fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Putin idzie pewnie po wyborcze zwycięstwo

AFP
Dwa dni przed głosowaniem obecny prezydent już szykuje się na czwartą kadencję.

Według rządowych socjologów popularność Władimira Putina znów jest ogromna. Na wszelki jednak wypadek policja zatrzymuje opozycjonistów, a Centralna Komisja Wyborcza szykuje możliwość sfałszowania wyników.

Represje przybrały na sile w ostatnim tygodniu przed wyborami. Tylko w czwartek w różnych miejscowościach Rosji policja zatrzymała aż 16 opozycjonistów. Jednocześnie właściciel budynku w Moskwie wypowiedział umowę najmu niezależnej organizacji Gołos prowadzącej monitoring naruszeń prawa wyborczego. Organizacja zyskała sławę podczas poprzednich wyborów prezydenckich w 2012 roku. – Rozumiecie, przyszli do nas i prostym tekstem wyjaśnili, że wy nie powinniście tutaj być, bo inaczej my będziemy mieli przechlapane. Ludzie w mundurach przyszli – tłumaczył przedstawicielom Gołosu wystraszony właściciel nieruchomości.

Nawet jednak niezależni socjologowie potwierdzają, że i bez policji popularność Putina utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Głosowanie wyznaczono na 18 marca – w czwartą rocznicę anektowania Krymu przez Rosję. Dlatego problem półwyspu znalazł się przed wyborami w centrum społecznej uwagi.

Niezależne Centrum Lewady – któremu władze zabroniły przeprowadzania badań socjologicznych na temat wyborów – postanowiło więc zapytać Rosjan, co sądzą o samej aneksji Krymu, która doprowadziła do konfliktu z Zachodem, załamania gospodarczego i powolnego obniżania poziomu życia. Aż 70 proc. pytanych uznało jednak, że agresja na półwysep „przyniosła Rosji więcej pożytku niż szkody" – tyle samo, ile w 2015 roku, gdy patriotyczna histeria w kraju sięgała zenitu. Dodatkowo 15 proc. respondentów nadal popiera aneksję, choć uważa, że jej bilans jest ujemny dla Rosji.

Sam Putin przyjechał na Krym w środę, w czasie swej kampanii wyborczej – co doprowadziło do ostrego wystąpienia amerykańskiego Departamentu Stanu, protestującego przeciw naruszaniu integralności terytorialnej Ukrainy. W Rosji odniosło ono skutek odwrotny do zamierzonego, tak jak i ostry konflikt z Wielką Brytanią z powodu otrucia w Londynie byłego oficera GRU. – Pod wpływem wydarzeń krymskich zmieniły się polityczne sympatie obywateli i wzmocniła się ich lojalność (wobec władz) – uważa petersburski politolog Grigorij Gołosow. Poprzednim wyborom prezydenckim towarzyszyły manifestacje przeciw Putinowi. Obecnie każde starcie z Zachodem zwiększa jego popularność.

Na wszelki jednak wypadek władze rozesłały do regionów instrukcje nakazujące zapewnienie „100-procentowej obecności na wyborach pracowników budżetówki, ich rodzin oraz weteranów". W tym celu dyrektorzy powinni przeprowadzić m.in. „zebrania kolektywów pracowniczych z motywującymi przemówieniami". – Te wybory są nieprawdopodobnie ważne – stwierdziła szefowa Centralnej Komisji Wyborczej Ełła Pamfiłowa.

W odpowiedzi najważniejszy rosyjski działacz opozycyjny Aleksiej Nawalny oskarżył ją o przygotowywanie ogromnego fałszerstwa wyborczego. Wraz ze współpracownikami udowodnił, że jedna osoba może w komisjach wyborczych otrzymać po kilka zaświadczeń o głosowaniu poza miejscem zamieszkania i to właśnie umożliwi dosypywanie głosów do urn. CKW bowiem poinformowała, że już 4,2 miliona osób pobrało takie zaświadczenia (na około 110 milionów uprawnionych do głosowania).

– Możecie dostać dziesięć zaświadczeń i głosować dziesięć razy (w różnych komisjach) – oświadczył Nawalny. Rosyjskie prawo nie przewiduje bowiem żadnego mechanizmu sprawdzania, czy zgłaszający się po zaświadczenie nie otrzymał go już wcześniej. – Udział w tych wyborach to niemoralny postępek – oświadczył opozycjonista, który od chwili uniemożliwienia mu kandydowania nawołuje do „strajku wyborców", czyli ich bojkotu. Jednak jego wezwania na razie odnoszą niewielki skutek.

– W Rosji trwa konsolidacja autorytarnego reżymu. Demokratyczne podstawy są stopniowo wymywane, co w coraz większym stopniu dotyczy szerokich sfer życia społecznego, w tym nawet kultury. Ten proces jeszcze się nie zakończył – podsumował przedwyborcze procesy Gołosow.

– Przy pewnych okolicznościach może on zostać przerwany, np. erupcją społecznego niezadowolenia czy sprzeciwem wewnątrz elit. Ale raczej nic takiego nie nastąpi i konsolidacja będzie dalej postępowała – dodał. ©?

—Andrzej Łomanowski

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA