fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wywiad, którego nie było, czyli w Matrixie z Lidią Staroń

senator Lidia Staroń
Lidia Staroń
PAP/Paweł Supernak
Ubiegająca się o funkcję RPO niezależna senator uciekała od trudnych pytań i okazuje się kandydatką, która może przysporzyć PiS więcej problemów niż korzyści.

Przed każdymi kluczowymi wyborami „Rzeczpospolita" zabiega o rozmowy z kandydatami. Tak też było przed wyborem nowego rzecznika praw obywatelskich.

Wywiadu udzielił nam w poprzednim podejściu poseł Bartłomiej Wróblewski z PiS, teraz zrobił to dr hab. Marcin Wiącek, którego popiera większość opozycji parlamentarnej. Zgodziła się również Lidia Staroń, senator niezależna, kandydatka PiS.

W rozmowach nieoficjalnych snuła opowieści na temat swoich dokonań. Sytuacja zaczęła się komplikować, gdy zaczęliśmy ustalać datę wywiadu. Senator przez tydzień szukała czasu na rozmowę, przekonując, że jest bardzo zapracowana. W końcu znalazła okienko. Zaproponowała rozmowę telefoniczną w... piątek po godz. 22. Mimo późnej pory przystałem na propozycję. Senator podała drugi numer kontaktowy oraz poprosiła o pytania do rozmowy. Wysłałem zagadnienia.

Po 22.00 w piątek zadzwoniłem do Lidii Staroń. Na jeden numer telefonu, później na drugi. Pani senator nie odebrała. Po kilku minutach ponowiłem próbę. Cisza. Wysłałem wiadomości na oba numery. Bez odpowiedzi. Pani senator nie odebrała, nie oddzwoniła, nie odpisała w piątkowy wieczór. Wywiadu nie było. Przysłała SMS-a w sobotę o brzasku, o godzinie 04.32: „Nie mogłam, pracowałam". Ale kolejne próby telefonicznego kontaktu spełzły na niczym. Na SMS-a, że byliśmy umówieni na rozmowę i czy wywiad dojdzie do skutku, Lidia Staroń odpisała: „Nie umówiliśmy się, powiedziałam tylko, że może dam radę porozmawiać w nocy... Pracowałam i jeszcze nie skończyłam, pracuję...".

Poczułem się jak w Matrixie. Równoległa rzeczywistość. Okazało się, że pani senator jedno mówi, co innego robi.

A pytań do Lidii Staroń, w imieniu obywateli, jest sporo.

Czy osoba bez wykształcenia prawniczego ma kompetencje do sprawowania funkcji, gdzie niezbędna jest „wiedza prawnicza", jak mówi ustawa o RPO? Ustawa wskazuje również, że rzecznikiem może być osoba o „wysokim autorytecie ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną". Piotr Pytlakowski z „Polityki" opisał sprawę Zenona Procyka, który po kilkunastu latach niesłusznych oskarżeń wywalczył prawie 2 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania. W sprawę zaangażowana była Staroń i nie stawia ona senator w dobrym świetle. Z kolei jedyna rozmowa, w której kandydatka PiS usłyszała trudne pytania, przeprowadzona przez TVN 24, obnażyła słabą „wiedzę prawniczą" kandydatki. Rozmowa, po której Lidia Staroń była krytykowana, miała miejsce w piątek o 20.00, czyli przed naszą umówioną na 22.00.

Senator nie pozwoliła zadać sobie pytań m.in. o to, czy jako polityk, będąca kandydatką władzy na stanowisko RPO, będzie apolitycznym rzecznikiem? Czyje prawa są dziś najbardziej naruszane? Czy dostrzega ograniczenie praw obywatelskich przez policję podczas Strajku Kobiet? Czy podziela stanowisko obecnego RPO, że publikacja wyroku TK. ws. ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży jest pozbawieniem kobiet prawa do decydowania o sobie? Czy wycofa wniosek Adama Bodnara dotyczący przejęcia Polska Press przez Orlen? Czy ma sobie coś do zarzucenia ws. Procyka?

Czego Lidia Staroń się wystraszyła? Dlaczego nie udzieliła wywiadu, na który się zgodziła?

PiS już raz postawiło na niesprawdzonego kandydata. Partia Jarosława Kaczyńskiego zapewniała o uczciwości i kompetencjach Mariana Banasia. Ubiegając się o funkcję szefa NIK, Banaś nie odpowiadał na trudne pytania mediów, które przez rządzących odbierane były jako atak na ich przedstawiciela. Dziś PiS odcina się od Banasia, który nie jest już dla partii postacią „kryształową", a pozostał jedynie „pancerną". Czy podobnie będzie z Lidią Staroń, jeśli zostanie wybrana?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA