Reklama
Rozwiń
Reklama

Wybiórcza pamięć władz w Mińsku

W piątek w Trościeńcu został otwarty memoriał upamiętniający ofiary niemieckiego obozu koncentracyjnego. Ofiary NKWD wciąż leżą w pobliżu, pod wysypiskiem śmieci.

Aktualizacja: 29.06.2018 21:52 Publikacja: 28.06.2018 20:14

Wybiórcza pamięć władz w Mińsku

Foto: AFP

Od kilku tygodni w centrum uwagi wszystkich rządowych mediów jest uroczysko Błagowszczyna koło dawnej wsi Trościeniec – obecnie dzielnica na obrzeżach białoruskiej stolicy. W latach 1941–1944 znajdował się tam niemiecki obóz zagłady, największy na terenie byłego ZSRR.

Historycy szacują, że Niemcy zamordowali tam ponad 200 tys. ludzi, których zwożono pociągami z terenów Polski, Austrii, Niemiec i dawnej Czechosłowacji. Chodzi przeważnie o Żydów, ale nie tylko. Mordowano tam również radzieckich jeńców wojennych oraz miejscowych mieszkańców. W piątek zostanie w Trościeńcu odsłonięty memoriał, wybudowany za pieniądze Niemiec oraz władz w Mińsku.

Czytaj także: Łukaszenko do urzędników: bierzcie pistolety

Białoruskie media rządowe zapowiedziały, że w otwarciu będzie osobiście uczestniczył Aleksander Łukaszenko, a towarzyszyć mu będą prezydenci Niemiec i Austrii Frank-Walter Steinmeier i Alexander Van der Bellen. Będzie to pierwsza wizyta austriackiego przywódcy na Białorusi od momentu ustanowienia stosunków dyplomatycznych między krajami. Do Mińska uda się również były prezydent Austrii Heinz Fischer, wśród ofiar niemieckiego obozu byli członkowie rodziny jego żony. W otwarciu memoriału uczestniczyć będą również delegacje z Izraela, Czech i Polski.

Białoruskie media kilka dni temu informowały, że na uroczystość zaproszony został prezydent Andrzej Duda, ale nie weźmie udziału. Biuro prasowe prezydenta nie potrafiło odpowiedzieć na pytanie „Rzeczpospolitej", dlaczego polski przywódca nie skorzystał z zaproszenia. Zastąpi szef gabinetu Krzysztof Szczerski.

Reklama
Reklama

Korzystając z okazji, minister mógłby zapytać Aleksandra Łukaszenkę o tzw. białoruską listę katyńską (a władze w Mińsku od lat utrzymują, że jej nie posiadają), gdyż na uroczysku mogą spoczywać polscy oficerowie zamordowani przez NKWD. W 1956 roku utworzono tam wysypisko śmieci, które zostało zamknięte dopiero kilka lat temu. O tej historii białoruskie władze wolą jednak nie wspominać. – Władze w Mińsku mówią A, ale nie mówią już B. Od lat wielu historyków twierdzi, że Trościeniec jest również miejscem spoczynku ofiar represji stalinowskich – mówi „Rzeczpospolitej" białoruski historyk Ihar Mielnikau.

Jednym z najbardziej znanych badaczy represji stalinowskich na Białorusi jest historyk Ihar Kuzniacou z Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Szacuje, że w latach 1937–1941 NKWD w Trościeńcu zamordowało nawet 20 tys. osób.

– Zbadałem około 19 miejsc w okolicy Mińska, gdzie znajdują się pochówki ofiar represji, i doszedłem do wniosku, że wysypisko na uroczysku Błagowszczyna nie powstało przypadkowo. Władze radzieckie chciały coś ukryć i mogło chodzić tylko o jedno – rozstrzelanych w 1940 roku polskich oficerów. Wiadomo, że na terenie Mińska rozstrzelano 3870 Polaków. Zwracałem się z pytaniem do białoruskiego KGB, czy na terenie uroczyska NKWD dokonywało egzekucji. Odpowiedzieli jedynie, że nie mają informacji na ten temat – mówi „Rzeczpospolitej" Kuzniacou. – Władze na wszelkie sposoby próbują ukryć tę historię. Kilka dni temu usunęły nawet te, które stały na szczycie byłego wysypiska i upamiętniały ofiar sowieckich represji. Wszystko po to, by nie widziały ich zagraniczne delegacje i nie zadawały zbędnych pytań – dodaje.

Polityka
Ziobro i Romanowski wrócą do Polski? Twarda deklaracja lidera węgierskiej opozycji
Polityka
W Korei Północnej powstała ulica dla rodzin żołnierzy poległych w walce z Ukraińcami
Polityka
Krucha republikańska większość w amerykańskim Kongresie
Polityka
Do czego zobowiązały się państwa członkowskie Rady Pokoju? Jest nowy wpis Donalda Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama