fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Silvio Berlusconi wraca do gry

Samochód Giuseppe Conte przed Kwirynałem
AFP
Giuseppe Conte nie jest już premierem. Poparcie konserwatywnej Forza Italia dla lewicowej koalicji może się okazać jedynym sposobem dla uniknięcie wcześniejszych wyborów.

Nie fiatem, lancią czy alfa romeo, ale volkswagenem wyjeżdżał we wtorek w południe z Pałacu Kwirynalskiego szef rządu: jeszcze jeden sygnał kryzysu, w jakim pogrążony jest kraj. Chwilę wcześniej Conte złożył na ręce 79-letniego prezydenta Sergio Mattarelli dymisję. Jego drugi gabinet (pierwszy miał mieszane barwy prawicowo-lewicowe) przetrwał 15 miesięcy: całkiem niezły wynik w kraju, który od 1946 r. średnio prawie co roku ma nowy rząd. Republika w obawie przed przejęciem władzy przez nowego Mussoliniego zbudowała po wojnie słabą władzę wykonawczą, a gdy okazało się to szkodliwe, nigdy już nie doczekała się swojego De Gaulle'a i przebudowy ustroju na wzór francuskiej V Republiki.

Ale to nie są normalne czasy. Włosi opłakują 85 tys. ofiar pandemii, kraj jest pogrążony w najgłębszej zapaści gospodarczej od wyzwolenia. Stabilność jest na wagę złota. Dlatego z takim niepokojem przyjęto wycofanie dwa tygodnie temu poparcia dla koalicji rządowej niewielkiej partii Italia Viva Matteo Renzi.

– Ruch Contego ma charakter wyprzedzający. Wiedział, że nie zbierze większości w Senacie przed głosowaniem nad reformą sądownictwa w środę. Woli z pozycji tymczasowego premiera zawalczyć o trzeci gabinet – uważa Wolfango Piccoli, wiceprezes londyńskiej firmy konsultingowej Teneo.

Teraz inicjatywa należy jednak do prezydenta. A ten zapowiedział, że wobec wyzwań, przed jakimi stoją Włochy, trzeba zbudować rząd z solidną większością, a nie próbować przeciągnąć kilku posłów opozycji, jak to próbował robić w ostatnich dniach Conte.

Tę ideę już podchwycił Silvio Berlusconi. – Mam pełne zaufanie do mądrości Mattarelli. Staje on zasadniczo przed wyborem: rząd, który zjednoczy cały kraj, albo przedterminowe wybory – uznał 84-letni były premier.

Berlusconi, który wciąż stoi na czele imperium Mediaset, dwa tygodnie temu został przyjęty na ostry dyżur do kliniki w Monako z powodu kłopotów z sercem. W 2016 r. przeszedł poważną operację tego organu. Wyszedł także z raka prostaty i covidu, który nazwał największym zagrożeniem dla swojego życia. Ale choć najwięcej czasu spędza w domu córki Marine we francuskiej Prowansji i uczestniczyć w rządzie już nie ma siły, to wciąż chce mieć wpływ na politykę.

Na ich spełnienie moment jest teraz wyjątkowo dobry. Bez poparcia Forza Italia koalicja Contego, na którą składa się umiarkowana Partia Demokratyczna i radykalny Ruch Pięciu Gwiazd, nie ma szans przetrwania. A reforma ograniczająca liczbę posłów i senatorów oraz zmiana preferencji wyborczych oznaczają, że w razie przedterminowych wyborów nawet 80 proc. deputowanych będzie musiała się pożegnać z polityką. Posłowie lewicy zapłacą więc Berlusconiemu wiele, aby przeszedł na ich stronę.

Ale i Forza Italia, która w wyborach w 2018 r. uzyskała 14 proc. głosów, ma dziś tylko 6–7 proc. poparcia. To jest więc i dla niej ostatni moment, aby włączyć się do gry.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA