Reklama
Rozwiń
Reklama

Egzotyczni przyjaciele Nord Stream 2

W sprawie budowy drugiej nitki gazociągu powstał nieoczekiwany sojusz postkomunistów oraz niemieckiego przemysłu.

Aktualizacja: 17.06.2020 22:06 Publikacja: 17.06.2020 18:43

Egzotyczni przyjaciele Nord Stream 2

Foto: AFP

Frakcja postkomunistycznego ugrupowania Die Linke (Lewica) zorganizuje w ciągu kilku dni w swoich biurach w Bundestagu spotkanie z delegacją Komisji Wschodniej Niemieckiego Przemysłu (OAOEV), potężnej gospodarczej grupy lobbystycznej, z jej szefem Michaelem Harmsem na czele.

W niemal identycznych oświadczeniach obie instytucje potępiły istniejące i nowo planowane amerykańskie sankcje przeciwko Nord Stream 2 jako zagrażające niemieckiej suwerenności, nawołując rząd Angeli Merkel do intensywnej współpracy gospodarczej z Rosją.

Postkomuniści z Die Linke idą jeszcze dalej, sprzeciwiając się wzmacnianiu obecności NATO w pobliżu rosyjskich granic i postulując zastąpienie sojuszu nową organizacją z udziałem Rosji. Nie brak w Niemczech spekulacji, że Die Linke może po przyszłorocznych wyborach do Bundestagu wejść do koalicji rządowej wspólnie z Zielonymi i SPD.

Na razie jednak jednoczy siły z niemieckimi koncernami wspierającymi dokończenie budowy brakującego odcinka Nord Stream 2 o długości 150 km. Opóźniona amerykańskimi sankcjami budowa została wznowiona.

– Spotkanie w Bundestagu nie jest z pewnością wydarzeniem rutynowym. Niemiecki przemysł oraz Die Linke nie są postrzegane jako partnerzy dialogu politycznego czy nawet ekonomicznego – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Thomas Pogundtke, politolog z Uniwersytetu Heinricha Heine w Düsseldorfie.

Reklama
Reklama

Niemiecki przemysł kieruje się przede wszystkim interesami ekonomicznymi, co wyraźnie artykułuje Komisja Wschodnia, wśród której 350 członków stanowią największe koncerny. Ma także wsparcie najsilniejszej organizacji lobbystycznej, jaką jest Związek Niemieckiego Przemysłu, w ramach którego faktycznie działa, nie mówiąc już o Niemieckiej Izbie Handlowo-Przemysłowej. Opinii tych instytucji żaden rząd w Berlinie nie może ignorować. Z resztą w sprawie gazociągu Nord Stream 2 rząd Angeli Merkel nie ma takiego zamiaru.

Polityczne wsparcie dla gazociągu przez Die Linke sięga korzeniami jeszcze czasów braterskiej współpracy komunistów radzieckich i niemieckich rządzących byłą NRD. Do tego dochodzi wojujący antyamerykanizm postkomunistów oraz nadzieje, że handlowe więzi z Rosją przyczynią się do gospodarczego ożywienia wschodnich Niemiec.

Takie opinie wygłasza nie tylko premier Turyngii Bodo Ramelow z Die Linke, ale i Manuela Schwesig z SPD, premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Gości ona często w Rosji, zabiegając o otwarcie eksportu dla produktów rolnych z Meklemburgii. 80 proc. mieszkańców landu domaga się intensyfikacji relacji z Moskwą. Za likwidacją sankcji wobec Rosji nałożonych po agresji na Ukrainę opowiada się także premier innego landu wschodniego, Saksonii-Anhalt, Reiner Haseloff (CDU) oraz Michael Kretschmer, premier Saksonii.

Jednoznacznie przeciwko budowie gazociągu północnego są w zasadzie jedynie niemieccy Zieloni. Angela Merkel kieruje się w polityce wobec Rosji inną logiką, w myśl której zerwanie z Moskwą uczyni reżim Wł adimira Putina całkowicie nieobliczalnym.

Polityka
Merz ostrzega Amerykę
Polityka
CIA próbuje werbować Chińczyków. Wypuszczono nagranie skierowane do żołnierzy
Polityka
Współpracownik Donalda Trumpa w 2016 roku zapraszał Jeffreya Epsteina na Walentynki
Polityka
Sekretarz zdrowia USA: Nie boję się zarazków. Wciągałem narkotyki z deski sedesowej
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama