fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Spór wokół ustawy o zakazie hodowli norek

Zespół Przyjaciół Zwierząt pracuje nad zakazem hodowli na futra
Fotolia
Nasila się polityczny spór wokół ustawy o zakazie hodowli norek.

– Zawsze uważałem, że życie ludzi bez zwierząt byłoby płytkie – mówi poseł PO Zbigniew Ajchler. W ten sposób uzasadnia swoją niedawną decyzję o wejściu w skład Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Przy Wiejskiej zasiada od 2015 r., a wcześniej zasłynął jako przedsiębiorca rolny w woj. wielkopolskim.

Zdaniem organizacji prozwierzęcych Viva! i Otwarte Klatki poseł jest też członkiem „lobby futrzarskiego w Polsce". Wytykają one politykowi, że jego syn usiłuje zbudować fermę norek pod Pniewami, czemu sprzeciwia się społeczność lokalna. Zauważają, że asystentką posła jest Klaudia Gołąbek z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych. A tak się składa, że Zespół Przyjaciół Zwierząt pracuje nad zakazem hodowli na futra.

To element szerokiej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Posłowie chcą też m.in. obowiązku czipowania psów, zmian w funkcjonowaniu schronisk, zakazu trzymania psów na łańcuchach i wykorzystywania czworonogów w cyrkach. Zbiórka podpisów pod projektem trwa już w klubie PiS. – Branża futrzarska została wystawiona na odstrzał, a Viva! i Otwarte Klatki przedstawiają warunki hodowli zwierząt futerkowych w sposób tendencyjny i jednostronny – mówi poseł Ajchler.

Twierdzi jednak, że prace nad nowelizacją nie są głównym powodem jego wejścia w skład Zespołu Przyjaciół Zwierząt.

Inaczej sprawę ocenia Paweł Rawicki ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki. – Taktyka posła, by patrzeć z bliska na to, co się dzieje w dziedzinie hodowli na futra, to kontynuacja linii jego brata (Romualda, b. posła SLD – red.). Też był członkiem Zespołu Przyjaciół Zwierząt i podczas posiedzeń bronił interesów hodowców – mówi.

Zdaniem Rawickiego nasila się polityczny lobbing wokół projektu. Zauważa, że hodowcy norek zasypują posłów pismami i starają się jak najczęściej występować w mediach. Przykładowo Kamil Chojnicki z Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych przekonywał niedawno w PAP, że po wprowadzeniu zakazu pracę mogłoby stracić kilkadziesiąt tysięcy osób, a hodowla przeniosłaby się poza Europę.

W Sejmie ten głos znalazł zrozumienie u władz klubu PO. Nie dały zgody posłom Platformy na podpisywanie się pod tym teoretycznie apolitycznym projektem. Hodowców otwarcie wsparł też minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel z PiS.

Czy oznacza to, że zakazu hodowli norek nie będzie?

– Pozostałe elementy ustawy są na tyle ważne, że gdyby sprawa norek miała spowodować odrzucenie projektu, jesteśmy w stanie od niej odstąpić – mówi szef Zespołu Przyjaciół Zwierząt Paweł Suski z PO.

Innego zdania jest członek zespołu Krzysztof Czabański z PiS, którego wypowiedzi w sprawie zwierząt uchodzą za uzgodnione z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Zakaz hodowli na futra nazywa on „sprawą zasadniczą". Dodaje, że projekt prawdopodobnie zostanie złożony po świętach. ©?

Kto krzywdzi zwierzęta, dostanie po kieszeni >C3

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA