fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Polska po wyborach. Nowe plany na zmiany

Rafał Trzaskowski i Borys Budka muszą podzielić się rolami
EAST NEWS, Piotr Molecki
Zarówno opozycja, jak i Zjednoczona Prawica szykują strategie na przyszłość.

Koalicja Obywatelska w ciągu najbliższych tygodni – być może już do końca lipca – przygotuje plan rekonfiguracji, który ma doprowadzić do zagospodarowania wyniku Rafała Trzaskowskiego. Celem jest poszerzenie formuły Koalicji. W przyszłym tygodniu o szczegółach nowej strategii politycy KO mają rozmawiać na wyjazdowym posiedzeniu klubu. A w ten piątek w Gdyni z przemówieniem o przyszłości wystąpi sam prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Rekonfiguracja będzie głęboka, być może największa od czasu powołania Koalicji Obywatelskiej w 2018 roku przed wyborami samorządowymi.

– Bardzo wiele opcji jest na stole – twierdzi jeden z naszych rozmówców z KO. „Rzeczpospolita" już w tym tygodniu pisała, że poszerzenie Koalicji Obywatelskiej mogłoby być podobne do poszerzenia i zmiany samej PO w Koalicję kilka lat temu. Nowa formuła zakłada nie tylko samo poszerzenie i walkę o nowych wyborców, ale też podzielenie się rolami między Trzaskowskim i Budką. Zgodnie z jednym z pomysłów, które usłyszeliśmy, ten pierwszy wziąłby na siebie rolę lidera wśród samorządowców, a Budka jako lider PO zająłby się strukturami partii, które wymagają – jak to można usłyszeć – zmian, wzmocnienia i weryfikacji. Zwłaszcza na terenie wschodniej Polski. Zbliżające się miesiące to zresztą pierwsza szansa, od czasu zmiany władzy w partii w lutym tego roku, na poważne przetasowania w PO. Później były pandemia koronawirusa, zmiana kandydata na prezydenta i kampania Trzaskowskiego.

Cała KO ma też kilka tygodni na przygotowanie się do działań w kontrze do rządu przed jesienią, gdy zacznie się nowy sezon polityczny, a być może i problemy wynikające z epidemii koronawirusa oraz sytuacji społecznej i gospodarczej.

Zadanie, które stoi przed Trzaskowskim i Budką, to też zmiana sytuacji i relacji w ramach samej opozycji. Ostatnie kilka dni to seria wzajemnych oskarżeń między liderami formacji opozycyjnych dotycząca m.in. tego, kto i dlaczego w niewystarczającym stopniu wspierał Rafała Trzaskowskiego.

Mało kto z naszych rozmówców – zarówno z PiS, jak i z opozycji – spodziewa się powrotu tzw. sezonu ogórkowego wraz z zakończeniem kampanii prezydenckiej.

Jednym z powracających tematów jest to, czy PiS nie spróbuje przejąć kontroli nad Senatem i odwołać marszałka Tomasza Grodzkiego. – Do mnie się nikt nie zgłaszał. Ostatnia próba miała miejsce pod koniec października 2019 r. i moja reakcja była tak zdecydowana, że nie spodziewam się kolejnych prób. Do innych senatorów PSL też nikt nie dociera. Chcę zwrócić uwagę, że na Śląsku zmiana dotyczyła kogoś, kto miał mandat KO – mówił w czwartek na antenie RDC senator Jan Filip Libicki z PSL–Koalicji Polskiej.

Ale i PSL jest ostatnio na celowniku PiS, o czym jako pierwsza pisała „Rzeczpospolita" jeszcze przed drugą turą wyborów prezydenckich.

Dlatego tak wiele uwagi wywołał fakt, że w środowym głosowaniu nad wnioskami o wotum nieufności politycy PSL – Urszula Nowogórska i Zbigniew Ziejewski – wstrzymali się od głosu. Jak jednak przekonuje nas jeden z ważnych polityków PSL, w żadnym wypadku nie oznacza to ich przejścia do obozu Zjednoczonej Prawicy. – W jednym przypadku to była kwestia indywidualnej decyzji, a w drugim pomyłka – ucina nasz rozmówca, ważny polityk ludowców.

Słuszny kierunek

Nową strategię na najbliższe lata szykuje też obóz Zjednoczonej Prawicy. Ma ona obejmować próbę dotarcia z nowymi pomysłami do tych grup społecznych, które PiS uznaje za najbardziej narażone na trwałe przejęcie przez opozycję. To wnioski m.in. z wyników wyborów prezydenckich, gdzie to Rafał Trzaskowski wygrał z Andrzejem Dudą wśród młodych, a także wśród mieszkańców miast, nawet tych średnich i mniejszych. Bastionem PiS pozostaje Polska powiatowa, ale na szczytach władzy w partii jest jasne przekonanie, że w ten sposób kolejne wybory mogą być trudne do wygrania.

Za zmianami i korektą priorytetów pójdą zmiany personalne i strukturalne w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego. Odbędą się najpewniej wczesną jesienią, chociaż może się to stać też np. pod koniec sierpnia. Zmiany to m.in. konsolidacja i usprawnienie prac rządu oraz likwidacja niektórych ministerstw. Decyzje jeszcze nie zapadły.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA