fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Koniec wojny o pomniki

Drozdp at the German language Wikipedia [Public domain, Public domain, GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)], from Wikimedia Commons
Senat przyznaje się do błędu. Nie chce już rozbiórki monumentów sławiących m.in. pruski militaryzm.

Hrabia Friedrich Wilhelm von Reden, dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, a później minister w rządzie pruskim, był osobą szczególnie zasłużoną dla rozwoju przemysłu na wschodzie Górnego Śląska. Dlatego w 2002 r. postawiono mu pomnik na chorzowskim rynku.

Monument budzi kontrowersje. Przeciw jego budowie demonstrowała grupa konserwatywnych działaczy z byłym posłem Adamem Słomką. Pomnik ma też swoich zwolenników, jednak i tak wkrótce musiałby zostać rozebrany. Tak przewidywał senacki projekt ustawy, nad którym prace zaczął Sejm.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", do rozbiórki jednak nie dojdzie, bo marszałek Senatu Stanisław Karczewski wniósł projekt uchwały w sprawie wycofania ustawy z Sejmu. Oznacza to, że lokalne wojny o pomniki nie wybuchną nie tylko na Śląsku, ale też w innych regionach kraju. Projekt przewidywał bowiem również rozbiórkę m.in. monumentów ukraińskich i litewskich.

Przepisy dotyczące mniejszości narodowych w projekcie znalazły się nieco przypadkowo. Początkowo chodziło w nim o niewielką nowelizację przyjętej w ubiegłym roku ustawy dekomunizacyjnej. Dotyczy ona usunięcia nazw ulic i innych obiektów, które odnoszą się do komunizmu lub innych systemów totalitarnych. Senatorowie postanowili dodać przepis mówiący o tym, że stosuje się ją też do komunistycznych pomników i tablic. Z danych wojewodów wynika, że na terenie 15 województw (bez Mazowsza) jest obecnie 469 takich obiektów.

Poprawkę znacząco zmieniającą projekt wniósł senator PiS Jerzy Czerwiński. – Złożyłem ją, by w Polsce nie były gloryfikowane takie organizacje, jak OUN-UPA (odpowiadające za rzeź wołyńską – red.) i by znikły upamiętnienia ideologii, które są nam obce. Możemy rządzić się samodzielnie we własnym kraju – mówi „Rzeczpospolitej".

Jego poprawka brzmiała: „za inny ustrój totalitarny uważa się w szczególności faszyzm, nazizm niemiecki, nacjonalizm ukraiński i litewski, militaryzm pruski, rosyjski i niemiecki". Ile jest w kraju pomników, których mogła dotknąć poprawka? Takich wyliczeń nie ma w dokumentach załączonych do projektu. Prawdopodobnie głównie dotyczyłaby często zaniedbanych pomników upamiętniających wojny pruskie i niemieckich żołnierzy, które znajdują się na Śląsku.

Poprawkę przyjął Senat, a projekt trafił do Sejmu. Tam zdążył przejść pierwsze czytanie, zanim w grudniu zaczęły interesować się nim mniejszości narodowe, m.in. Ukraińcy i Niemcy. Ich zdaniem zrównanie z nazizmem militaryzmu pruskiego i nacjonalizmu ukraińskiego jest nadużyciem.

Wyjątkowo głośno zaprotestowali litewscy politycy. – Pozostaje tylko ubolewać, że miał miejsce ten wyskok ekstremistów. Z całą pewnością sądzę, że mądre polskie społeczeństwo odrzuci tę radykalną, nierozsądną i szkodliwą dla obu narodów decyzję – komentował były prezydent Litwy Valdas Adamkus.

W Polsce o odrzucenie poprawki apelował też szef Wojskowego Biura Historycznego prof. Sławomir Cenckiewicz i dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sławomir Dębski. Czy krytyka projektu była jedynym powodem wycofania go przez marszałka Senatu? Przebywający na urlopie Stanisław Karczewski nie odpowiedział nam na to pytanie.

Jego decyzja jednak tylko formalnie kończy losy projektu, które zostały przesądzone już w połowie grudnia. Wtedy z wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim spotkali się ambasadorowie Ukrainy i Litwy. – Poprawki, które wniosły tyle zamieszania, są niewłaściwe. Przyznano to i powiedziano, że jest to zamknięta kwestia – relacjonował szef litewskiego MSZ Linas Linkevičius.

Po spotkaniu projekt spadł z posiedzenia Sejmu. – Niezależnie od tego, kto ma większość w Sejmie, niestety zdarzają się projekty, które trzeba poprawić albo wycofać – mówi Michał Dworczyk z PiS, szef Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Poseł PO Marcin Święcicki zauważa jednak, że zanim projekt trafił do kosza, został przyjęty przez Senat i dwie komisje sejmowe, co nie służy budowaniu relacji sąsiedzkich. – Trzeba wspólnie poprawiać świadomość historyczną, a nie maksymalizować konflikt radykalnymi hasłami. Na pewno nie poprawi się od tego opieka nad polskimi miejscami pamięci za naszą wschodnią granicą – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA