić sobie osobiście zdanie na temat kraju. Jego ocena była wyjątkowo pozytywna, szczególnie na tle analiz większości innych ekspertów.

– Obecny rząd dokonuje niezwykłej rzeczy, nie tylko rozwiązując bieżące problemy, ale przede wszystkim przeprowadzając reformy strukturalne, które stworzą warunki dla szybkiego rozwoju Ukrainy w ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat – pisał kilka miesięcy temu w notatce dla klientów Franklin Templeton.

To właśnie ta ocena, a także obawa, że porażka Kijowa złamie jego błyskotliwą karierę, spowodowały, że Hasenstab zaproponował ekipie Jaceniuka zupełnie inny sposób rozwiązania problemu długu. Kijów miałby przekazać wierzycielom 9 mld dolarów z rezerw zgromadzonych przez bank centralny, a w zamian otrzymałby przesunięcie spłaty pozostałych zobowiązań.

Ale Natalie Jaresko nie ma wątpliwości: taki scenariusz oznaczałby całkowite załamanie stabilności finansowej Ukrainy, która opiera się na i tak już niezmiernie skromnych rezerwach banku centralnego.

– MFW chwali ukraiński rząd, dewaluacja hrywny bardzo poprawiła konkurencyjność ukraińskiego eksportu. Nawet przy utrzymującej się niepewności w Donbasie przewidywania Hasenstaba mogłyby okazać się prawdziwe, ale nie uwzględnił on jednego czynnika: braku zaangażowania po stronie Ukrainy Stanów Zjednoczonych i krajów zachodniej Europy. Jestem zaskoczony, ale dla Waszyngtonu kryzys ukraiński absolutnie nie jest priorytetem – mówi „Rz" Camille Grand, dyrektor paryskiej Fundacji Studiów Strategicznych.

Czy Hasenstab uzna swój błąd? Na razie nic na to nie wskazuje. Zdaniem „Foreign Policy" wzorem dla niego jest raczej Paul Singer, menedżer funduszu inwestycyjnego Elliott Management, który odmawiając darowania części z zarządzanych przez siebie 100 mld dolarów argentyńskiego długu, doprowadził do bankructwa kraju w 2001 r. Singer wciąż dochodzi swoich racji w amerykańskich sądach, bo jego klienci stracili wszystko. A Argentyna bardzo wiele. W przypadku Ukrainy finał zapewne będzie jeszcze bardziej dramatyczny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA