fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Komisarz Jourova: Niepokoję się o wolne i uczciwe wybory w Polsce

AFP
Komisja Europejska zareaguje na polską ustawę o postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów – mówi Věra Jourová, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. wartości i przejrzystości.

Rzeczpospolita: Polski parlament w wyjątkowym trybie przyjął w poniedziałek wieczorem zmiany w zasadach przeprowadzania wyborów prezydenckich. Czy widzi pani jakiś problem z punktu widzenia europejskich zasad?

Bardzo uważnie śledziłam ten proces. Niepokoję się o wolne i uczciwe wybory i jakość głosowania, o legalność i konstytucyjność takich wyborów. Gdybym była obywatelem Polski, to chciałabym wiedzieć, jak dokładnie będzie się odbywało głosowanie, bo przecież odbędzie się już niedługo. Głosowanie korespondencyjne to wielka zmiana i taka metoda będzie zastosowana po raz pierwszy, ludzie nie są przyzwyczajeni. Miałabym wiele innych pytań, ale to Polacy powinni je zadać. Nam pozostaje przypomnienie polskim władzom o międzynarodowych standardach, takich jak choćby rekomendacja Rady Europy, żeby nie dokonywać fundamentalnych zmian w kodeksie wyborczym w roku poprzedzającym ich termin. Polska jest członkiem Rady Europy.

Komisja Europejska od pewnego czasu zajmuje się nową polską ustawą o postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Słychać było, że procedura o naruszenie prawa UE może zostać ogłoszona już w lutym. Tak się nie stało i cały czas nie wiadomo, czy się rozpocznie. Czy fakt, że uwaga KE koncentruje się teraz na walce z pandemią oznacza, że stare sprawy zostały odłożone na półkę?

Dla nas to prawo było problematyczne jeszcze przed jego przyjęciem i dlatego w grudniu podjęłam nadzwyczajną inicjatywę zaapelowania do szefów czterech najważniejszych polskich instytucji o przemyślenie propozycji. Bo ta ustawa może bardzo zaszkodzić niezależności sędziów, jest też kwestia ochrony ich prywatności. Mamy poważne zastrzeżenia. Cały czas prowadzimy jednak analizę prawną. Może się wydawać, że długo nad tym pracujemy. Ale to nie jest banalna sprawa, musimy być absolutnie pewni i bezpieczni na gruncie prawnym. Potrzebujemy więcej czasu. Ale potwierdzam, że pracujemy nad naszą reakcją.

Jaka jest pani ocena ustawy zaakceptowanej w ubiegłym tygodniu na Węgrzech? W szczególności nieograniczonej władzy w formie dekretów dla Viktora Orbána?

Przyglądamy się sytuacji. Próbuję przekonać węgierskiego ministra sprawiedliwości do ograniczenia problematycznych dla nas zapisów tego prawa, przede wszystkim braku daty końcowej oraz zapisów w kodeksie karnym dla krytykujących sposoby walki z kryzysem. Przyglądamy się wszystkim nadzwyczajnym prawom, których w tej chwili w UE uchwalono już 20. W każdym państwie nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych instrumentów władzy dla rządów, żeby były w pełni operacyjne i szybko działały. Ale podkreślam, to nie może być niekontrolowana władza. Parlamentarna kontrola i kontrola ze strony niezależnych mediów jest teraz ważniejsza niż kiedykolwiek. I to budzi nasze wątpliwości na Węgrzech. Będziemy analizowali sytuację na Węgrzech i w innych krajach i będziemy interweniowali w razie potrzeby.

Trochę zaskakujące jest, że Komisja nie jest bardziej zdecydowana w sprawie Węgier. Oczywiste jest, że wiele krajów wprowadza nadzwyczajne środki. Ale Węgry po prostu zawieszają demokrację.

Jak powiedziałam, mamy wątpliwości i analizujemy je z prawnego punktu widzenia. Nie ukrywam jednak, że czekamy na publikację tej ustawy, bo Orbán i jego rząd wygłosili ważną deklarację, że będą szanować praworządność. Więc czekamy, czy to udowodnią.

Coraz więcej krajów zastanawia się nad uruchomieniem aplikacji śledzących przemieszczanie się obywateli lub uruchamia je. Czy pani zdaniem jest to zgodne z unijnymi przepisami o ochronie prywatności?

Tak, jeśli spełnione są pewne warunki. Po pierwsze, obywatel musi wyrazić zgodę na taką aplikację. Po drugie, czas jej używania musi być ograniczony do okresu pandemii. To są jednak praktyki ingerujące w prywatność, trzeba ich zatem zaprzestać, kiedy pandemia będzie już opanowana. Wreszcie jest kwestia identyfikacji indywidualnych osób. Unijne przepisy przewidują, że takie dane muszą być anonimizowane. W środę będziemy mieli debatę na ten temat na posiedzeniu kolegium komisarzy, czekamy też na dodatkowe analizy prawne. Opublikujemy wytyczne, które sprecyzują, co jest legalne, na podstawie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO). Ono dopuszcza pewne wyjątki od reguły ochrony danych, gdy zagrożone jest zdrowie publiczne. Jest niezależna instytucja – Europejska Rada Ochrony Danych – która śledzi sytuację w poszczególnych państwach, i na razie nie zgłasza problemów.

Ale jak możemy mówić o dobrowolnym wykorzystaniu aplikacji, jeśli np. trzeba ją zainstalować, żeby w ogóle można było wyjść z domu?

Zgoda jest podstawową zasadą, tylko pod tym warunkiem można zainstalować aplikację. Musi być świadoma i dobrowolna zgoda. Ale obiecuję precyzyjne wytyczne na ten temat.

Kampania dezinformacji i fake newsów nasila się w czasie pandemii. Co jest w niej najgroźniejsze?

Najgorsze są te fałszywe doniesienia, które zwiększają strach i frustrację, powodują panikę lub szkodzą zdrowiu. Widzimy doniesienia o fałszywych lekach albo że mycie rąk nie pomaga. Albo że ten wirus został spreparowany i celowo wypuszczony przez człowieka, co buduje atmosferę strachu przed wojną biologiczną. To jest bardzo niebezpieczne dla ludzi. Oni potrzebują prostego dostępu do sprawdzonych, jasnych informacji. Wiemy od platform internetowych, że jest rosnący popyt na sprawdzone informacje, więcej zainteresowania opiniami ekspertów, co nie miało miejsca przed kryzysem. Jest wyraźna zmiana, ludzie doceniają profesjonalizm.

Facebook, Goggle, Twitter – czy robią one wystarczająco wiele, żeby powstrzymać rozpowszechnianie fake newsów w czasie tego kryzysu? I co z WhatsApp?

Tak, one wykonują bardzo dobrą pracę. Wprowadziły wiele konkretnych instrumentów, usunęły wiele nieprawdziwych i szkodliwych treści. Ale oczywiście trzeba zrobić więcej i to jest ciągła praca. Przypomniałam im, że muszą być równie aktywne we wszystkich państwach, również tam, gdzie mówi się mniej popularnymi językami, bo wszyscy użytkownicy mają takie sama prawa.

Jeśli chodzi o WhatsApp, to rzeczywiście musimy się temu przyjrzeć, tym niemoderowanym i zamkniętym debatom na tej platformie. Nie zamierzam łamać kodowania, prawo do prywatności musi być zachowane. Ale ważne, żeby docierać do ludzi ze sprawdzonymi informacjami. Inny problem to ciągła monetyzacja fake newsów. Bo platformy nie przestają zamieszczać reklam na stronach oskarżających migrantów o przywleczenie wirusa czy promujących fałszywe terapie lub spiskowe teorie o wirusie.

W czasie kryzysu pod znakiem zapytania stają prawa konsumentów: czy linie lotnicze mają zwracać pieniądze za odwołane loty, czy operatorzy turystyczni powinni płacić odszkodowania za odwołane wycieczki. Czy trzeba ograniczyć prawa konsumentów w tym wyjątkowym czasie?

Przez poprzednie pięć lat zajmowałam się jako komisarz prawami konsumentów i jestem dumna z tego, że konsumenci w UE są chronieni najlepiej na świecie. Nie zamierzamy tego zmieniać w czasie pandemii, w sytuacji kryzysu turystyki czy linii lotniczych. Klienci i pasażerowie muszą mieć prawo do odzyskania pieniędzy. Ale z drugiej strony firmy mają problemy z płynnością. Musimy więc znaleźć jakieś rozwiązania, które nie ograniczą praw klientów, ale złagodzą skutki dla firm. Pytanie, czy będą to odszkodowania czy np. preferowane przez firmy vouchery na przyszłość. Możemy o tym rozmawiać, ale to do konsumenta ostatecznie będzie należał wybór. I tego nie zmienimy.

Wywiad udzielony korespondentom europejskich mediów: „Rzeczpospolitej", „Financial Times", „The Economist", „Süddeutche Zeitung", „Le Monde", „El Pais", „Il Sole 24 Ore", „Kathimerini" i „Jyllands-Posten".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA